Ralf Matzka i pozytywny test dopingowy

Były zawodnik drużyny Bora-Argon 18 wpadł na tamoxifenie w marcu 2016 roku.

Ralf Matzka ścigał się dla drużyny Ralfa Denka od 2013 roku, meldując się w tym czasie kilka razy w pierwszych piątkach mniejszych wyścigów. Obecnie nie ściga się w zawodowym peletonie. W marcu 2016 roku, w próbkach Matzki, stwierdzono obecność substancji o nazwie tamoxifen. Jednak informacja o pozytywnym wyniku testu została podana do publicznej wiadomości dopiero teraz. Ralf Denk, obecnie menedżer drużyny Bora-Hansgrohe, następcy Bora-Argon 18, tłumaczy opieszałość, chęcią chronienia zawodnika.

Tamoxifen jest lekiem stosowanym w zapobieganiu i leczeniu raka piersi u kobiet i mężczyzn. Związek ten jest pro-lekiem, który zmienia się w aktywną substancję dopiero po obróbce przez enzymy w wątrobie. Powstałe wówczas cząsteczki łączą się z receptorami estrogenów i będąc agonistami tym samym obniżają ekspresję genów, które normalnie "włączają" estrogeny. W komórkach rakowych związki powstałe z obróbki tamoxifenu zatrzymują podziały komórkowe.

Związek znalazł się na liście środków zabronionych ponieważ ma również zdolność do stymulowania produkcji endogennego testosteronu. Dodatkowo, mężczyźni przyjmujący sterydy anaboliczne często sięgają po niego, by przeciwdziałać rozwojowi ginekomastii (rośnięciu męskich piersi), która może wystąpić po ich stosowaniu.

W przypadku Matzki zawartość tamxofienu w badanych próbkach była na tyle niewielka, że niezależny panel ekspertów uznał, że związek dostał się do organizmu kolarza prawdopodobnie poprzez zanieczyszczoną wodę. Oświadczenie drużyny podpisał Ralf Denk:

Po uważnym przestudiowaniu raportów ekspertów, zespół Bora-Argon 18 podjął decyzję by nie publikować wyników na tym etapie śledztwa by chronić zawodnika. Śledztwo prokuratury z Frankfurtu zostało zamknięte we wrześniu 2016 roku z powodu braku podejrzeń. Do dzisiaj zawodnik nie został zawieszony lub zdyskwalifikowany przez UCI. UCI rozpoczęło wewnętrzną procedurę i podjęło akcję prawną. Na podstawie raportu ekspertów i znanych na tym etapie faktów, drużyna wierzy, że werdyktem będzie uniewinnienie. Drużyna nie zamierza wydawać kolejnych oświadczeń w tej sprawie.

O ile sprawa najprawdopodobniej skończy się uniewinnieniem, o tyle przypadek Matzki i drużyny Bora rodzi ważniejsze pytania o przejrzystość spraw związanych z dopingiem.