Tour de France 2017. Kittel nie ma sobie równych

Marcel Kittel przecina linię mety

Po raz drugi w tegorocznym Tour de France na najwyższym stopniu podium stanął Marcel Kittel, w Troyes pokonując Arnauda Démare.

29-letni kolarz Quick Step-Floors rozpoczął swój sprint z dość dalekiej pozycji, lecz wielka moc w nogach sprawiła, że to właśnie on wywalczył swoje jedenaste zwycięstwo etapowe w "Wielkiej Pętli".

Muszę powiedzieć, że jestem dumny ze swojej drużyny, która wykonała świetną robotę. Tu było inaczej niż w Liège. Wyprowadzono mnie na czoło peletonu, co ma taką samą wartość jak zwycięstwo. Trzymałem się dobrego koła, a potem zobaczyłem, że rusza Démare, dlatego też skoczyłem 150 metrów przed końcem. Wyszło perfekcyjnie

- powiedział na mecie pochodzący z Arnstadt kolarz.

Dzięki sukcesowi Kittel zminimalizował swoją stratę w klasyfikacji punktowej do liderującego Démare'a. Teraz, wynosi ona 27 "oczek". Trzeci Michael Matthews ma dużo większy deficyt, dlatego wydaje się, że to Francuz i Niemiec będą walczyć o zielony trykot lidera tego rankingu.

Ta koszulka jest w zasięgu, ale najważniejsze są zwycięstwa, bo one również dają spore zyski w klasyfikacji. Będę punktował na lotnych premiach i zobaczymy za półtora tygodnia, co z tego wyjdzie

- podkreślił podopieczny Patricka Lefevere'a.

Jeżdżący w barwach grupy FDJ Démare zajął drugie miejsce na dzisiejszym odcinku. 25-letni kolarz pierwszy rozpoczął sprint, przepychając się na czoło peletonu, lecz nie wystarczyło to do wywalczenia etapowego skalpu. Mimo to nadal pozostaje opiekunem zielonej koszulki.

Wierzyłem w sukces, gdy wyprzedzałem Greipela, lecz nagle po mojej lewej stronie przeleciał jakiś niebieski pocisk. Z prawej było ciasno. Nie czułem się mocno, lecz nie żałuję niczego. Ciągle łapię kolejne "oczka" do rankingu i to ważne. Tour jest długi i nie mogę powiedzieć, że na pewno zdobędę koszulkę. Jutro znów walczymy

- zapowiedział Arnaud.

Po raz kolejny na trzecim miejscu został sklasyfikowany Greipel. Na ostatnich metrach Niemiec był wspierany przez kolegę z grupy Lotto-Soudal, a gdy ten zjechał na bok, trzymał się dyktujących tempo zawodników Katusha-Alpecin. Gdy rozpoczął się sprint, jedenastokrotny zwycięzca etapowy Tour de France nie wykrzesał argumentów przeciwko dwójce młodszych rywali.

Liczyłem na triumf, więc jestem trochę rozczarowany, lecz z drugiej strony Kittel był dziś najlepszy. Jürgen Roelandts miał defekt na ostatnich kilometrach, ale potem powrócił do peletonu i bardzo mi pomógł. Dałem z siebie wszystko, ale to chyba jednak za mało. Dziś to ja wziąłem inicjatywę, ale reszta była szybsza

- stwierdził 34-latek.

Jutro na peloton 104. Tour de France czeka kolejny płaski etap, prowadzący do Nuits-Saint-Georges.

Jeśli znalazłeś w artykule błąd lub literówkę prosimy, daj nam o tym znać zaznaczając ten tekst i używając skrótu klawiszy Ctrl+Enter.

Zgłoszenie błędu w treści

Następujący tekst zostanie wysłany do naszych redaktorów: