Sylwester Szmyd: "Dumoulin foworytem do zwycięstwa w Giro"

W tym momencie śmiało mogę powiedzieć, że Dumoulin staje się jednym z faworytów do zwycięstwa w Giro d’Italia.

Na dzień dzisiejszy tylko on nie miał gorszego dnia, chwili słabości. Jedzie pewnie i inteligentnie. Nairo na etapie do Oropa pokazał to, o czym pisałem po Blockhaus, ma zmianę rytmu, potrafi skoczyć, jak zwykł robić, ale nie ma "wytrzymania", każdy skok kosztuje go dużo. Dla niego sprawa robi się skomplikowana, bo na ostatniej czasówce może liczyć na kolejne 3 minuty od Toma. W tym momencie nie tylko Nairo potrzebuje mieć super dzień, najlepiej jutro i w czwartek, ale przede wszystkim Dumoulin musi mieć dzień kryzysu.

Nawet jeśli Nairo zaatakuje pod Mortirolo to... zostanie sam, nie ma innego kolarza, który mógłby z nim pojechać zostawiając Holendra z tyłu. W czwartek natomiast Nairo musi pojechać od pierwszego podjazdu ryzykując nawet własne podium, problem w tym, że wszystkie 5 podjazdów jest o średnim nachyleniu od 6-7%, czyli faworyzujące jeżdżącego równo, ale bardzo mocno i szybko Toma.

Na sobotnim etapie zdziwiło mnie to, że właściwie cały Movistar pojechał słabo, dużo ludzi odpuszczało jak na mega trudnym etapie, a było to zaledwie 3 godziny i 1000 m przewyższenia. Finałowe 5 km Dumoulin pokonał z pionową prędkością 1785 VAM, jadąc ze średnią około 6,45 W/kg. Robi wrażenie, stać go na to, ale właśnie stąd uważam, że czwartkowy etap jest bardzo pod niego. Jak nie będzie, to będzie bardzo ciekawie. Wierzę w charakter Kolumbijczyka i już się nie mogę doczekać etapów współczując trochę kolarzom, co muszą z siodełkiem w... przejechać te góry i przeklinać atakujących. To jest jednak piękne, proszę uwierzyć. Żyłem zawsze bardzo ostatnim tygodniem Giro. Właściwie tylko nim.

Cały czas kibicuje Jankowi Hirtowi, który z etapu na etap jedzie coraz lepiej, mam nadzieję, że kolejne górskie skończy już w top 10, a jak szczęścia i odwagi mu nie zabraknie to i powalczy o etap bo nogi ma niezłe.

Kalifornia dream... ale nie dla Rafała. Niestety. Z pozycji telewidza odniosłem wrażenie, że na mecie pod górę to właśnie on kręcił najlepiej, za każdym razem bardzo szybko i błyskotliwie dochodząc do próbujących zaatakować kolarzy. Sam jednak nigdy nie spróbował tak naprawdę oderwać się od innych, a ograniczył się do kontrolowania. Jak już kiedyś pisałem, ja mam zawsze wrażenie, że Rafa tyłka nie podniesie, jak się nie czuje na 100%. Teraz może czuł się pewnie i bezpiecznie mając "koszul", a i uwierzył, że jest najlepszym "czasowcem" z pozostałych rywali. Ok, 15-sekundowe zwycięstwo na szczycie też by mu nic nie dało, ale drugi etap na otarcie łez by był.

Ciężko oceniać, szkoda tylko wyścigu. Nawet jeśli Kalifornia nie była celem sama w sobie, to pokazała, że Polak jest dobrze przygotowany i na TdF będzie w super formie. Tak więc pozytywna próba, ale wiadomo, kibice chcą jak najwięcej, a ja się doszukuję zawsze, co mój faworyt mógł zrobić lepiej.

Sylwester Szmyd o życiu kolarza w sieci pisał od lat. W sezonie 2017, z perspektywy byłego już zawodnika i prowadzącego firmę Szmyd Coaching, na łamach Rowery.org będzie dzielił się swoimi obserwacjami z największych imprez.

Sylwester Szmyd

Urodzony 2 marca 1978 roku w Bydgoszczy przez lata był ostoją polskiego kolarstwa w światowym peletonie. Najczęściej widoczny na trudnych górskich etapach, gdzie nadając tempo szybko odchudzał czołową grupę. Przez 16 lat sportowej kariery ścigał się w koszulkach Tacconi Sport, Mercatone-Uno, Saeco, Lampre, Liquigas, Movistar i CCC. Z 23 ukończonymi Wielkimi Tourami był gregario di lusso największych gwiazd światowego peletonu: Marco Pantaniego, Gibo Simoniego, Damiano Cunego czy Ivana Basso. Jego zwycięstwo na Górze Wiatrów, słynnym Mont Ventoux (2009), na trwałe wpisało się do annałów polskiego kolarstwa. Po zakończeniu kariery skupił się na dzieleniu się z amatorami swoją wiedzą i doświadczeniem, zakładając firmę trenerską Szmyd Coaching.

Zobacz komentarze

  • Faworyci. faworytami. ale chwila słabości i wszystko można stracić. Ważne by kolarze grali fair ;)

  • Dumolen pokazuje że kluczem do zwycięstwa jest pokonanie samego siebie w indywidualnej walce. A pod górę różnie bywa. Indurain wierzył, że kluczem do wygrania wielkich tourów są czasówki

    • Wtedy były bardzo długie czasówki ale i dzisiaj jak widać słabi tracą na dwudziestu paru kilometrach po płaskim ponad minutę.

  • z tymi 3 minutami na ostatniej czasówce to Sylwek chyba ostro przesadził, stawiam na minutę rożnicy

  • Sylwek, głupio mi tak wciąż kadzić ale uwielbiam i b. doceniam Twoje komentarze ! :) Z wpisami kolegów powyżej też się zgadzam. Zapowiada się super ciekawy tydzień. Oby 100 % fair i bez kraks !!!!!!!

Recent Posts

Dookoła Mazowsza 2020: etap 2. Felix Groß najlepszy na torze w Służewcu

Felix Groß wygrał na Służewcu drugi etap wyścigu Dookoła Mazowsza – jazdę indywidualną na czas.

16 lipca 2020, 17:48

Lotto Soudal zakazuje wyjazdu do Plouay

Grupa Lotto Soudal nie zezwala swoim zawodnikom na udział w Mistrzostwach Europy w Plouay. Mają trenować w odosobnieniu i nie…

16 lipca 2020, 15:05

Sibiu Cycling Tour 2020. Kevin Rivera i Mathieu van der Poel nie dojadą

Kevin Rivera nie stanie do obrony tytułu w rozpoczynającym się w następny czwartek Sibiu Cycling Tour.

16 lipca 2020, 14:07

Trasa Il Lombardia 2020

Na klasycznej, rzec można, trasie przebiegnie 114. edycja włoskiego monumentu Il Lombardia. W nietypowym terminie, bo 15 sierpnia, kolarze pokonają…

15 lipca 2020, 21:28

Dookoła Mazowsza 2020. etap 1 anulowany

Pierwszy etap 63. edycji wyścigu Dookoła Mazowsza został przerwany i ostatecznie anulowany.

15 lipca 2020, 17:43

Roger de Vlaeminck: "Remco Evenepoel musi przejść przez przełaje"

Roger de Vlaeminck namawia Remco Evenepoela do startów w wyścigach przełajowych. Zwycięzca wszystkich pięciu monumentów, uważa że pomogło by to…

15 lipca 2020, 15:39