Tour de France 2017. Alberto Contador: "głód zwycięstw jest ten sam"

Alberto Contador na starcie 104. edycji Tour de France staje przed prawdopodobnie ostatnią w karierze szansą powrotu na tron w Paryżu.

10 lat mija od czasu gdy patykowaty Hiszpan w koszulce ekipy Discovery Channel wygrał Tour de France po dyskwalifikacji Michaela ""Kurczaka" Rasmussena. Ileż się zmieniło.

7 lipca 2007. Na starcie Tour de France w Londynie w barwach holenderskiego Rabobanku staje Michael Rasmussen, numer 58. Papierek z napisem 112 przypina Hiszpan Alberto Contador, zwycięzca Paryż-Nicea, który pracować ma na Leviego Leipheimera. Miesiąc później pierwszy tłumaczy się ze sposobów wspomagania i miejsc treningowych, drugi pławi się w glorii maillot jaune.

30 czerwca 2017. W Hotelu Radisson Blu w Dusseldorfie na konferencję jednego z najlepszych grandtourowców ostatnich lat dziennikarze przybywają tłumnie. Alberto Contador, choć już nie w formie z najlepszych lat, wciąż uznawany jest za pretendenta do odniesienia zwycięstwa w Tourze i oblegany jest przez prasę. 3 kilometry dalej, w biurze prasowym, reporter duńskiej gazety Rasmussen oscyluje pomiędzy byciem dziennikarską osobowością i medialnym pariasem.

Kolarski świat, jak i dwaj rywale z 2007 roku, ma za sobą spore zmiany, ale pewne rzeczy pozostają na miejscu mimo upływu lat. W położonym nad Renem mieście Contador ponownie przepytywany był pod kątem stanu przygotowań i tego, czy do Dusseldorfu przyjechał w optymalnej formie.

Tak, choć dopóki Tour się nie zacznie, nie mogę powiedzieć ze stuprocentową pewnością, że jestem tam, gdzie chcę być. W tym punkcie mogę powiedzieć że moje przygotowania poszły zgodnie z planem i zrobiłem wszystko jak należy

- powiedział zgromadzonym w hotelu ekipy Trek-Segafredo dziennikarzom.

Cieszę się, że mogę być tu po 10 latach, bo to znaczy że mimo kolejnych generacji wkraczających do peletonu, jestem wciąż zdolny rywalizować. Nie zmieniłem się bardzo, mam więcej doświadczenia, ale motywacja i głód zwycięstw jest ten sam

- zapewnił.

34-latek jak zwykle z prasą rozmawiał przez tłumacza, na pytania odpowiedzi udzielający wyłącznie po hiszpańsku.

Ta trasa jest bardzo dobra dla próbowania różnych taktycznych wariantów, ale ja koncentruję się na swojej formie. Czuję się podobnie jak w 2014 roku, co widzę w swoich danych na treningu

- zaznaczył.

Dla Hiszpana tegoroczna "Wielka Pętla" jest najprawdopodobniej ostatnią w karierze, ostatnią szansę na sięgnięcie po upragnione zwycięstwo. Po raz ostatni "El Pistolero" na podium w Paryżu stał w 2010 roku, jednak wynik ten unieważniono w następstwie dopingowej dyskwalifikacji. Czy uciekający czas i wcześniejsze postanowienie zakończenia kariery po sezonie 2017 sprawiają, że Contador nakłada na siebie dodatkową presję?

Tak. Nie mówię o negatywnej presji. Mówię o "dobrej" presji. Nie miał w tym roku wielu zwycięstw, powiedzmy, że miał dobry sezon. On czuje presję, żeby pokazać, że jest na tym poziomie, że wykonał właściwą pracę. Myślę, że to normalne, do zwycięstwa potrzebna jest dawka presji. Nie można być za bardzo zrelaksowanym, presja nie może być zbyt wielka. Myślę, że jest pod zdrową presją

- wyjaśnił Luca Guercilena, manager zespołu.

Przyszłość Contadora pozostaje pod znakiem zapytania - Guercilena potwierdził, że prowadzi negocjacje z Hiszpanem, ale sam zainteresowany nie wypowiadał się na ten temat. W wersji oficjalnej, koniec kariery zbliża się szybko, a Hiszpan z peleton odejść chce wciąż będąc na szczycie.

