Thomas Voeckler: "to był dla mnie zaszczyt"

Thomas Voeckler

Chociaż nie wygrał żadnego etapu, chociaż nie zaatakował na ostatnim paryskim etapie Tour de France, Thomas Voeckler i tak został uhonorowany przez organizatorów swojego narodowego wyścigu.

38-letni Francuz kończy bowiem swoją  przygodę z Grand boucle oraz zawodowym kolarstwem. Po 17 latach Voeckler kończy swoją karierę.

Przez cały tegoroczny Tour czułem wsparcie kibiców, podobnie jak je czułem przez ostatnie 15 lat. To był dla mnie zaszczyt

– mówił zawodnik drużyny Direct Energie. Dla ekip Jean-Rene Bernaudeau ściga się od samego początku, czyli 2000 roku.

Wtedy podpisał kontrakt z Bonjour. W 2004 roku po raz pierwszy, na 5. odcinku, założył żółtą koszulkę lidera Touru, którą zdołał obronić do 15. etapu. W następnych latach nie zwalniał. Atakował, atakował, atakował. Nawet wtedy, kiedy szanse grupki uciekinierów były równe zeru.

Jeśli ludzie zapamiętali mnie jako kolarza, który zawsze daje z siebie wszystko, który się nie poddaje, będę szczęśliwy

– powiedział Voeckler, który w sumie przez 20 dni kręcił w maillot jaune. Sześć lat temu rywalizację zakończył tuż za podium, sięgnął ogólnie po cztery zwycięstwa etapowe – wszystkie z ucieczek. W 2012 roku był najlepszym góralem.

Oprócz tego triumfował też w innych imprezach, jak w GP Plouay (2007) czy GP de Quebec (2010). Jego palmares zatrzymał się na 39 wygranych. Voeckler uciekał też na trasie 104. edycji „Wielkiej Pętli”, jednak bez większych sukcesów.

Tom Boonen zakończył karierę w swoim ulubionym wyścigu – Paryż-Roubaix. Ja zawsze wiedziałem, że zakończę ją na Polach Elizejskich

– dodał. Kto wie, może zostanie teraz dyrektorem sportowym w teamie, któremu w 2010 roku sam pomógł znaleźć sponsora.

Jeśli znalazłeś w artykule błąd lub literówkę prosimy, daj nam o tym znać zaznaczając ten tekst i używając skrótu klawiszy Ctrl+Enter.

Zgłoszenie błędu w treści

Następujący tekst zostanie wysłany do naszych redaktorów: