Tour de France 2017. Peter Sagan z problemami, ale bez presji

Sagan, mimo kłopotów na finiszu, najlepszy w Longwy. Triumf zmniejsza presję spoczywającą na zespole Bora-hansgrohe.

Szanse pokonania Petera Sagana na finiszu prowadzącym na niewielkim podjeździe nigdy nie są duże. Słowak doskonale radzi sobie w takich warunkach i bez względu na konkurencję potrafi rozegrać sprint po swojemu.

W tym roku, podczas Tirreno-Adriatico, 27-latek na krótkim i stromym podjeździe w Fermo triumfował, choć opór stawiało ośmiu zawodników walczących w klasyfikacji generalnej wyścigu.

Wczoraj, na podjeździe do Longwy, Sagan wygrał swój ósmy etap Tour de France, a rywale nie znaleźli odpowiedzi na "Hulka", choć temu na 200 metrów przed metą wypiął się jeden z butów.

Co to jest presja?

- wypalił Słowak na mecie, odpowiadając na pytanie sugerujące, że z oczekiwaniami potrafi sobie radzić.

Sagan wygrał po raz siódmy w tym roku, trzeciego dnia "Wielkiej Pętli" dając niemieckiej ekipie Bora-hansgrohe upragniony pierwszy etapowy skalp największego wyścigu w historii zespołu. Tym samym, po ważnym dla ekipy starcie w Niemczech, z pleców podopiecznych Ralpha Denka spadło nieco presji.

Grupa na trasie pracuje na rzecz Słowaka, który walczy o etapowe zwycięstwa i zieloną koszulkę, a także na jak najlepszy końcowy wynik Rafała Majki.

Chciałbym podziękować chłopakom z ekipy za cały dzień pracy. Jechali cały dzień z przodu,co nie było łatwe, bo wiał przedni wiatr, a w końcówce mieliśmy techniczną sekcję - jednym słowem stresujący dzień. Podjazd w finale był wymagający, a BMC zrobiło dobrą robotę dla Porte'a, który ruszył chyba 800 metrów przed metą. Powstała przerwa, zdecydowałem się na jej zaspawanie

- wspominał finisz w Longwy mistrz świata.

Ostatnie metry wyczerpującego finiszu na podjeździe wyglądały dość nietypowo - zawodnicy mający walczyć o czołowe pozycje w klasyfikacji generalnej za wszelką cenę chcieli uniknąć strat i znaleźli się z przodu, pracując na mocnych sprinterów lub klasykowców ze swoich ekip, którzy zęby ostrzyli sobie na etapowe zwycięstwo. I tak Sagana prowadził Rafał Majka, koła w grupce prowadzonej przez Porte'a pilnował Greg van Avermaet, a w czołówce o pozycje walczyli Alberto Contador, Chris Froome, Romain Bardet i Nairo Quintana, idąc bark w bark z Arnaud Demarem czy Alberto Bettiolem.

Sagan nie miał jednak łatwej przeprawy - dwukrotnemu mistrzowi świata na 200 metrów przed metą wypiął się but. Słowak nie spanikował, błyskawicznie wpiął się na nowo i choć rywali miał już na plecach, zdołał odeprzeć atak Michaela Matthewsa (Team Sunweb).

Do mety wciąż było 400 metrów, za wcześnie. Powiedziałem sobie "jestem znowu na złej pozycji", ale zacząłem sprint i wtedy wypiął mi się jeden z butów. Pomyślałem "znowu coś, co się dziś dzieje?", ale nie zatrzymałem się. Matthews prawie mnie minął, ale udało mi się dociągnąć do kreski

- Sagan swój moment grozy na finiszu opisywał najspokojniej na świecie.

Jeśli znalazłeś w artykule błąd lub literówkę prosimy, daj nam o tym znać zaznaczając ten tekst i używając skrótu klawiszy Ctrl+Enter.

4 Comments

  1. Kasia Kępa

    4 lipca 2017, 09:34 o 09:34

    Peter objechal chlopakow jedna noga 😀

  2. Janusz Ludwin

    4 lipca 2017, 10:14 o 10:14

    Co na to jego mechanik,to byla bardzo niebezpieczna sytuacja.

  3. Władysław Dar

    4 lipca 2017, 11:45 o 11:45

    Zebrać się po wypięciu buta na finiszu to nie lada problem. Dobrze że zdążył, mistrz.

  4. cHarlie

    5 lipca 2017, 01:08 o 01:08

    Śmiało Peter! Tak trzymać. Zielona koszulka twoja!

%d bloggers like this:

Zgłoszenie błędu w treści

Następujący tekst zostanie wysłany do naszych redaktorów: