Mistrzostwa Polski 2017. Marek Rutkiewicz: "to była taka gra na Play Station"

Drugie srebro mistrzostw Polski nie usatysfakcjonowało lidera ekipy Wibatech 7R Fuji, który w rozgrywce o medale sprawiał wrażenie najsilniejszego gracza.

"Ogromny niedosyt." Tak najkrócej podsumować mógł swój występ w mistrzostwach Polski Marek Rutkiewicz. Kolarze grupy Wibatech 7R Fuji w Gdyni odebrał wprawdzie srebrny medal i na mecie szczegółowo analizował przebieg rywalizacji, ale za uśmiechem kryło się spore rozczarowanie.

Popularny "Rutek" przed rokiem także wywalczył srebrny medal w wyścigu ze startu wspólnego elity mężczyzn, na finiszu w Świdnicy przegrywając z Rafałem Majką. W tym roku 36-latek był wyraźnie najmocniejszym zawodnikiem na trasie, ale nie zdołał ograć Adriana Kurka (CCC Sprandi Polkowice). 29-latek który do odjazdu przebił się samotnym rajdem, w dalszej części wyścigu, mając za plecami kilku kolegów, nie wychodził regularnie na zmiany i zachował więcej sił na końcówkę, samotnym atakiem w końcówce przesądzając o losach mistrzostw.

W tamtym roku przegrałem mocą z Rafałem, w tym, już mówię to po raz kolejny, z liczebną przewagą CCC. Na płaskiej trasie moc nie ma takiego znaczenia, a liczba kolarzy

- tłumaczył Rutkiewicz po dekoracji w Gdyni.

Doświadczonemu kolarzowi dokładna analiza wyścigu zajęła niecałe pięć minut. Rutkiewicz, który w akcję włożył wszystkie siły, początkowo myślał o drużynowych kolegach, a później, wobec zmiany sytuacji, o złocie.

Znałem trasę z Pomerania Tour, kiedyś Piotr Kosmala robił tu wyścig. Znałem wszystkie wspinaczki, ale to nie są górskie podjazdy, wszystkie można było z dużej płyty pokonać. Wyścig był bardziej pod sprinterów, a ja miałem założenie takie, że daję z siebie wszystko i może się uda odjechać. Tak czy inaczej, w końcówce miałem się skupić na Grzesiu Stępniaku i Sylwestrze Janiszewskim, bo to szybcy kolarze z naszej ekipy

- wyjaśniał.

Akcja Rutkiewicza wobec bardzo wolnego startu peletonu zyskała sporą przewagę, a jej zniwelowanie w zmiennej pogodzie i przy wykluczających się zespołowych interesach okazało się ponad siły szczupłego peletonu. Do dowodzonej przez "Rutka" piątki po 100 kilometrach przeskoczyć zdołał jedynie Kurek i szóstka liczyła się w walce o medale.

Może jakby był inny skład ucieczki, to bym się poddał i wycofał, ale widziałem, że jest zawodnik z Domina, z Vostera, z Huromu i z CCC. Pomyślałem, że nie będzie komu gonić w peletonie, bo każdy team ma przedstawiciela z przodu

- zaznaczył.

W odjeździe, całe szczęście, fajnie się współpracowało, jedyni kolarze, którzy szli bez zmian to zawodnicy CCC. Czasami się włączali, czasami nie, to była taka, jak my mówimy, gra na Play Station. Podjeżdża samochód pomarańczowy, CCC idzie bez zmian. Potem znowu podjeżdża pomarańczowy samochód, tym razem idą. Między sobą rozmawialiśmy z pozostałymi kolarzami, uznaliśmy, że jedziemy swoje. No ale to jest walka o medal, wszystko się mogło wydarzyć w końcówce.

Kolarz Wibatechu, w tym roku zwycięski na trasach Bałtyk - Karkonosze i CCC Tour, na małych rundach w Gdyni zdołał okroić czołówkę - jako pierwszy tempa nie wytrzymał Patryk Kostecki (Domin Sport), potem odpadł Mateusz Nowaczek (Voster Uniwheels), a następnie kłopoty miał Patryk Stosz (CCC Sprandi Polkowice). Tym samym w końcówce Rutkiewicz walczył tylko z Emanuelem Piaskowym z Team Hurom i Adrianem Kurkiem.

Na rundy wjechaliśmy przy ulewie i cześć kolarzy zaczęła dawać słabsze zmiany i odpuszczać. Zauważyliśmy z Emanuelem [Piaskowym], że na tych zakrętach radzimy sobie najlepiej w deszczu. No i po prostu taki spontan wyszedł, odjechaliśmy w tych zakrętach. Powiedziałem mu, że jedziemy teraz wszystko, bo później jeszcze nas skokami zamęczą na tych prostych. Myślę, że z Emanuelem najwięcej sił włożyliśmy w ten wyścig. Kiedy Adrian Kurek się podniósł to już nie miałem z czego dołożyć, żeby się za nim podnieść

- ocenił.

Czy losy złota byłyby inne, gdyby na finisz na Skwerze Kościuszki dojechała cała trójka? Rutkiewicz nie chciał wdawać się w dywagacje, ale krótko odniósł się do mniejszego wkładu pracy ze strony kolarzy CCC Sprandi Polkowice.

Bardzo dużo energii można zaoszczędzić tym, że się jedzie bez zmian. Tym bardziej że tam była taka długa prosta centralnie pod wiatr, także my tam bardzo dużo energii straciliśmy. Adrian tam oszczędzał nogę. Trudno stwierdzić, co by było, gdyby zakończyło się finiszem

- powiedział.

Było widać, że Adrian był zmęczony, odskoczył, ale nie zrobił nie wiadomo jakiej przewagi. Po prostu cały czas się przed nami trzymał sto metrów, dopiero w końcówce, na ostatnim kilometrze, jak zaczęliśmy się oglądać na siebie, to nam na trochę więcej odjechał. Tak to trzymaliśmy go cały czas na 100 metrów.

Jeśli znalazłeś w artykule błąd lub literówkę prosimy, daj nam o tym znać zaznaczając ten tekst i używając skrótu klawiszy Ctrl+Enter.

5 Comments

  1. Tomasz Kieres

    26 czerwca 2017, 20:10 o 20:10

    Mądrze prawi , zresztą gdyby CCC tego nie wygrało mając tak liczebna pakę też byłby wstyd .
    Bravo dla Marka

  2. Dariusz Miedzak

    26 czerwca 2017, 22:13 o 22:13

    Dla Rutka Continetal Team to za mało liczę że w przyszym roku będzie Pro Coninental

    • rowery.org

      27 czerwca 2017, 06:03 o 06:03

      W wieku 37 lat kto mu da kontrakt w ProCont?

    • Dariusz Miedzak

      27 czerwca 2017, 15:34 o 15:34

      rowery.org nie widze problemu aby z dwa lata jeszcze jeździał z taką forma jak obcenie. Ważne, że jest wstanie wygrywać wyścigi a uważam że to najważniejsze dla zespołu.

  3. Rafał Olo Oleś

    27 czerwca 2017, 06:31 o 06:31

    To sie Kurkowi pad zawiesil na koncowce

%d bloggers like this:

Zgłoszenie błędu w treści

Następujący tekst zostanie wysłany do naszych redaktorów: