Tour de France 2017. Quintana i Contador tracą, Démare poza wyścigiem

kibice Kolumbii

O dziewiątym etapie Tour de France zapomnieć będą chcieli Nairo Quintana, Alberto Contador i Arnaud Démare. 

Quintana rozpoczął dzień spokojnie pokonując dwie pierwsze premie górskie klasyfikowane poza kategorią, Col de la Biche (10,5 km; 9%) i Col du Grand Colombier (8,5 km; 9,9%, maks. 22%). Na tej ostatniej, Mont du Chat (8,7 km; 10,3%; maks. 15%) 27-latkowi zabrakło mu jednak sił i został za grupką faworytów. Jadąc do mety we własnym tempie ukończył etap na dziesiątej pozycji, lecz jego strata do czołówki wyniosła minutę i 15 sekund.

Nie było bardzo potrzebnej energii, walczyłem tak, jak mogłem. Zawsze jest ciężko dojść do optymalnej dyspozycji, gdy ktoś ma takie cele jak ja w tym roku. Na szczęście nie uczestniczyłem w kolizjach i nie wiem, jak ominąłem te, do których doszło. Wtedy byłoby gorzej, bo wyleciałbym z wyścigu. Poza tym, cały czas trzeba walczyć. Zobaczymy, jak będę się czuł w następnym tygodniu. Wiem, że nie jestem aż tak mocny jak bym chciał, ale tak już wygląda ludzka natura. Ważne, aby wiedzieć, jak przebrnąć przez trudne chwile

- stwierdził kolarz Movistar Team.

Contador z kolei zaliczył dwie kraksy, pierwszą na zjeździe z Col de la Biche, tam gdzie Rafał Majka. 34-letni Hiszpan szybko wrócił do grupy faworytów, lecz pościg sprawił, iż potem nie sprostał wyzwaniu na Mont du Chat. Zawodnik Trek-Segafredo ostatecznie wpadł na metę cztery minuty i 19 sekund po triumfatorze, przez co stracił swoją pozycję w czołowej "dziesiątce" klasyfikacji generalnej.

To nie był dobry dzień, nie mogłem uniknąć upadku, bo Majka leżał tuż przede mną. Zużyłem dużo sił, aby powrócić, powoli jednak dochodziłem do siebie, aż tu nagle podciął mnie Quintana, przez co znów upadłem. Rozpocząłem etap będąc pełnym nadziei. Chcieliśmy atakować, dlatego też Bauke [Mollema] i Jarlinson [Pantano] byli w ucieczce, lecz wyszło fatalnie. Ciężko powiedzieć co przeszkadza mi najbardziej, chyba nogi po prostu nie są w optymalnej dyspozycji i tyle. Musimy ustalić, gdzie jesteśmy i na tej podstawie opracować nowy plan na wyścig

- podkreślił Contador.

Z kolei Démare  nie będzie mógł przystąpić do kolejnego etapu, gdyż nie zmieścił się w limicie czasowym. Francuz szybko został za peletonem, a jego strata stopniowo rosła. Ostatecznie, pomimo pomocy kolegów z drużyny FDJ, 25-letni zawodnik ukończył rywalizację 58 minut i 48 sekund po zwycięzcy, o niemal 20 minut za późno.

Na Tourze można stracić kolarzy przez kraksy i choroby, co jest częścią gry i wyścigu. To niemiłe, ale musimy się z tym liczyć. Dziś myśleliśmy, że uda nam się dowieźć go do mety, chłopaki dali z siebie wszystko. Musimy ustalić i zrozumieć, dlaczego taka sytuacja miała miejsce

- powiedział dyrektor francuskiej drużyny, Marc Madiot.

Jeśli znalazłeś w artykule błąd lub literówkę prosimy, daj nam o tym znać zaznaczając ten tekst i używając skrótu klawiszy Ctrl+Enter.

3 Comments

  1. Władysław Dar

    Władysław Dar

    10 lipca 2017, 13:56 o 13:56

    Demara mi nie żal po tym co Francuzi zrobili z Saganem

  2. as

    10 lipca 2017, 16:36 o 16:36

    W dzisiejszych czasach, przy takim tempie na każdym etapie i jechaniu na maksa, nie ma szans wygrać dwóch tourów jeden po drugim w tym samym sezonie. Jedyna szansa to zestaw Giro/Vuelta.

  3. Rumun

    11 lipca 2017, 09:10 o 09:10

    Mnie tez Demara nie jest szkoda. Szkoda.tylko tych 3.jego kolegów z FDJ bo ciagneli go caly etap a i tak sie w czasie nie zmiescili. Dla mnie sportowy sportowy tejże grupy dał du*** tracąc 4 kolarzy w taki sposób. Trzeba było Demara odeslac do domu a tamci by sie w grupetto znaleźli.
    Quintana nie jest tak mocny jak myślałem ale nie poniósł az takiej straty zeby nie myslec o podium. Contadorowi pozostaje zabrać się w ucieczke i proba wygrania etapu.

Zgłoszenie błędu w treści

Następujący tekst zostanie wysłany do naszych redaktorów: