MŚ Doha 2016: Peter Sagan: "ciśnienie? Jakie ciśnienie?"

W Dausze Peter Sagan chciałby obronić tęczową koszulkę mistrza świata, którą wywalczył rok temu w Richmond (USA).

Słowak dopiero w czwartek wylądował w Katarze, czasu na aklimatyzację było mało. Na piątkowej konferencji prasowej zawodnik teamu Tinkoff tryskał jednak humorem.

Do ostatniego momentu trenowałem w Monako, bo nie wiedziałem, gdzie właściwie miałbym trenować. Nigdy nie ma mnie w domu, zawsze jestem w drodze. Wypakowuję rzeczy, pakuję inne. Chciałem trochę pomieszkać u siebie

– powiedział 26-latek, który od nowego sezonu będzie się ścigał dla niemieckiej grupy Bora-hansgrohe.

Trzykrotny zwycięzca etapowy tegorocznego Tour de France zapytany o warunki pogodowe najpierw zaserwował żart, a potem przyznał, że będzie rzeczywiście ciężko.

Nie wiem, może spadnie jednak deszcz? Warunki dla wszystkich są jednakowe. Jednak osobiście upały mi nie służą. Przyjechałem tutaj, by dać z siebie wszystko. Kilku kolarzy mistrzami świata po dwa, trzy razy. Kolejny tytuł mistrzowski nie byłby więc jakimś  historycznym wyczynem. Czego potrzeba w niedzielę? Na takiej trasie nieco szczęścia

– oświadczył Sagan. Ostatnim zawodnikiem, któremu udała się obrona złotego medalu był Paolo Bettini w 2007 roku.

„Hulk” nie odczuwa żadnej presji. Wiadomo, przecież to Sagan...

Co miałbym stracić? Tęczową koszulkę? Przecież jedną już mam i nadal mieć będę. Dlatego do wspólnego przystępuję bez ciśnienia. Zobaczymy, jak cały wyścig się potoczy

– dodał.