Tour de France 2017. Młodość triumfowała na Champs-Élysées

Sprinterzy ostrzą sobie zęby na ten dzień przez cały rok. Wygrać na Polach Elizejskich to jest coś. Tym razem w Paryżu triumfowała młodość.

Sekwana, złota Joanna d’Arc, fontanny na Placu Zgody, Obelisk z Luksoru, Diabelski Młyn, Łuk Triumfalny oraz tłumy kibiców. To wszystko powoduje, że ostatni etap Tour de France jest wyjątkowy. Kolarze walczący w klasyfikacji generalnej wyścig zakończyli dzień wcześniej. Dla nich to dzień do celebracji tej trzytygodniowej imprezy. Nikt nie atakuje, aby zyskać sekundy przewagi.

To dzień tylko i wyłącznie dla najlepszych sprinterów. Wygrana na Polach Elizejskich to ogromny sukces, ozdobnik palmares na resztę kariery. Królem ostatniego etapu do Paryża w ostatniej dekadzie jest Mark Cavendish. Brytyjczyk aż cztery razy z rzędu triumfował na Polach Elizejskich, a w 2012 roku miał zaszczyt być rozprowadzanym przez zwycięzcę Tour de France - Bradleya Wigginsa.

W tym roku, po raz pierwszy od lat, ostatni etap nie miał znaczącego faworyta. Cavendisha wykluczyła kontuzja, Petera Sagana dyskwalifikacja, Marcel Kittel, który podczas tegorocznego Touru wygrał aż pięć etapów i był na dobrej drodze, aby zdobyć zieloną koszulkę dla zwycięzcy klasyfikacji punktowej, także w wyniku kraksy musiał się wycofać w trakcie 17. etapu.

Został Andre Greipel, który od Giro d'Italia 2008 wygrywał wygrywał przynajmniej jeden etap w każdym Grand Tourze, w którym startował, w dwóch poprzednich edycjach "Wielkiej Pętli" sięgając po zwycięstwo na Polach Elizejskich. Tym samym niedzielny etap dla "Gorilli" był idealną szansą na zbliżenie się do Cavendisha, oraz szansą na utrzymanie passy zwycięstw w największych wyścigach świata.

35-latek musiał się zadowolić tylko drugą pozycją. Podczas ostatniego etapu 104. edycji Tour de France najlepszy okazał się Dylan Groenewegen (LottoNL - Jumbo) dla którego jest to największy sukces w dopiero rozpoczynającej się karierze na poziomie WorldTour.

Chciałem wygrać na Polach Elizejskich, ale to się niestety nie udało. Może powinienem wcześniej zaatakować? Tak czy inaczej gratulacje dla Dylana, który pokazał ogromną siłę

- mówił Greipel w rozmowie z serwisem "Radsport-news".

Nie jest w pełni zadowolony z przebiegu tegorocznego wyścigu, zespół także. Jedynym celem była wygrana etapu

- dodał.

Dla ekipy Lotto-Soudal nie był to wyścig marzeń. Brak zwycięstwa etapowego oraz nieprzyznanie nagrody dla najbardziej walecznego zawodnika. Swojego rozczarowania do jury nie ukrywał Thomas De Gendt, który w ucieczkach przejechał ponad tysiąc kilometrów, a nagrodę ostatecznie otrzymał zwycięzca klasyfikacji górskiej - Warren Barguil z ekipy Sunweb.

fot. A.S.O. / B. Bade

Zwycięstwo w Paryżu dla młodych sprinterów może być furtką do wielkiej kariery. Dylan Groenewegen przez cały wyścig był mało widoczny, ale w tym najważniejszym momencie zaskoczył rywali, ale także kibiców i w pięknym stylu wygrał etap kończący Tour.

Triumf 24-latka jest o tyle ważnym sukcesem, ponieważ zawodnik ekipy LottoNL-Jumbo jest najmłodszym kolarzem, który zwyciężył na Polach Elizejskich od lat. Poprzednio, w 2009 roku, 24-letni Mark Cavendish także triumfował w Paryżu, a w 2004 roku ręce w geście triumfu unosił 23-letni Tom Boonen.

To niesamowite! Primoz Roglic zrobił świetną robotę, ciągnąć mnie na przednią część peletonu. Czułem że sam sprint trwał przez stulecie. To był piękny dzień żeby zwyciężyć. Mieliśmy mnóstwo krytyków, ale w najważniejszym dniu dla sprinterów udowodniliśmy, że możemy to zrobić. Wygrałem na Champs-Élysées, to niewiarygodne

- powiedział Groenewegen, cytowany na oficjalnej stronie internetowej zespołu.

Dylan Groenewegen

fot. ASO/Bruno BADE

Holender dopiero od dwóch sezonów ściga się w elicie, dlatego można przypuszczać że w następnych sezonach na stałe zagości wśród najlepszych sprinterów w peletonie. W tym sezonie z dobrej strony pokazał się podczas wyścigu Dubai Tour, dwukrotnie zajmując drugie miejsce i przegrywając tylko z Marcelem Kittelem.

24-latek triumfował za to na etapach mniejszych etapówek - Tour de Yorkshire oraz Tour of Norway. W poprzednich sezonach notował wysokie lokaty w sprintach zarówno podczas wyścigów etapowych, jak i wyścigów jednodniowych w Belgii i Holandii. Potencjał pokazał m.in. na pierwszym etapie ubiegłorocznego Eneco Tour, na kresce ogrywając Petera Sagana i Nacera Bouhanniego. Drugi w karierze Tour de France, zakończony nieco niespodziewanym triumfem, to znak, że były mistrz Holandii jest na dobrej drodze by dołączyć do wąskiego grona najszybszych zawodników w peletonie.

Ekipa LottoNL-Jumbo kończy wyścig z dwoma zwycięstwami w trzecim tygodniu. Na mecie 17. etapu triumfował Primoz Roglic.

Zadaniem drużyny było poprowadzenie Dylana do jak najlepszej pozycji. Wszyscy zawodnicy poradzili sobie z tym świetnie, a Dylan wykończył to fantastycznie. Zwycięstwa Primoza i Dylana dały nam dużo radości. Z tymi wszystkimi doświadczeniami chcemy zrobić następny krok

- dodał dyrektor sportowy Nico Verhoeven.

Jeśli znalazłeś w artykule błąd lub literówkę prosimy, daj nam o tym znać zaznaczając ten tekst i używając skrótu klawiszy Ctrl+Enter.

Zgłoszenie błędu w treści

Następujący tekst zostanie wysłany do naszych redaktorów: