Ronde van Vlaanderen: "bardzo lubię takie zwycięstwa"

Ronde 2017, kolarze na Koppenbergu

Sylwester Szmyd o trzymającym w napięciu Ronde van Vlaanderen, szansach Kwiatkowskiego w Kraju Basków i szczęściu w Roubaix.

O ile końcówka Mediolan-San Remo była thrillerem, o tyle dokładnie to samo możemy powiedzieć o ostatnich 90 kilometrach Ronde van Vlaanderen. Prawie do samej mety nie wiedzieliśmy czy po raz kolejny Bruce Willis uratuje świat przed zagładą. Każdy z nas jednak miał innego „Willisa”, któremu kibicował, podejrzewam.

Ale tak już całkiem na poważnie. Kolejny z wyścigów, które ogląda się z ogromną ciekawością do samej mety. Nie ma zawodnika, który by nie przyznał, że Gilbert, wygrał zasłużenie. Wygrał również dzięki pomocy silnej drużyny i… ryzykując przegrana przez prawie samobójczy atak, dokładnie to, o czym pisałem w poprzednim komentarzu na temat Quick-Stepu.

Jasne, nie mam wątpliwości, że Sagan i Van Avermaet by go doszli, ale to już z pogranicza gdybania. I nie ma to już znaczenia. Potrzeba mnóstwo szczęścia. Szczęścia, które nie dopisuje mistrzowi świata w tym sezonie. W czwartek Peter mi mówił, że obawia się upadków i tego, że Quick-Step rusza się na daleko do mety. Dlaczego zatem nie było go z przodu jak Quick-Step atakował na ponad 80 km do mety?

Jeżdżąc z nim od dawna przyznam, że nigdy nie był taki mocny jak w tym roku. Widząc go na ziemi przez kurtkę kibica aż mi się robi żal zmarnowanej szansy i godzin pracy. Dokładnie to samo może powiedzieć drugi na mecie Greg. Też raczej nie był nigdy taki mocny jak w tym roku i również jemu szansa wygrania Monumentu przeszła koło nosa. Obaj przespali ważny moment wyścigu, a przy barierkach nie trzeba jechać mając całą szerokość drogi dla siebie.

Wrócę jednak do zwycięzcy. Bardzo lubię takie zwycięstwa, gdzie widać wysiłek kolarza, skrajne wycieńczenie. To czuję najbardziej, takie kolarstwo rozumiem. Jak to dalekie od zwycięstwa Cancellary w 2010 roku, kiedy to na kilkunastoprocentowych nachyleniach Grammont odjeżdżał wyginającemu się Boonenowi kręcąc, miękko i nie napinając nawet bicepsa, nie mówiąc już o „pedałowaniu” całym ciałem, co widzieliśmy w niedzielę nie tylko w przypadku Gilberta, ale i kolejnych zawodników walczących z tylu.

Na Roubaix nie typuję, życzę szczęścia, tym którym go brakuje, a nam aby znów wygrał najlepszy, jak to miało miejsce w niedzielę.

Vuelta al Pais Vasco. Michał jest spokojny o swoja kondycję i może wygrać generalkę, ale nie będzie to łatwa przeprawa. Contador zapewni nam spektakl w momentach, w których się nie spodziewamy, Movistar będzie atakować z góry, a Roglić będzie czekać na czasówkę. Bo właśnie czasówka powinna rozstrzygnąć wyścig. I tu widzę szanse dla "Kwiata". Jestem ciekawy jazdy Valverde, który według mnie jeździł dotychczas najszybciej pod górę w tym roku i jeśli powtórzy się z Katalonii, to innym będzie ciężko go pokonać.

Sylwester Szmyd o życiu kolarza w sieci pisał od lat. W sezonie 2017, z perspektywy byłego już zawodnika i prowadzącego firmę Szmyd Coaching, na łamach Rowery.org będzie dzielił się swoimi obserwacjami z największych imprez.

  1. MichalK

    4 kwietnia 2017, 09:10 o 09:10

    Kwiato na generalkę ? Myslałem, że liderem jest raczej Henao, a Kwiato raczej treningowo przed tryptykiem.

    • Dawid

      4 kwietnia 2017, 22:06 o 22:06

      To, że by jechał na generalkę nie sprawi nagle, że straci formę na Ardeny albo na odwrót, że ją zdobędzie powinien jechać na maksa i co będzie to będzie, ale z tego co pisał Michał to on raczej celuje w etapy.

  2. As

    4 kwietnia 2017, 10:14 o 10:14

    A ja nie mam wątpliwości, że ta kraksa nic nie zmieniła bo Peter i Greg nie dogoniliby Gilberta. Przez X kilometrów kręcili na maksa a przewaga wciąż była taka sama. Gilbert był w gazie i nikt tego dnia nie był mocniejszy od niego. Przynajmniej Sagan ma usprawiedliwienie dlaczego przegral- przez krakse a nie dlatego, że był słabszy. Sagan jest kotem ale nie róbmy z niego drugiego Merckxa. Nie te czasy, nie ten poziom przeciwników. Dziś nie ma już takich dominatorow bo poziom jest zbyt wyrównany.

    • fan

      4 kwietnia 2017, 17:09 o 17:09

      Czy Sagan i spółka dogoniliby Gilberta tego się nie dowiemy. Długi czas utrzymywała się przewaga ok 1min i nie chciała spaść. Czy Gilbert oslabłby na ostatnich km a pogoń poszła na maxa ? Zostaje tylko gdybanie. Fakt jest taki że wygral Philipe.

  3. jacek

    4 kwietnia 2017, 14:36 o 14:36

    Panie Sylwestrze czy jednak o zwycięstwie Cancellary w 2010 roku wie Pan coś wiecej niż przeciętny kibic? 2 lata temu jakaś młoda dziewczyna też tak wygrywała wyścigi i jednak została ukarana.

Dodaj komentarz