MŚ Doha 2016: uradowana Dideriksen, rozczarowana Wild

Trzy lata temu we Florencji Amalie Dideriksen została mistrzynią świata juniorek, rok później w hiszpańskiej Ponferradzie powtórzyła swój sukces. A dzisiaj, w dalekim Katarze, wygrała ponownie. Ale w elicie kobiet.

20-letnia Dunka pokonała największą faworytkę do tęczowej koszulki – Holenderkę Kirsten Wild, która akurat w sobotę obchodziła swoje 34 urodziny. Koleżanki z kadry Wild wykonały kawał dobrej roboty wyprowadzając ją na prowadzenie, lecz Dideriksen zdołała złapać jej tylne koło, a następnie wyskoczyła po złoto.

Tęczowa koszulka była moim marzeniem, moim snem. Nie przypuszczałam jednak, że uda mi się go zrealizować. Koleżanki bardzo mi pomogły, dzięki nim po upadku dojechałam do grupy. Szukałam tylnego koła Wild, myślałam, że mogę pokusić się o dobry wynik. Nie przypuszczałam jednak, że ostatecznie stanę na najwyższym stopniu podium

– mówiła zawodniczka Boels Dolmans.

Dideriksen po cichu miała nadzieję na zajęcie miejsca w top 10. Z dziesiątki zrobiła się jedynka.

Nie miałam zielonego pojęcia, jak dam sobie radę z upałem. Uważałam na to, żeby w odpowiednich porach jeść i pić. W końcówce dobrze się czułam, trzymałam się z przodu. Patrzyłam na Wild, ale inne zawodniczki robiły to samo. Każdy chciał być na jej kole. To ją trzeba była pokonać

– dodała.

Rozczarowania przegraną nie kryła Wild.

Jasne, że jestem rozczarowana, po pojechałyśmy świetny wyścig, miałyśmy go pod kontrolą. W sprincie popełniłam błąd. Za późno się niestety zreflektowałam, że za wcześnie wyszłam na wiatr, mogłam dłużej poczekać. Dideriksen to bardzo dobra zawodniczka, wyszła z cienia i mocno depnęła. Jechałyśmy koło w koło. Miałam szansę, straciłam ją

– tłumaczyła doświadczona Wild, która w sezonie 2017 koszulkę Hitec Products zamieni na Cylance.

banner