Adam Kuś: "spełniło się moje marzenie"

Adam Kuś

Adam Kuś relacjonuje swoje ostatnie starty, w tym ten najważniejszy, gdzie zdobył mistrzostwo Polski juniorów.

No co mogę powiedzieć, udało mi się zostać mistrzem Polski juniorów!!! Jestem niesamowicie szczęśliwy, bo spełniło się jedno z moich marzeń, No ale po kolei...

Po wyścigu w Dobczycach pojechałem wraz z kadrą Polski na kolejną odsłonę Pucharu Świata, tym razem do Niemiec na wyścig Trofeo Gersheim. Nie mogę zaliczyć go do udanych, ponieważ moja dyspozycja na całych zawodach nie pozwalała mi na walkę. Na ostatnim etapie zupełnie zawaliłem przez własną głupotę... Jestem jeszcze młodym zawodnikiem i muszę się uczyć, a mówią, że najlepiej uczy się na własnych błędach.

Po tym wyścigu zostały już tylko ostatnie szlify formy przed najważniejszą imprezą sezonu, czyli mistrzostwami Polski. Cały etap przygotowań poszedł zgodnie z planem i mogłem spokojnie podjąć walkę o dobry wynik. Podczas jazdy indywidualnej na czas pojechałem poniżej oczekiwań, ale widocznie tak miało być. Czułem, że dzień później na wyścigu ze startu wspólnego może być zupełnie inaczej. Nie skupiałem się na wyniku, a na pojechaniu dobrego, swojego wyścigu.

Od startu wyścig układał się po naszej myśli. W ucieczkę dnia zabrał się mój klubowy kolega, który kontrolował sytuację z przodu, a ja mogłem spokojnie czekać w peletonie i oszczędzać siły na końcówkę. Akcja została skasowana na 90. kilometrze. Wtedy wiedziałem, że trzeba powoli zaczynać wyścig i na ostatniej rundzie zdecydowałem się zaryzykować i postawić wszystko na jedną kartę. Odjechaliśmy w siedmiu i gdy nasza przewaga sięgała minutę na 10 kilometrów do mety, to wiedziałem, że to się może udać. Jednak przede wszystkim starałem się zachować spokój.

Końcówka to czyste szaleństwo. Najpierw akcje na ostatnim podjeździe, które nie wniosły za dużo. Dopiero akcja na zjeździe się udała i oderwałem się z Dawidem Migasem na ostatnich 2 kilometrach. Finisz rozegrany z mojej strony przyzwoicie 😉  Tuż przed finiszem byłem spokojny. Oczywiście, wiedziałem, że już nigdy mogę nie być tak blisko mistrzostwa, mimo to zachowałem spokój i z tego jestem naprawdę zadowolony. Sam finisz to już pełna automatyka, pamięć ruchowa: poczekałem do samego końca i na około 100 metrów przed metą zacząłem wychodzić rywalowi z koła. Udało się.

Adam Kuś

fot. Agnieszka Małgorzata Torba/rowery.org

Uczucia za metą są nie do opisania: euforia, szczęście, coś niesamowitego. Chciałbym podziękować wszystkim, którzy pomogli mi w osiągnięciu tego wyniku, ale przede wszystkim tacie/trenerowi 😉  W bardzo dużej mierze jemu zawdzięczam ten sukces.

Oczywiście noc po zdobyciu mistrzostwa nieprzespana. Kolejne dni również wspaniałe. Po powrocie do Wielunia zostałem przywitany przez rodzinę, kibiców i samego burmistrza. W następne dni udzieliłem sporo wywiadów, przyjmowałem mnóstwo gratulacji, ale starałem się szybko zejść na ziemię i dalej robić swoje.

Kiedy emocje już opadły wraz z trenerami ustaliliśmy plan na drugą część sezonu. Po dłuższym odpoczynku wróciłem od razu do ścigania, najpierw w wyścigu w Bełchatowie, a na drugi dzień w kryterium w Kole, gdzie zająłem 6. miejsce. Były to starty typowo treningowe, a w ostatni weekend wraz ze szkolną kadrą ścigałem się w Międzynarodowym Wyścigu po Ziemi Łódzkiej. Jako drużyna pojechaliśmy super. Szkoda, że nie udało się zwyciężyć w klasyfikacji generalnej, ale Dawid Burczak zajął i tak wyśmienite 2. miejsce.

Ja starłem się pomóc ekipie tyle ile mogłem. Myślę, że zadanie zrealizowałem, a na ostatnim etapie udało mi się wejść na drugi stopień podium. Tym samym przez bonifikaty, które zdobyłem na premiach awansowałem na 6. miejsce w klasyfikacji generalnej i zostałem najlepszym zawodnikiem województwa łódzkiego.

Teraz skupiam się dalej na spokojnym trenowaniu i podnoszeniu swojego poziomu sportowego. Za dwa tygodnie startuję w wyścigu w Czechach,  Międzynarodowym Wyścigu Juniorów "Regionem Orlicka". Będę tam jechał na własne konto. Trzymajcie kciuki!

Jeśli znalazłeś w artykule błąd lub literówkę prosimy, daj nam o tym znać zaznaczając ten tekst i używając skrótu klawiszy Ctrl+Enter.

Zgłoszenie błędu w treści

Następujący tekst zostanie wysłany do naszych redaktorów: