Tour de France 2017. Michał Kwiatkowski: "koszulka z orłem na piersi zobowiązuje"

Michał Kwiatkowski przed startem 104. edycji Tour de France mówi o roli pomocnika, pracy na Chrisa Froome'a i otwierającej wyścig czasówce.

Michał Kwiatkowski po roku przerwy powraca na trasę Tour de France, tym razem w roli pomocnika lidera zespołu Sky - Christophera Froome'a. Polak, który jako lider zespołu startował już w wyścigach etapowych i największych klasykach, a także swoich sił próbował w walce podczas "Wielkiej Pętli", tym razem wszystkie moce angażuje w pracę na rzecz Brytyjczyka. Ten stoi przed szansą wygrania czwartego Touru w karierze.

27-latek z Chełmży ma za sobą udaną wiosnę, okraszoną triumfami w Mediolan-San Remo i Strade Bianche, a także podium w Liege-Bastogne-Liege. Polak okres od końca kwietnia poświęcił na wypoczynek i przygotowania do lipcowych zmagań, nogi sprawdzając podczas Criterium du Dauphine i mistrzostw Polski, gdzie wywalczył złoto w jeździe na czas.

Przed startem 104. edycji Wyścigu Dookoła Francji Kwiatkowski sprawiał wrażenie rozluźnionego, ale także spokojnego.

Chyba czuję się dobrze. Porównując samopoczucia przed edycjami, w których brałem udział... 2013 oczywiście ciężko mi pamiętać, bo to był debiut, tam było więcej gęsiej skórki i stresu. W 2014 i 2015 natomiast była to większa niewiadoma jeśli chodzi o formę i bardziej wiara, że jestem to w stanie dobrze pojechać niż pewność siebie. W tym roku jest pewność siebie

- powiedział w rozmowie z Rowery.org na dzień przed startem wyścigu.

Wiem, co zrobiłem na zgrupowaniu, tak jak sobie to planowałem z drużyną. Wiem, że idę zgodnie z planem, a może nawet trochę ponad plan, bo przy okazji udało mi się sięgnąć po mistrzostwo Polski w jeździe na czas, czego nie było w moim programie. Jest dobrze i fajnie być w tym miejscu, gdzie jestem

- dodał Polak, który dotychczasowe zmagania przebrnął bez chorób, kraks i innych wypadków losowych.

Przed rokiem sezon nie potoczył się po myśli Kwiatkowskiego, a brak stabilnej formy i choroby sprawiły, że były mistrz świata nie wystartował w Tour de France. Czy brakowało mu kolarskiej fiesty w lipcu?

Zobaczymy. Na pewno jest to szczególne, ta cała otoczka, konferencja prasowa już we środę, prezentacja z pompą. W tym roku zaskoczyła mnie ilość polskich flag, kibice ze Stargardu Szczecińskiego przyjechali licznie, to chyba najgłośniejsza grupa w Düsseldorfie. Brakuje tego na innych wyścigach, na wielu imprezach nie ma takiego zainteresowania. Fajnie, że jest tak wielu kibiców i dziennikarzy, ale każdy kij ma dwa końce, musimy pamiętać, że jesteśmy tu po to, żeby jak najlepiej pojechać w tym wyścigu, skupić się na pracy

- opisywał.

Tour de France rozpoczyna się jutro blisko 14-kilometrową jazdą indywidualną na czas. O ile niepewna jest jeszcze prognoza pogody, o tyle wiadomo, że o koszulkę lidera powalczą zawodnicy specjalizujący się w jeździe na czas. Jutrzejsza próba wymagała będzie bowiem generowania sporej mocy na płaskiej trasie, ale także zgrabnego poradzenia sobie z techniczną częścią odcinka na starówce Düsseldorfu.

Na pewno pojadę na sto procent, bo koszulka zobowiązuje. Myślę, że miałbym wiele do zastanawiania się, gdybym nie wygrał tych mistrzostw. A kombinezon z orzełkiem na klacie zobowiązuje i myślę, że nic nie stoi na przeszkodzie, żebym na tych niecałych 14 kilometrach porównał się do tych najlepszych czasowców

- zadeklarował "Kwiato".

biało-czerwone flagi

Zespół Sky, który we Francji pracuje tylko i wyłącznie na końcowy sukces Froome'a, nie planuje specjalnie porywania się na inne cele, skupiając się na zabezpieczeniu przejazdu swojego lidera i kontrolowaniu sytuacji w momencie przejęcia prowadzenia. Kwiatkowski zaprzeczył jednak, jakoby ekipa włączała mu czerwone światło w kontekście otwierającego etapu.

Nie no, La Planche des Belles Filles jest dopiero na 5. etapie, więc jest inna sytuacja niż była na Dauphine, gdzie trzy końcowe etapy były bardzo trudne i Chris przede wszystkim liczył na to, że będę mógł mu pomóc. Dla mnie też to była odpowiedzialność. Odpowiedzialność jest też tutaj, koszulka z orłem na piersi zobowiązuje, chociaż nie mam presji związanej z tym, bo są inni kolarze w peletonie, jak Martin, Castroviejo i Roglic, którzy myślą o koszulce

- dodał.

Kwiatkowski w tym sezonie czterokrotnie startował w etapach jazdy na czas, dobrze wypadając w Volta ao Algarve, natomiast odpuszczając podczas Tirreno-Adriatico i Vuelta al Pais Vasco, które stanowiły element przygotowań do wiosennych klasyków. Podczas Criterium du Dauphine, na czwartym etapie, oszczędzał siły, szykując się do pracy na Froome'a na górskich odcinkach.

Właściwie w ostatnim okresie nie spędziłem wiele czasu na rowerze czasowym. Dla mnie liczy się to jak będę się czuł w Paryżu, czy będzie to żółta koszulka na piersi Chrisa czy nie. Dla mnie liczy się to, co wydarzy się przez cały wyścig, a nie na otwarciu.

Zmierzający po wygraną Froome wsparty będzie m.in. przez Gerainta Thomasa, Mikela Nieve, Sergio Henao, którzy na najtrudniejszych odcinkach tworzyli będą "kolejkę górską". Kwiatkowski, który podczas Criterium du Dauphine także pokazał się z bardzo dobrej strony na górskich odcinkach, w tym układzie stanowić ma mocne wsparcie dla Brytyjczyka w każdym terenie.

Myślę, że jestem bardzo uniwersalny i świetnie mogę sobie radzić i po płaskim, na pagórkach i w wysokich górach, natomiast skład jest bardzo dobrze dobrany. Jesteśmy bardzo silną ekipą na tle innych. Mamy takich kolarzy jak Luke Rowe czy Christian Knees, którzy świetnie sobie radzą na płaskich odcinkach, mamy chłopaków którzy świetnie jadą w wysokich górach, jak Henao czy Nieve. Jest Thomas, ja, Kiryienka. Gdzieś [jestem] na pewno po środku. Zależnie od sytuacji Chris będzie mógł na mnie liczyć, na pewno nie jestem zero-jedynkowcem, jestem elastyczny

- analizował.

Trasa tegorocznego wyścigu nie faworyzuje górali, ani specjalistów w jeździe na czas, którym udało się opanować sztukę wspinania. Przedstawiony przez ASO program to zestaw naszpikowany nieprzewidywalnymi odcinkami, premiującymi zawodników dobrze się wspinających, ale potrafiących także pokonać bardziej klasyczne końcówki i nie obawiających się chociażby podjęcia ryzyka na zjazdach.

Trasa jest bardzo różnorodna, trzeba być elastycznym. Możemy tu spekulować jak ten wyścig może się rozegrać, natomiast chyba nikt nie jest w stanie przewidzieć, gdzie tak naprawdę powstaną największe różnice. Trzeba mieć oczy szeroko otwarte każdego dnia, starać się urywać cenne sekundy czy zachowywać jak najwięcej sił

Jak wygląda planowanie podczas trzytygodniowego ścigania po Francji? Oklepana w wywiadach fraza "z dnia na dzień" przeklinana jest przez dziennikarzy i kibiców, ale w opisie Kwiatkowskiego nabiera sensu.

Jak będziemy się nastawiać tylko na piąty etap z metą pod górę, to możemy stracić czujność, a coś się wydarzy na etapie do Liege, gdzie może powiać. Teraz całe skupienie jest na jutrzejszej czasówce. Tak wygląda życie na Tourze. Przekładamy kartkę w książce wyścigu po zakończonym etapie. Mam obraz całego wyścigu, natomiast trzeba się mocno skupić na tym, co jest na widelcu

- podkreślił.

O ile jutrzejsza czasówka pozwoli Kwiatkowskiemu na sprawdzenie się z najlepszymi czasowcami świata, o tyle Polak po raz kolejny podkreślił, że w kontekście trzech tygodni jego osobiste ambicje nie mają znaczenia. W rozmowie duży nacisk położył na rolę pomocnika i doświadczenie bycia częścią zespołu, który wygrywa Tour de France.

Myślę, że walka w klasyfikacji generalnej wymaga bardzo dużych poświęceń, szczególnie w tym roku, bo wyścig będzie pewnie bardzo otwarty. Jak widzieliśmy na Dauphine, nie ma miejsca na jakieś indywidualne ambicje, zresztą czułbym się źle, gdybym coś potrafił ugrać dla siebie, a nie potrafił być do dyspozycji w drugim czy trzecim tygodniu. Dla mnie najważniejsze jest, aby być w Paryżu w zwycięskiej drużynie, nie ważne jakim to kosztem się odbędzie. Chcemy, żeby Chris dojechał do Paryża z jak największą przewagą

- podsumował.

Jeśli znalazłeś w artykule błąd lub literówkę prosimy, daj nam o tym znać zaznaczając ten tekst i używając skrótu klawiszy Ctrl+Enter.

7 Comments

  1. Tomek Szabłowski

    30 czerwca 2017, 19:41 o 19:41

    Czuję że będzie jutro co świętować 😉

  2. edek

    30 czerwca 2017, 21:46 o 21:46

    Naprzód Mistrzu !!!

  3. :-)

    30 czerwca 2017, 22:11 o 22:11

    Jak popada to sagan i kwiatek mają duże szanse

  4. Pingback: Loverove 01.07.2017 | XOUTED - Blog Kolarski by Marek Tyniec

  5. Janusz Ludwin

    1 lipca 2017, 08:45 o 08:45

    Jak zawodnik jest liderem grupy to tak ,jezeli nie to rozwozi bidony. Niech kazdy mysli o sobie i wszyscy wroca do dawnego scigania.

  6. Led

    1 lipca 2017, 12:26 o 12:26

    Trochę żal, że mistrz świata i zwyciężca Primavery jest pomagierem gościa który jeździ jak robot. Trochę jednak żal być pomagierem trzepoczącej główki,

    • moimzdaniem

      1 lipca 2017, 14:15 o 14:15

      Trochę żal iść do Realu na bramkarza i na ławce siedzieć. Z drugiej strony Real taką fuchę może zaproponować 10 osobom na świecie a jeśli nawet siedem miliardów ludzi powiedziałoby jednocześnie "nigdy w życiu" to najwyżej czterdziestu bym uwierzył 🙂

Zgłoszenie błędu w treści

Następujący tekst zostanie wysłany do naszych redaktorów: