Greg van Avermaet: "forma przyjdzie szybko"

Kogo najbardziej w tym sezonie obawia się Greg van Avermaet? Oczywiście Petera Sagana.

Sagana nie boję się, ale postrzegam go za mojego największego rywala. Kilka razy udało mi się go pokonać, kilka razy on pokonał mnie. Jestem tak samo mocny, jak on. Nasze szanse w bezpośredniej rywalizacji oceniam na 50:50

– powiedział lider na klasyki zespołu BMC Racing.

Belg został w 2016 roku mistrzem olimpijskim, jego młodszy słowacki kolega obronił za to w Dausze tytuł szosowego mistrza świata. Van Avermaet przygotowuje się akurat do pierwszych startów w nowym sezonie.

Widzę, że forma przyjdzie bardzo szybko. Późno zacząłem treningi, dłużej się regenerowałem. Była to dla mnie nowość. Dobrze mi jest jednak z tym rozwiązaniem

– dodał 31-latek, który oprócz klasyków flandryjskich skoncentruje się też po odejściu Philippe’a Gilberta (Quick Step) na „ardeńskim tryptyku”.

W ostatnich dwóch, trzech latach nasz współpraca dobrze się układała, ale nie łatwo jest drużynie wysyłać na wyścigi dwóch potencjalnych kapitanów. Teraz będę mógł w Amstel Gold Race jechać w zupełności na siebie

– stwierdził Gilbert, według którego w jednodniówkach trzeba będzie również uważać na Alexandra Kristoffa (Katusha-Alpecin), Toma Boonena (Quick Step-Floors), Johna Degenkolba (Trek-Segafredo), Tiesja Benoota (Lotto-Soudal) i Sepa Vanmarcke’a (Cannondale-Drapac).