Tour de France 2017. Thomas i Porte ze złamaniami

Richie Porte uśmiechnięty przed startem do kolejnego etapu

Strome zjazdy Jury zebrały swoje żniwa. Geraint Thomas (Team Sky) i Richie Porte (BMC Racing) nie ukończyli 9. etapu Tour de France.

Walijczyk przystępował do tego etapu jako wicelider klasyfikacji generalnej. Dodatkowo, 31-latek miał być głównym pomocnikiem dla Christophera Froome'a. Niestety na zjeździe z Col de la Biche Thomas leżał i mimo próby dalszej jazdy musiał wycofać się z wyścigu.

Geraint złamał obojczyk, co dla niego jest kolejnym już ciosem. Miał już wypadek na Giro, a potem przeżył prawdziwy ''rollercoaster'', wygrywając pierwszy etap i sięgając po koszulkę lidera Tour de France. Niestety złamanie wyklucza go z dalszej jazdy

- tłumaczył na mecie manager Team Sky - Dave Brailsford.

Za swój upadek Thomas obwinił Rafała Majkę (Bora-hansgrohe).

Majka upadł tuż przede mną, nie miałem szans uciec. Nie mam pojęcia, co on wyrabiał. Jechał cały czas za mną, kilka razy rozpaczliwie próbując mnie wyminąć na zakrętach. Pozwoliłem mu przejechać i dosłownie 10 sekund później poleciał na jezdnię, pociągając mnie i Matteo Trentina

- stwierdził dotychczasowy wicelider Touru.

Brytyjska ekipa mimo wszystko etap z metą w Chambery może uznać za udany. Jej lider - Chris Froome - zajął 3. miejsce, utrzymując koszulkę lidera i nadrabiając kilka sekund nad najgroźniejszymi rywalami.

Froome utrzymał koszulkę lidera i nadrobił trochę czasu, to było bardzo ważne. W tym wyścigu liczy się każda sekunda i my o tym wiemy

- dopowiedział Brailsford.

Richie Porte miał być głównym przeciwnikiem Froome'a. Tasmańczyk przed 9. etapem tracił do lidera 39 sekund. Pod Mont du Chat zawodnik BMC Racing  próbował zerwać z koła Froome'a, lecz ta sztuka się nie udała. Na zjeździe Porte ściął jeden z zakrętów, wyjeżdżając z asfaltu, co skutkowało upadkiem oraz uderzeniem głową o skałę. Na dodatek skosił jeszcze Daniela Martina. Po upadku ''Tasmański Diabeł'' był w fatalnym stanie i natychmiastowo odwieziono go do szpitala.

Prześwietlenie wykryło dwa złamania u Australijczyka - pierwsze obojczyka, a drugie, gorsze, miednicy. Lider zespołu Jima Ochowicza od roweru odpocznie przez okres od czterech do sześciu tygodni.

Kolejnym, a właściwie pierwszym, pechowcem był Robert Gesink (LottoNL Jumbo). Holender leżał w kraksie przed podjazdem na Col de la Biche. Został natychmiastowo przewieziony do szpitala, a tam okazało się, że 31-latek złamał jeden z odcinków lędźwiowych kręgosłupa.

Robert Gesink leżał pod Col de la Biche. Nasz zawodnik doznał złamania w kręgu lędźwiowym. Teraz drugi zawodnik wczorajszego etapu będzie musiał chodzić w gorsecie rehabilitacyjnym

- przyznał ze smutkiem Richard Plugge - dyrektor sportowy LottoNL-Jumbo.

Razem z Gesinkiem w kraksie leżał także Manuele Mori. Włoch, reprezentujący UAE Team Emirates, wyglądał dużo gorzej, krzyczał i zwijał się z bólu. W szpitalu rentgen wykazał złamanie prawej łopatki.

Podczas kraksy Mori wybił prawy bark, który został natychmiast nastawiony przez wyścigową służbę medyczną. Został potem przetransportowany do szpitala w Oyonnax, gdzie prześwietlenia wykazały pęknięcie prawej łopatki przy odmie opłucnowej i odmie śródpiersia. Dzisiejszą noc spędzi w szpitalu

- wytłumaczył lekarz ekipy UAE Team Emirates.

Jeśli znalazłeś w artykule błąd lub literówkę prosimy, daj nam o tym znać zaznaczając ten tekst i używając skrótu klawiszy Ctrl+Enter.

4 Comments

  1. As

    9 lipca 2017, 21:08 o 21:08

    Niezła rzeźnia. Cud, że Martin wyszedł z tego bez szwanku, bo wyglądało, że skończy się jak u Porte.

  2. Jachu

    9 lipca 2017, 21:10 o 21:10

    A majka ?

  3. Guayaseal

    9 lipca 2017, 21:51 o 21:51

    Nie sport. Zawody gladiatorów.

  4. jacenty2

    10 lipca 2017, 11:49 o 11:49

    Moim zdaniem Porte moze mowic o wielkim szczesciu. Miednica i obojczyk to nie taka tragedia. W pierwszej chwili wygladalo to na powazny uraz kregoslupa. W kazdym razie szybkiego powrotu na rower dla Porte i Thomasa

%d bloggers like this:

Zgłoszenie błędu w treści

Następujący tekst zostanie wysłany do naszych redaktorów: