Mediolan-San Remo 2017. Peter Sagan: "nie zawsze wygrywa najsilniejszy"

Sagan atakuje na Poggio

Najsilniejszy na trasie Peter Sagan na mecie Mediolan-San Remo musiał uznać wyższość najsprytniejszego na finiszu Michała Kwiatkowskiego.

Mistrz świata Peter Sagan po raz drugi w karierze zajął drugie miejsce w Mediolan-San Remo. Słowak na mecie 108. "Primavery" uległ tylko Michałowi Kwiatkowskiemu (Team Sky), ale nie był z tego powodu wyjątkowo zmartwiony.

Takie jest kolarstwo. Nie zawsze wygrywa najsilniejszy

- powiedział kolarz niemieckiej grupy Bora-hansgrohe dziennikarzom, twierdząc przy tym, że był najsilniejszym z trójki, która dotarła do mety w San Remo przed główną grupą.

Dałem z siebie wszystko. Ekipa dowiozła mnie bezpiecznie do Poggio, nie leżałem w kraksach, a to w tym wyścigu jest ważne. Blisko kraksy było tuż za linią mety. Myślę, że wszyscy mogą być zadowoleni, bo to był dobry spektakl.

Sagan w "wiosennych mistrzostwach świata" startował dotychczas siedmiokrotnie. Poza dzisiejszym podium, dwa razy kończył na czwartym miejscu (2012 i 2015), w 2013 roku przegrał o włos z Geraldem Ciolkiem, a w historii startów jego najgorszy wynik to 17. lokata w debiucie.

Po raz ostatni mistrz świata w tęczowej koszulce Mediolan-San Remo wygrał w 1983 roku. Włoch Giuseppe Saronni samotnie zameldował się wtedy na mecie, o 44 sekundy wyprzedzając grupę, z której najszybciej finiszował jego rodak Guido Botempi, na kresce ogrywając Holendra Jana Raasa.

Dziś Saganowi nie udało się strząsnąć rywali - na Poggio potężnym atakiem zgubił wprawdzie czołówkę klasykowców - ale na szczycie dołączyć zdołali Michał Kwiatkowski i Julian Alaphilippe.

Atak na Poggio był instynktowny. Spróbowałem, zobaczyłem, że mam przewagę i przycisnąłem. Kwiatkowski i Alaphilippe do mnie dojechali, w końcówce stworzyliśmy dobre show

- mówił Słowak, po raz kolejny podkreślając wagę stylu ścigania.

fot. LaPresse - D'Alberto / Ferrari

Sagan na ostatnich kilometrach wykonał większą część pracy i dowiózł trójkę na finisz, jako pierwszy rozpoczynając sprint. Do triumfu zabrakło mu niewiele - słowackiego mistrza na ostatnich metrach ograł Kwiatkowski, po walce bark w bark minimalnie szybciej osiągając linię mety.

W końcówce zabrakło trochę współpracy. Każdy z nich wyszedł na zmianę tylko raz, ale to zrozumiałe. Ja zrobiłem swoje. Oni odpoczęli lepiej przed finiszem i choć wykręciłem sporo watów, nie udało mi się wygrać

- podsumował Sagan.

Podium dopełnił 24-letni Julian Alaphilippe, który na Poggio nadludzkim wysiłkiem doszlusował do szarżującego mistrza świata i doprowadził do wykrystalizowania się zwycięskiej trójki. Potrafiący dynamicznie finiszować Francuz w starciu z Polakiem i Słowakiem stał jednak z góry na straconej pozycji.

Pokonali mnie dwaj bardzo mocni zawodnicy, więc jestem zadowolony, że w debiucie przyjechałem na trzecim miejscu. Zwycięstwo było blisko, zrobiłem co mogłem, ale patrząc na to, z kim przegrałem, nie mogę mieć pretensji. W końcówce nie miałem już nic w baku. Kiedy Sagan ruszył na Poggio, wycisnąłem z siebie wszystko

- relacjonował na konferencji prasowej.

Sagan był niesamowicie mocny. Musiałem złapać go przed końcem podjazdu i spróbować odpocząć na zjeździe. Ale tam też musiałem przyciskać, tym razem żeby utrzymać jego koło w zakrętach. Na ostatnich dwóch kilometrach nie wychodziłem na zmiany. Musiałem odpocząć, a w grupie za mną jechał sprinter mojej ekipy. Jechaliśmy na Gavirię

- tłumaczył zadowolony kolarz Quick-Step Floors.

  1. Przemek Wisniewski

    18 marca 2017, 22:06 o 22:06

    Nikt nie przegrywa w tak pięknym stylu jak Sagan 😉

  2. Jacek Kmieć

    18 marca 2017, 22:10 o 22:10

    Ale cudownie urwał na podjezdzie Sagan. Kwiato wytrzymał i to na 290 km 🙂 tyle w nogach

  3. Paweł Musiał

    18 marca 2017, 22:23 o 22:23

    Widać jak musieli się zebrać Kwiato z Francuzem by dojść Sagana.Mocarze cała trójka.

  4. Marek Laszczak

    18 marca 2017, 22:54 o 22:54

    Kwiato był najsilniejszy ,to zrozumiałe skoro wygrał.

    • Karol Podlipski

      19 marca 2017, 04:31 o 04:31

      No właśnie nie. Kto wygrałby gdyby Kwiato zaczął atak, prowadził cały zjazd i ostatni kilometr?

    • Gordon Fabian Jarek

      19 marca 2017, 05:49 o 05:49

      Saganowi nikt nie dawał zmian. Gdyby nie jego atak przyleciał by zapewne cały peleton. Tylko on był w stanie to rozerwać.

    • Kamil Skoneczny

      19 marca 2017, 05:50 o 05:50

      Zgadzam się. Cieszę się z wygranej Michała ale prawda jest taka, że Sagan odwalił cała prace. Widać jak machał łokciem a zmian nie było.

    • Marek Laszczak

      19 marca 2017, 06:45 o 06:45

      Taki los kolarza ,liczy się zwycięstwo,gdyby nie Sagan,ktoś inny by to wszystko rozerwał pod Poggio.

    • Marcin EM

      19 marca 2017, 11:53 o 11:53

      Gdyby Michał ciągnął tą dwójkę, a wiózłby się i wygrał Sagan, byli byście bardziej zadowoleni? Chwalilibyście Kwiatkowskiego że super się zachował? Co tam zwycięstwo. Zastanówcie się co niektórzy. Celem każdego z tej trójki było wygrać. Sagan jak był najmocniejszy to mógł jeszcze próbować jakiegoś skoku w końcówce, albo mógł nie dać się dogonić jak miał przewagę. Bywało już tak.

  5. Artur Pawlowski

    18 marca 2017, 22:59 o 22:59

    Piotrek jesteś mistrzem i nie musisz sie tłumaczyć...
    To co zrobił w tym wyścigu to czapki z głów...narzucił mordercze tępo i doprowadził to pięknego finału...

  6. Andrzej Trump

    18 marca 2017, 23:03 o 23:03

    Wielkie gratulacje dla Michała

  7. Paweł Błachucki

    18 marca 2017, 23:05 o 23:05

    Sagan drugi, czyli pierwszy przegrany to jest kolarstwo a nie błazenada. Brawo Michał!!!

  8. cmn

    19 marca 2017, 03:17 o 03:17

    Sagan klasa sama w sobie. Końcówki klasycznych wyścigów coraz częściej wyglądają podobnie. Sagan inicjuje ucieczkę, potem pracuje, inni udają, że mu pomagają i na końcu go ogrywają o milimetry. Gratulacje dla Michała, ale to Piotrek jest tą wisienką na torcie dzisiejszych wyścigów. Jeździ jak dawni mistrzowie, nie kalkuluje, daje emocje...

  9. Grzegorz Krupa

    19 marca 2017, 05:49 o 05:49

    Faktem jest ze troche sie kwiato dowiozl. Zupelnie jak dawniej dowozil sie sagan na kole cancellary:)

  10. Mariusz Kusidło

    19 marca 2017, 06:40 o 06:40

    Pamiętam jaki był niesmak gdy kilka lat temu podobnie wygrał Gerrans z Cancellarą. Ale cóż, dali po jednej zmianie Saganowi więc nie ma co osądzać.