Recenzja "Bike & Cook. Kulinarny poradnik rowerzysty"

Okładka książki "Bike & Cook. Kulinarny poradnik rowerzysty"

O odżywianiu się dla osób aktywnych i lubiących spędzanie czasu na rowerze w poradniku „Bike & Cook. Kulinarny poradnik rowerzysty”.

W czwartek, 9 marca w warszawskim salonie rowerowym Kolarski.eu miało miejsce spotkanie promujące pierwszy na polskim rynku przewodnik dotyczący odżywiania dla osób jeżdżących na rowerach – „Bike & Cook. Kulinarny poradnik rowerzysty”.

Sprawa jest o tyle ciekawa, że ciężko znaleźć na rodzimym rynku pozycje w pełni koncentrujące się na jedzeniu dla rowerzystów. W księgarniach znajdziemy wiele książek mówiących o zdrowym odżywianiu i prawidłowych nawykach w sporcie, jednakże trudno odnaleźć pozycję tak wyspecjalizowaną.

Autorami przewodnika są Jagoda Podkowska, zajmująca się na co dzień dietetyką sportową, oraz dwójka kucharzy: Marta Kekusz i Tomasz Kołodziejczyk. Za zdjęcia odpowiada natomiast Agnieszka Murak. Kwestia twórców jest istotnym elementem z kwestii widzenia charakteru jaki posiada książka. Ewidentnie da się zauważyć balans pomiędzy pasją do kolarstwa, a zdroworozsądkowym podejściem do smacznej, a zarazem zdrowej kuchni. Warto także wspomnieć, że proces powstawania poradnika był na bieżąco konsultowanym i poddawany opiniom osób jeżdżących na rowerach, co zaowocowało bardzo praktycznym podejściem do tematu.

„Bike & Cook” podzielona jest na kilka odrębnych rozdziałów. Na początku czeka nas krótkie, jednakże bardzo treściwe i merytoryczne wprowadzenie do kwestii odżywiania podczas jazdy na rowerze. W tej części nie brakuje definicji i terminów, które przewijają się na lekcjach chemii i biologii, są one jednak poparte badaniami przeprowadzanymi na grupach kolarzy, co pozwala w lepszy sposób zrozumieć znaczenie przytaczanych treści. Wstęp ten jest także ważny z punktu widzenia świadomości wysiłku z jakim spotyka się rowerzysta i uświadomienia jak ważną kwestię odgrywa proces prawidłowego żywienia.

W kolejnych rozdziałach poradnika spotykamy mnogość kulinarnych przepisów, podzielonych według następujących kategorii: śniadania, przekąski, regeneracja, lunche i kolacje oraz wszelkiego rodzaju pasty i smarowidła. Poza tym, że każdy przepis standardowo zawiera listę niezbędnych produktów oraz sposób przyrządzenia potrawy, to dodatkowo zawsze znajdziemy informację o wartościach odżywczych poszczególnych potraw. W związku z tym, jeżeli szukamy przepisów dostarczających większej ilości białka lub węglowodanów z łatwością możemy wyszukać takie treści w książce, bez konieczności sprawdzania wartości odżywczych poszczególnych produktów.

Każde danie opatrzone jest także specjalnymi grafikami informującymi o zawartości glutenu lub przeznaczeniu dla wegetarian lub wegan. W tym miejscu warto zatrzymać się także przy specjalnej liście wymienników, znajdującej się pod koniec książki. Figuruje tam lista produktów, które można zamienić na inne m.in. ze względu na brak tolerancji glutenu lub niejedzenie mięsa.

jedna ze stron ksiązki "Bike & Cook. Kulinarny poradnik rowerzysty"

Przyjrzyjmy się zasadniczej treść książki, czyli przepisom. Sami twórcy podkreślają, że chcieli przygotować przewodnik jak najbardziej praktyczny, w związku z tym nie znajdziemy tu wyszukanych potraw i składników będących trudno dostępnymi do kupienia. Większość produktów użytych do przygotowania dań, opisanych w książce, dostaniemy w pierwszym osiedlowym markecie, co z pewnością może okazać się dużą zaletą dla osób, które chcą po prostu jeździć na rowerze, a nie spędzać godziny na zakupach.

Należy także zaznaczyć, że większość potraw opiera się na małej ilości składników, a kwestia przygotowania jedzenia sprowadza się zazwyczaj do kilku krótkich czynności. Okazuje się także, że zdrowe posiłki mogą śmiało iść w parze z dobrym smakiem. Podczas prezentacji mieliśmy okazję skosztować wybranych potraw z książki i wyróżniały się one ciekawym smakiem. Wbrew pozorom jedzenie kolarza nie musi cechować się monotonią, a posiłki zabierane do tzw. ”kieszonki” charakteryzować się bardzo intensywnym słodkim smakiem.

podczas prezentacji książki "Bike & Cook. Kulinarny poradnik rowerzysty"

Warto także zwrócić uwagę na to jak graficznie prezentuje się książka. Potrawy na zdjęciach wyglądają bardzo apetycznie, ale co najważniejsze, w rzeczywistości prezentują się równie dobrze. Jednym z założeń twórców był fakt, aby potrawy znajdujące się na grafikach nie były sztucznie udoskonalane. Należy także dodać, że papier użyty do druku jest dobrej jakości, przez co obcowanie z poradnikiem jest bardzo przyjemne. Funkcja książki sprawia, że będzie często wykorzystywana w kuchni, dlatego jakość papieru jest tym bardziej cenna, ponieważ znacznie zmniejsza się zagrożenie uszkodzenia poszczególnych stron.

jedna z kartek ksiązki "Bike & Cook. Kulinarny poradnik rowerzysty"

Jeżeli jeździsz na rowerze i nawet w niewielkim stopniu zastanawiasz się nad kwestiami odżywiania podczas uprawiania sportu to warto pochylić się nad „Bike & Cook”. Mnogość przepisów i ich różnorodność sprawia, że każdy znajdzie coś dla siebie. Dodatkowo książka jest bardzo przyjemna w użytkowaniu, takie elementy jak indeks poszczególnych produktów lub lista przepisów sprawiają, że faktycznie szybko znajdziemy to czego szukamy.

Bike & Cook. Kulinarny poradnik rowerzysty

Liczba stron: 288
Język: polski
Wydawca: Wydawnictwo Filo
Rok wydania: 2017
Format: okładka zintegrowana

Zdjęcia książki: Wydawnictwo Filo

  1. Maciej Proficz

    15 marca 2017, 12:43 o 12:43

    Olga Skarżyńska - Proficz

  2. Bike&Cook - Kulinarny Poradnik Rowerzysty

    15 marca 2017, 17:17 o 17:17

    Dziękujemy za miłe słowa!

  3. Ewa

    16 marca 2017, 08:41 o 08:41

    Bardzo ładnie wydana książka, z przyjemnością się z nią zapoznaję!

  4. Biker

    1 kwietnia 2017, 18:04 o 18:04

    Książka na pierwszy rzut oka wydawała mi się świetna, ale niestety już przy dwóch pierwszych próbach wykorzystania przepisów zawiodłem się.
    W składnikach na muffinki bananowo-owsiane podany jest olej, a przy wykonaniu nie ma nic o jego użyciu. I niestety muffinki nawet po prawie dwa razy dłuższym czasie pieczenia pozostały w środku niegotowe, wilgotne.

    Z kolei przy kuleczkach miodowo-kokosowych w składnikach są 2 szklanki wody, a w przepisie wykorzystana jest tylko jedna. Drugą sprawa jest to, że na zdjęciu tych kuleczek są one obtoczone w czymś więcej niż w wiórkach kokosowych (małe pomarańczowe kawałki czegoś), a w przepisie nic nie jest o tym wspomniane. A zdjęcia niby nie są podkoloryzowane...

    Więc na razie trochę zawód i boję się zabierać za kolejne przepisy 🙁