Contador, który w tym roku planuje ostatnią szarżę po glorię w Paryżu, do startu przygotowywał się nieco inaczej, nie szarpiąc się przesadnie podczas wyścigów etapowych i próbując szczyt formy przygotować na lipiec. To zaowocowało serią drugich miejsc w Vuelta a Andalucia, Paryż-Nicea, Volta a Catalunya i  Vuelta al Pais Vasco.

Moje podejście w tym roku miało na celu zbudowanie najlepszej dyspozycji na ten moment, na Tour. Wolę wygrywać i próbować w każdym wyścigu, w którym startuję, ale rozumiem, że aby być najlepszy na Tourze, musiałem zmienić strategię. Czuję się lepiej niż czułem się rok temu

- tłumaczył "El Pistolero", który w tym sezonie trzy wyścigi etapowe przegrał łączną różnicą 20 sekund, a cztery różnicą 1:23, jeśli doliczyć Katalonię.

fot. Jakub Zimoch/rowery.org

Przed Tourem Hiszpan tradycyjnie sprawdził się podczas Criterium du Dauphine, gdzie jednak nie walczył o czołowe pozycje. 11. miejsce w klasyfikacji generalnej dla kolarza, który w niemal każdym starcie stara się walczyć o czołowe lokaty, było zmianą, ale nie zaskoczeniem. Brak błysku lidera ekipy podczas "Delfinatu" nie był powodem do zmartwienia dla kierownictwa zespołu Trek-Segafredo.

Kiedy wiesz, po co jedziesz, nie jesteś zaskoczony lub smutny brakiem wyniku. To było przygotowanie, które dało wskazówki o dalszej pracy, taki był plan. To nie tak, że pojechał na wyścig z myślą o zwycięstwie, a nie zmieścił się w czołowej dziesiątce

- uśmiechał się Luca Guercilena, manager ekipy.

Contador podczas konferencji krótko odniósł się do trasy otwierającej wyścig jazdy indywidualnej na czas. Padający nad Renem deszcz czyni planowanie startu kluczowym, a Hiszpan wystartuje jako jeden z ostatnich, o 18:29, kiedy prognoza nie przewiduje już opadów.

Jeśli będzie padało, trzeba będzie pojechać bardzo szybko na prostych i nie ryzykować na technicznych partiach. Tak czy inaczej, muszę pojechać dobrą czasówkę. To może być bardziej otwarty Tour, dużo się może wydarzyć. Z jednej strony to nie jest typowy Tour bo Alpy i Pireneje są niemal razem, ale prawdą jest też to, że są też trzy górskie finisze

- ocenił.

"Księgowy" nie uniknął pytań o dopingowe przypadki drużynowego kolegi - wyznaczony pierwotnie do składu na Tour Andre Cardoso został zawieszony, po tym jak test antydopingowy wykazał stosowanie erytropoetyny.

To była dla mnie duża niespodzianka. Nigdy nie wyobrażałem sobie, że coś takiego może się wydarzyć w tej ekipie. Co więcej mogę powiedzieć? Zespół ma politykę zera tolerancji dla takich przypadków. Czekamy na zakończenie procedur, ale prawda jest taka, że żadna ekipa nie jest w stanie kontrolować każdego

- tłumaczył.

Kiedy dzieje się coś takiego, ja jestem odpowiedzialny za ekipę, muszę nakreślić jak się do tego odniesiemy. Dziś każdy myśli to samo [jest przeciw dopingowi], więc nie zatrzymujemy się nad tym, przewracamy kartę i skupiamy się na wyścigu

- uciął krótko Guercilena.

Jeśli znalazłeś w artykule błąd lub literówkę prosimy, daj nam o tym znać zaznaczając ten tekst i używając skrótu klawiszy Ctrl+Enter.

4 Comments

  1. Bartosz Ćwiklak

    2 lipca 2017, 06:12 o 06:12

    Ale noga juz nie ta

  2. Rumun

    2 lipca 2017, 13:57 o 13:57

    Forme to on miał w 2014.. I gdyby nie wypadek myślę ze wygral by TdF kosztem Nibalego a i Rafał wówczas pewnie nie zgarnąłby dwóch etapów i koszuli w grochy..n

  3. Kamila Sapikowska

    2 lipca 2017, 19:22 o 19:22

    W formie 😉 Liege.

Zgłoszenie błędu w treści

Następujący tekst zostanie wysłany do naszych redaktorów: