Vuelta a Espana 2016: Nairo Quintana: "cel był jeden: wygrać"

Dwa lata temu Nairo Quintana wygrał Giro d’Italia, w niedzielę wskoczył na najwyższy stopień podium Vuelta a Espana. W palmares kolumbijskiej kozicy brakuje już tylko zwycięstwa w Tour de France.

W lipcu tego roku 26-latek z teamu Movistar na trasie „Wielkiej Pętli” musiał uznać wyższość Chrisa Froome’a (Sky). We Francji Quintana zajął trzecie miejsce. Teraz w Hiszpanii role się odwróciły – Froome był drugi i już wczoraj na mecie w Alto de Aitana bił brawo swojemu młodszemu koledze.

Froome wielokrotnie mnie atakował. Czy to w górach, na podjazdach, czy to na zjazdach, czy na płaskim. Ale ja przed oczyma miałem tylko jeden cel: chciałem wygrać. Musiałem więc zostawić Froome’a za sobą. Vuelta poszła mi znacznie lepiej niż tegoroczna edycja Touru. W "Grand Boucle" zmagałem się z alergią, organizm nie był w stanie pojechać na takim poziomie, do jakiego był przyzwyczajony. Z tego też powodu zrezygnowałem z Igrzysk Olimpijskich, wolałem zostać w domu i się porządnie przygotować

– powiedział Quintana.

Najważniejszym momentem we Vuelcie był dla pochodzącego z Cómbita (2825 m n.p.m.) górala etap na słynną Covadongę, który zresztą przesądził na swoją korzyść.

Ten triumf zmotywował i zmobilizował mnie. Po prostu wiedziałem, że mam najlepsze nogi. Dzisiaj rano, kiedy się obudziłem, głowa mówiła mi: jesteś zwycięzcą. Wiedziałem jednak, że muszę przekroczyć linię mety w Madrycie. Dopiero wtedy tak naprawdę możesz nazwać się zwycięzcą. Spełniło się moje marzenie. Kilka razy próbowałem wygrać Vueltę. Teraz się udało

– dodał.

Prawdopodobnie jest to najważniejsze zwycięstwo w karierze Quintany, który kilka ważnych wyścigów już wygrał.

Ale rywale na tej Vuelcie byli naprawdę znakomici, dlatego to zwycięstwo jest dla mnie tak ważne. Froome był świetnym przeciwnikiem, nigdy nie mieliśmy z sobą problemów. Moim drugim marzeniem pozostaje Tour

– tłumaczył.