David Walsh nie wierzy teamowi Sky

Znany irlandzki dziennikarz David Walsh nie wierzy w zapewnienia szefostwa drużyny Sky.

Walsh, niegdyś prawdopodobnie największy krytyk Lance’a Armstrong, w 2013 roku towarzyszył ekipie Dave’a Brailsforda. Napisał nawet książkę „Inside Team Sky”, w której zespół został przedstawiony niezwykle pozytywnie. Od tego czasu wiele się jednak zmieniło.

Jeśli Sky chce naprawdę odbudować swoją wiarygodność, a uważam, że już jej nie mają, muszą wziąć całą sprawę na poważnie. Najlepszym rozwiązaniem byłoby zwolnienie Brailsforda. Czy do tego jednak dojdzie? Wątpię. Sky News, który opłaca team, powiedział, że bez Brailsforda ekipa nie ma przyszłości

– stwierdził 61-latek w rozmowie z newstalk.com.

O Sky jest głośno w związku z tzw. wyłączeniami w celach terapeutycznych (TUE), a ostatnio w kontekście tajemniczej paczuszki dla Bradleya Wigginsa w 2011 roku. W tej ostatniej kwestii wszczęto śledztwo. Przesłuchano szefa brytyjskiej federacji Boba Howdena, eks-dyrektora technicznego związku Shane’a Suttona oraz Brailsforda.

Byłem w parlamencie, wszystko widziałem. Nie wierzę w to, co powiedział Sutton. Jestem pewien, że wiele się zgadza, ale wiele też jest mało prawdopodobne. Logicznej tłumaczył się Brailsford, ale i on nie potrafił mnie przekonać. Cała historia pozostawiła plamę na wizerunku Sky. Nie będzie łatwo jej zmyć

– dodał Walsh.

Brailsford miał wywierać presję na dziennikarzu Matthew Lawtonie, aby ten nie opublikował historii z Wigginsem. Aż do przesłuchania głównodowodzący w Sky nie chciał wyjawić, co znajdowało się w paczce.

Nawet jeśli nie wiedział początkowo, co w niej było, to przecież logika podpowiada, żeby na pytanie dziennikarza zadzwonić do lekarza drużyny Richarda Freemana i go zapytać. Pięć minut i wszystko jasne. A tak kluczył. Jestem sceptyczny. W takim stanie znajduję się najpóźniej od publikacji Fancy Bears, którzy wykradli dane dotyczące używania TUE przez Wigginsa. Wtedy pomyślałem: dobra, nie jest wcale tak, jak Brailsford każdemu mówi, że jest. Udało mi się dowiedzieć, że o TUE wiedziały cztery osoby w Sky: oczywiście Wiggins, oczywiście Freeman, Brailsford oraz Sutton. Nawet trener Tim Kerrison nie miał bladego pojęcia o tym. A to coś znaczy

– tłumaczył Walsh.