Tirreno-Adriatico 2017. Quintana triumfuje na Monte Terminillo

Nairo Quinatna na podjeździe do stacji narciarskiej Terminillo

Nairo Quintana skutecznie zaatakował i zwyciężył na czwartym etapie wyścigu Tirreno-Adriatico, jednocześnie zdobywając koszulkę lidera.

Kolumbijczyk oderwał się od pozostałych zawodników trzy kilometry i utrzymał przewagę aż do mety, na przełęczy Treminillo powtarzając sukces z zimowego wyścigu w 2015 toku. Dzięki dobrej postawie grupy Movistar w otwierającej imprezę jeździe drużynowej na czas i samego Quintany na pozostałych etapach, 27-latek z Combity zdobył także niebieską koszulkę lidera "Wyścigu dwóch Mórz".

Lider ekipy Eusebio Unzue w klasyfikacji generalnej ma 33 sekundy przewagi nad Adamem Yatesem (Orica-Scott) i 56 nad Thibaut Pinotem (FDJ), co stawia go na dobrej pozycji by utrzymać prowadzenie aż do końca rywalizacji na Półwyspie Apenińskim.

Wszystko poszło zgodnie z planem, więc jestem bardzo zadowolony. Nie byłem pewny siebie, gdyż ostatnio chorowałem i nadal nie czuję się idealnie, ale ekipa mnie cały czas wspierała. Na podjeździe idealnie pracował [Jonathan] Castroviejo. Nasza strategia polegała na pilnowaniu innych i egzekwowałem ją razem z Andreyem [Amadorem]. Kiedy inni ruszyli, złapałem ich koła i potem ich wyprzedziłem. Myślę, że uda się utrzymać przewagę aż do końca i zdobyć koszulkę na koniec

- powiedział Nairo.

Jutrzejszy etap również będzie wymagający, może nawet trudniejszy niż ten. Mamy jednak mocną drużynę i będziemy walczyć aby utrzymać przewagę

- podkreślił.

Drugie miejsce na dzisiejszym odcinku zajął Geraint Thomas, który cały czas trzymał się w grupie faworytów i w końcówce wściekle gonił "Nairomana". Przez moment pod górę ciągnął go Michał Kwiatkowski, który został, aby pomóc swojemu liderowi.

Miło było móc walczyć w tak trudnej końcówce. Quintana jest chyba drugim najlepszym góralem świata, za "Froomim" [śmiech]. Nie jestem zawstydzony, a wynik jest bardzo dobry, bo wjechałem z podobnym czasem jak reszta. Pokazuje on, że ciężka praca się opłaca

- powiedział wyraźnie zadowolony Walijczyk.

Podium królewskiego odcinka Tirreno-Adriatico skompletował Adam Yates, który również wskoczył na drugie miejsce w klasyfikacji generalnej.

Wszyscy pojechali dzisiaj bardzo dobrze, byli silni i mądrze realizowali strategię. Trochę niepokoiła nas przewaga ucieczki na początku ostatniego podjazdu, ale wszystko się połączyło i walczyli faworyci. Cieszy nas wynik Adama lecz do końca imprezy długa droga, a jutrzejszy etap może wszystko wywrócić do góry nogami

- opowiedział dyrektor sportowy grupy Orica-Scott, Matt White.

Rafał Majka dzisiaj nie nawiązał walki z najlepszymi kolarzami w peletonie, finiszując na 19. miejscu, niemal dwie minuty za Quintaną. Kolarz Bora-Hansgrohe nie przejmuje się jednak dzisiejszym wynikiem, który traktuje jako kolejny krok w przygotowaniach do Tour de France (1-23 lipca).

Dzisiaj czułem się całkiem nieźle, jechałem w głównej grupie na ostatnim podjeździe, ale trochę zabrakło do najlepszych. Uważam jednak, że jestem w odpowiednim miejscu. Do Touru mamy jeszcze 3,5 miesiąca. Dziękuję kolegom z drużyny za pomoc na etapie!

- napisał kolarz z Zegartowic na swoim koncie na portalu Facebook.

Kolejny, piąty etap Tirreno-Adriatico jest również trudny, choć mniej górski. W końcówce na kolarzy czeka kilka ścianek, w tym ta prowadząca do mety w Fermo. Nachylenie sięga tam 22%.

Jeśli znalazłeś w artykule błąd lub literówkę prosimy, daj nam o tym znać zaznaczając błędny fragment tekstu i używając skrótu klawiszy Ctrl+Enter.

Zgłoszenie błędu w treści

Następujący tekst zostanie wysłany do naszych redaktorów: