Tour de France 2017. Kittel z dziesiątym etapem, pogoda głównym wrogiem

Marce Kittel

Znakomicie rozpoczął Tour de France Marcel Kittel. Zawodnik Quick-Step Floors zdecydowanie wygrał w Liege pierwszy sprinterski etap i może ze spokojem czekać na dalszą część wyścigu.

Dla 29-latka było to już 10 zwycięstwo w "Wielkiej Pętli", a mogło by się wydawać, że pierwsze, dziewicze, ponieważ za metą nie potrafił zapanować nad wzruszeniem.

Matteo i Fabio dowieźli mnie na ostatnie metry, na ostatnich 500 metrach skakałem z koła na koło. Późniejsze rozpoczęcie finiszu miało cel, bo wiedziałem, że przedni wiatr utrudni rywalizację. Czekałem więc dłużej z odpaleniem sprintu. Dzięki chłopaki

- powiedział na gorąco.

Kittel w najbliższych dniach może zostać najskuteczniejszym niemieckim kolarzem w historii Touru. Do przeskoczenia pozostali mu Erik Zabel i Andre Greipel, którzy zdobyli odpowiednio 12 i 11 etapowych skalpów.

Cieszę się, że mogłem dać fanom w Niemczech zwycięstwo. Ściganie w Düsseldorfie i Niemczech było niesamowitym doświadczeniem, fani nas nie zawiedli, a ja jestem dumny, że tak wielu przyszło na trasę. To wspomnienie, którego nie zapomnę

- dodał Kittel.

Bez przygód, na 58. miejscu, dotarł na metę drugiego etapu Rafał Majka. Liderowi Bora-hansgrohe daleko jednak było do dobrego nastroju, z powodu towarzyszącej na trasie deszczowej pogody.

To była masakra. Cały dzień lało. Przed nami jeszcze kilka dwustukilometrowych odcinków

- rzucił tuż za metą.

Michał Kwiatkowski miał mniej szczęścia, nie uniknął kraksy w peletonie, po której zajął się uczestniczącym w karambolu Chrisem Froome.

Niektórzy zbyt szybko wjechali w zakręt, a przy takiej pogodzie jest ślisko i wszyscy są poddenerwowani. Polecieliśmy, ale nie było powodów do paniki, łatwo wróciliśmy do peletonu. Mam nadzieję, że nikt mocno nie ucierpiał.

Słowa "Kwiato" potwierdził lider Team Sky.

Na szczęście nie mam poważnych urazów, jedynie otarcia na plecach. Taka jest natura wyścigu. Za każdym razem, gdy wyruszasz na trasę, ryzykujesz, że coś się wydarzy. Kilku z nasz leżało, ale na szczęście wszyscy wyszli z tego cało i nie zanotowaliśmy strat na mecie. To najważniejsze

- zaznaczył Chris Froome.

Jeśli znalazłeś w artykule błąd lub literówkę prosimy, daj nam o tym znać zaznaczając ten tekst i używając skrótu klawiszy Ctrl+Enter.

Zgłoszenie błędu w treści

Następujący tekst zostanie wysłany do naszych redaktorów: