Nie jestem piłeczką, którą można sobie odbijać

Zbliżają się Igrzyska Olimpijskie, niestety obejrzę je z kanapy. Nie wystartuję w Rio. Dlaczego? Długa i skomplikowana historia. Za długa, żeby ją w całości opowiedzieć.

Gdy człowiekowi bardzo zależy, czasami robi głupie rzeczy, wierzy i ufa niewłaściwym ludziom. Cóż, ja też. Niedomówienia, kłamstwa, niespełnione obietnice. Nie uzyskałam kwalifikacji, robiłam co mogłam, aby udowodnić (sobie i innym), że zasługuję. Nie x 4!

Po ostatnim „nie” było źle, bardzo źle. Znalazłam motywację, podniosłam się, ustaliłam nowy cel. Ale gdy pojawiła się możliwość wyjazdu, „akredytacja p”, ja powiedziałam nie!

Nie jestem piłeczką, którą można sobie odbijać! O jeden raz za dużo. Moja cierpliwość też ma granice! Mam nadzieję, że z tej sytuacji zostaną wyciągnięte wnioski.

Na Rio świat się nie kończy (jak usłyszałam nie jeden raz :)). Trzymam kciuki za naszych olimpijczyków w szczególności za dziewczyny z drużyny. Laski, dacie radę, a przed nami jeszcze niejeden wspólny start!

Tymczasem ja trenuję! Mam jeszcze nie jedno do pokazania 🙂

banner