Tour de France 2017. Nairo Quintana: "przyda się szczęście"

W przeddzień pierwszego etapu 104. Tour de France Nairo Quintana zapowiada walkę o żółtą koszulkę i zwycięstwo.

W swojej dotychczasowej karierze kolarz Movistar Team stawał na starcie "Wielkiej Pętli" trzy razy i za każdym razem ukończył rywalizację na podium. Jego debiut nastąpił w 2013 roku, gdy został sklasyfikowany na drugiej pozycji, podobnie jak dwa lata później. Z kolei 12 miesięcy temu był trzeci w "generalce".

Na początku tego roku 27-latek ogłosił, że w tym sezonie chciałby wywalczyć dublet - wygrać w Giro d'Italia i Tour de France. Zostałby pierwszym zawodnikiem od 19 lat, który tego dokonał. Tegoroczna edycja "Corsa Rosa" zakończyła się jednak zwycięstwem Toma Dumoulina, a Quintana musiał obejść się smakiem.

Celem numer jeden na ten rok "od początku" był jednak Tour de France, i Kolumbijczyk zarzeka, że to właśnie nad Sekwaną powinien nadejść szczyt jego formy. Ma za sobą niezłą pierwszą część sezonu, który rozpoczął startami w Trofeo Serra de Tramuntana i Trofeo Playa de Palma. Oba ukończył jednak na dalszych pozycjach. Następnie stawił się na Volta a la Comunitat Valenciana, gdzie wygrał w wielkim stylu zarówno na etapie prowadzącym na przełęcz Mas de la Costa, jak i w klasyfikacji generalnej. Abu Dhabi Tour ukończył na 13. miejscu.

Start w Tirreno-Adriatico również zakończył się triumfem. Quintana odskoczył od rywali na Monte Terminillo, gdzie wjechał na metę jako pierwszy i objął prowadzenie w klasyfikacji generalnej, które potem utrzymał aż do końca wyścigu. Jego ostatnim startem przed Giro d'Italia była Vuelta Asturias, gdzie wywalczył etapowe zwycięstwo, lecz zajął drugie miejsce w "generalce". "Corsa Rosa" również zakończyła się w podobny sposób. 27-latek pokazał klasę na odcinku prowadzącym pod Blockhaus, a w końcowej klasyfikacji wyścigu przegrał tylko z Dumoulinem.

Od końca maja podopieczny Eusebio Unzue nie stawił się na starcie żadnego wyścigu, chcąc dojść do siebie po rywalizacji nad Półwyspem Apenińskim. Teraz, jak sam ogłasza, jest gotowy, aby stoczyć walkę ze swoimi najgroźniejszymi rywalami.

Myślę, że dobrze wypocząłem po Giro. Jestem w dobrej formie, nogi kręcą dobrze i nie mogę się doczekać tego, co nadejdzie. W tym roku podchodzę do Touru w nieco inny sposób, lecz dopiero na mecie całego wyścigu dowiemy się, czy wszystko zrobiliśmy tak, jak trzeba. Ten start jest dla mnie najważniejszy. Liczę, że zdrowie dopisze i że będę w dobrej dyspozycji, bo wtedy będę brylować w górach

- powiedział Quintana na dzisiejszej konferencji prasowej w Düsseldorfie.

Trasa tegorocznej edycji "Grande Boucle" wygląda inaczej, niż w poprzednich latach. Na trasie znajdą się dwie czasówki, a ich łączy dystans wynosi 36 kilometrów. Liczba finiszów na podjazdach została ograniczona do trzech, a większość trudności będzie się znajdywała we wcześniejszych fazach etapów, co ma zachęcić do atakowania z dala od mety.

To będzie Tour dla strategów, będzie dużo ataków. Będziemy musieli eksperymentować, ale też ograniczać ryzyko, i to już od jutra. Wolałbym, żeby było sucho, ale jeżeli przekroczę "kreskę" w jednym kawałku, będzie dobrze

- stwierdził kolarz Movistar Team w odniesieniu do prognoz pogody, które mówią, że jutro nad Renem spadnie deszcz.

fot. Jakub Zimoch/Rowery.org

Tak jak i wielu kolarzy, którzy jutro rozpoczną ściganie w drugim z trzech kolarskich Wielkich Tourów w tym roku, Quintana wskazał, iż to Chris Froome będzie jego głównym rywalem. Kolarz Team Sky celuje w czwarty sukces w "Wielkiej Pętli", po tym, jak wygrał w 2013, 2015 i 2016 roku.

Jestem przekonany, że jego forma poprawiła się od startu w Dauphiné. Ważni będą również [Fabio] Aru, [Romain] Bardet, Alberto [Contador], [Richie] Porte i inni, mniej znani zawodnicy. To nie loteria, ale przyda się szczęście. Grono kandydatów do wygrania jest szerokie, i trzeba będzie unikać kłopotów

- podkreślił Kolumbijczyk.

Jutrzejsza jazda indywidualna na czas po ulicach Düsseldorfu otworzy 104. Tour de France. Na kolarzy czeka 3540 kilometrów, a ostatni odcinek zaplanowano na 23 lipca, kiedy peleton wjedzie na paryskie Pola Elizejskie.

Jeśli znalazłeś w artykule błąd lub literówkę prosimy, daj nam o tym znać zaznaczając ten tekst i używając skrótu klawiszy Ctrl+Enter.

4 Comments

  1. rob

    30 czerwca 2017, 22:11 o 22:11

    Nie widzę go nawet na podium. I dobre opinie Sylwka tu nie pomogą!!! Nairo jest kolarzem ktory wygrywa tylko dzieki innym. Zbyt skomplikowany jest tour w tym roku by mógł wygrać. Zjazdy to nie jego domena, czasowka też nie jego, szachy i podejmowania ryzyka na wiatrach to też nie w jego stylu. Więc jak może on wygrać???? W górach gdzie go notorycznie ogrywa froom, a coraz częściej inni....

  2. MGR

    1 lipca 2017, 10:11 o 10:11

    W tym roku wszyscy będą pedałować przeciwko Froomowi i Nairo to wykorzysta.

  3. MGR

    1 lipca 2017, 10:14 o 10:14

    CR7 to miał być żeluś, który miał skończyć w piłce na poziomie polskiej ekstraklasy. Ten sport miał być zbyt popularny i poważny, żeby został prawdziwą gwiazdą i legendą. Tak miało być.

  4. Ulle

    1 lipca 2017, 10:27 o 10:27

    Prędzej ryby wyjdą z morza i skolonizują suche lądy, niż Kolumbijczyk wygra Wielką Pętlę. Totalnie przereklamowany kolarz i do tego cwaniak.

Zgłoszenie błędu w treści

Następujący tekst zostanie wysłany do naszych redaktorów: