Sylwester Szmyd: "Amstel to lekcja której efekty będziemy oglądać"

Kolarze przy wiatraku na trasie Amstel Gold Race

Słów kilka o Amstel Gold Race i lekcji, której efekty będziemy oglądać w przyszłości

Tak jak po Mediolan-San Remo słyszeliśmy, że była to jedna z najciekawszych edycji ostatnich lat, to myślę, że tak samo możemy powiedzieć o niedzielnym Amstel Gold Race. Na pewno zmiana trasy sprawiła, że kolarze nie wiedząc gdzie się wyścig może rozegrać, starali się go rozegrać tam, gdzie każdemu było najwygodniej. I tak Gilbert, nie musząc czekać na Cauberg, żeby wygrać kolejny Amstel wymyśla sobie akcję daleko od mety.

Tak jak na Ronde van Vlaanderen, jego zwycięstwo to mix super kondycji, szczęścia, odwagi i błędów popełnionych przez rywali.

Tutaj niestety pojawia się "Kwiato". Po kolejnym perfekcyjnym wyścigu, inteligentnym przejechaniu 261 km na ostatnich 300 m zabrakło mu zimnej krwi. Długi finisz, pod wiatr i to przeciwko komuś, kto nie jest przyzwyczajony przegrywać jak już walczy o zwycięstwo. Czy to błąd Michała? Z punktu widzenia Gilberta tak, ja uważam, że to lekcja, której efekty będziemy oglądać w przyszłości, ciesząc się zwycięstwami.

Trochę cyferek. W akcji dnia, czyli przeskoku do czołówki pod Keutenberg, Michał przez minutę, czyli tyle ile mu zajęło żeby odjechać Valverde i Van Avermaetowi, kręcił ze średnią ponad 8W/kg. Na samym finiszu pik mocy bardzo zbliżony do tego z Mediolan-San Remo, ale średnia moc już dużo niższa. Wiadomo, wyścig cięższy a i sam finisz dłuższy. Tak czy inaczej, ostatnie 20 sekund to u Michała średnio ponad 850 W.

La Fleche Wallonne jak przewidziałem było bardzo... przewidywalne. W moim odczuciu dosyć nudnawa końcówka, finisz z większej grupki bez ataków na samym podjeździe. Oczywiście dlatego, że tempo było bardzo wysokie. Ostatnie 800 m najlepsi wjechali z prędkością pionową 2500 VAM, co znaczy, że kolarze kręcili około 7,5 W/kg, a sam finisz, ostatnie 200 m i finałowe 30 sekund zwycięzca przejechał naciskając na pedały blisko 9 W/kg.

Chorwacja. Wczorajsza pierwsza meta pod górę to bardzo ładna postawa kolarzy CCC Sprandi, czterech w top 11. Janek Hirt mocny, chociaż nie zrozumiałem jego końcowej akcji, całkowicie jakby nie chciał wygrać. Dla mnie było to bardzo bez sensu, bo jestem przekonany, że gdyby tak zaatakował 200 m później to by wygrał ten etap. Na szczęście jest jeszcze jedna meta pod górę. Nibali jakoś strasznie nie wygląda, inni też nie odbiegają poziomem, tak więc wierzę, że mój były kolega może wygrać całą Chorwację.

Sam podjazd był wjechany bardzo leniwie, w rytmie treningowym około 1500 VAM od dołu do ostatnich 5 km. Finałowe 3 km to już ściganie na najwyższym poziomie, 1750 VAM i 6,3 W/kg dla Janka, który zasługuje swoją jazdą w górach żeby jeździć w ekipie World Tour już od minimum 2 lat.

Sylwester Szmyd o życiu kolarza w sieci pisał od lat. W sezonie 2017, z perspektywy byłego już zawodnika i prowadzącego firmę Szmyd Coaching, na łamach Rowery.org będzie dzielił się swoimi obserwacjami z największych imprez.

  1. Tomek Attomek

    21 kwietnia 2017, 10:16 o 10:16

    Kolejny fajny artykuł i jeśli chodzi o finisz AGR to w stu procentach zgoda.

  2. Pingback: Loverove 21.04.2017 | XOUTED - Blog Kolarski by Marek Tyniec

  3. Dariusz Ogrodowczyk

    21 kwietnia 2017, 08:23 o 08:23

    Dobrze, że ktoś z autorytetem wreszcie napisał odważnie i wprost, że Michał popełnił błąd na finiszu. Wielka szkoda, bo był to jeden z najlepszych wyścigów z udziałem polskiego zawodnika, jaki widziałem. Kwiato pokazał wielką klasę, talent, błysk w oku i taktykę godną szachowego arcymistrza. Ten wyścig, podobnie jak IO w Rio, bedzie mi się śnił po nocach.

    • Mariusz Kowalewski

      21 kwietnia 2017, 08:57 o 08:57

      Kwiat sam przyznał w wywiadzie dla Przeglądu, że popełnił błąd, że chciał zaskoczyć Gilberta i rozpoczął finisz za szybko. Dostał czołowym wiatrem i jak to określił "jechał na rzęsach" końcówkę sprintu.

  4. bogdano

    21 kwietnia 2017, 11:13 o 11:13

    kolejny fajny tekst ! 🙂

  5. marek

    21 kwietnia 2017, 14:24 o 14:24

    niestety filipka trudno objechać ,w końcowej fazie finiszu było widać przewagę siły on kręcił "na okrągło" a Michał niestety trochę już "kwadratowo".Ale faktem jest ,że to nauka i oby nie poszła w las.

  6. stasik

    21 kwietnia 2017, 19:37 o 19:37

    Jak zawsze bardzo rzeczowy komentarz 🙂 No i sztuka krytyki bez deprecjacji krytykowanego. Pewnie Sylwas ma rację i Kwiato wyciągnie wnioski. A jak on wyciąga wnioski to nie ma przebacz! 🙂

Dodaj komentarz