Lotto-Soudal walczy dla Stiga Broeckx’a

Dyrektor ekipy Lotto-Soudal Marc Sergeant skomentował podjętą akcję „Fight for Stig” i opowiedział o konsekwencjach kraksy Stiga Broeckx’a.

Broeckx otarł się o śmierć po kraksie na jednym z etapów Baloise Belgium Tour 2016. Początkowo Belg znajdował się w stanie wegetatywnym, lecz niecały miesiąc temu wybudził się ze śpiączki i od tego czasu dochodzi do siebie w centrum rehabilitacyjnym.

Natychmiast po wypadku Lotto-Soudal, a więc ekipa której członkiem był właśnie kolarz z Flandrii, ogłosiła, że przez resztę sezonu wszystkie wyniki zamierza dedykować poszkodowanemu zawodnikowi. Dodatkowo ruszyła akcja „Fight for Stig”, czyli dosłownie „Walcz dla Stiga”. Takie napisy widzieliśmy w ubiegłym sezonie na koszulkach i samochodach drużyny. Dyrektor Marc Sergeant powiedział, że decyzja o takim kroku była dość oczywista. 

Taka kraksa własnego kolarza uderza w cały zespół. Musieliśmy sprowadzić psychologa żeby pomógł pozostałym kolarzom. Nie mogliśmy przerwać jazdy na dobre, bo nie byli na to gotowi, powiedziano nam, że przez dwa tygodnie musimy kontynuować starty, by zająć czymś myśli. Tylko tak mogli utrzymać równowagę psychiczną

– opowiedział w rozmowie z portalem „Cyclingnews”.

Sergeant dodał, że najtrudniej było mu przekazać zawodnikom informację, że Broeckx jest w stanie wegetatywnym. 

Najpierw mieliśmy nadzieję, że może wróci do jazdy na rowerze pod koniec roku, ale potem dostaliśmy najgorsze wieści: że przez resztę życia będzie niepełnosprawny. Część ekipy płakała, inni byli w ogromnym szoku. Niektórzy mówili, że traktowali go jak syna. To była duża strata i stwierdziliśmy że teraz jedziemy dla niego

– dodał. 

Kiedy się wybudził i gdy go odwiedziłem po raz pierwszy, miał otwarte oczy, ale nie reagował. Podczas następnej wizyty zauważyłem poprawę. Śledził ruch oczami, ale nic nie mógł mówić. Jego ojciec powiedział, że przyszedł „twój szef”. I natychmiast na mnie zerknął, widziałem że mnie rozpoznał. Porozmawiałem z nim, a jego dziewczyny poprosiła, by pokazał co oznaczają dobre wiadomości. Choć zeszło mu to trochę, uniósł kciuk ku górze. Na starcie zgrupowania ekipy poinformowałem wszystkich, że jest postęp, ale mówiąc realistycznie nigdy nie wystartuje w wyścigu

– zakończył. 

banner