MŚ Doha 2016: Tony Martin: "stare rozwiązania się sprawdziły"

Kopenhaga, Valkenburg, Florencja i Doha. Tak wygląda złoty szlak Tony’ego Martina na mistrzostwach świata.

„Panzerwagen” choć był wymieniany w gronie faworytów do zwycięstwa w dzisiejszej czasówce, to jednak niewiele osób dawało mu szansę na pokonanie np. Toma Dumoulina czy Vasila Kiryienki. 31-letni Niemiec w tym sezonie aż do światowego czempionatu wygrał tylko dwie jazdy na czas: został mistrzem kraju oraz przesądził na swoją  korzyść 15-kilometrową ITT w Tour of Britain.

Do mistrzostw reprezentant Etixx-Quick Step przygotowywał się... kręcąc na rolce w łazience przed termowentylatorem, przy przyzwyczaić się do warunków panujących w Katarze.

Nie odczuwałem presji wyniku, dlatego jazda sprawiała mi dzisiaj frajdę. Wiedziałem, że mogę wygrać, nie chciałem jednak o tym głośno mówić. Jestem dumny z mojego sukcesu. Nie liczę moich zwycięstw

– mówił Martin, który wyrównał rekord Fabiana Cancellary. Żegnający się z kolarstwem „Spartakus” zrezygnował z udziału w MŚ.

Martin po nieudanych Igrzyskach Olimpijskich wrócił do swojej starej pozycji na rowerze.

Zdałem sobie sprawę, że zmiany, jakie wprowadziliśmy na początku roku na niewiele się zdały. Wróciłem do sprawdzonych rozwiązań i widać, że podjąłem słuszną decyzję

– dodał nowy zawodnik teamu Katusha (od sezonu 2017).

Jeśli znalazłeś w artykule błąd lub literówkę prosimy, daj nam o tym znać zaznaczając błędny fragment tekstu i używając skrótu klawiszy Ctrl+Enter.

Zgłoszenie błędu w treści

Następujący tekst zostanie wysłany do naszych redaktorów: