IO 2016: Rafał Majka: "jadę walczyć, nie jadę się przejechać"

"Rozliczeni będziemy jako kadra, a nie zawodnicy" - mówi najlepszy góral Tour de France przed wylotem do Brazylii.

W przededniu wylotu na igrzyska olimpijskie do Rio de Janeiro Rafał Majka pojawił się w siedzibie Polskiego Komitetu Olimpijskiego, gdzie w obecności sporej grupy olimpijczyków i prezydenta Andrzeja Dudy złożył olimpijskie ślubowanie.

Kolarz grupy Tinkoff na uroczystość przyjechał kilka dni po zakończeniu udanego Tour de France i na dzień przed transferem do Ameryki Południowej.

To moje pierwsze igrzyska i chciałbym wypaść w niej jak najlepiej. Zdarza się raz na cztery lata, a każdy zawodnik chce dać z siebie wszystko. Ja jadę walczyć, nie jadę się przejechać. Trasa jest pode mnie, pod Michała Kwiatkowskiego. Damy z siebie wszystko

- zapewniał mistrz Polski podczas spotkania z mediami po ceremonii ślubowania olimpijskiego.

Szosowa kadra Polski na wyścig elity mężczyzn liczy czterech zawodników, a obok Majki biało-czerwone koszulki założą Maciej Bodnar (Tinkoff) oraz duet Team Sky - Michał Kwiatkowski i Michał Gołaś.

Jedziemy walczyć, na tym się koncentrujemy. Już nie raz udowodniliśmy, że polskie kolarstwo szosowe prezentuje się coraz lepiej. Wiadomo, że to nie takie proste, na starcie będzie ze 150 zawodników, wywalczyć medal nie będzie łatwo. Ale czemu nie? Próbować trzeba.

Dwukrotny zwycięzca klasyfikacji górskiej Tour de France pytany był także o współpracę z Michałem Kwiatkowskim i kwestie jazdy na dwóch liderów. Czy dwóch polskich asów dogada się w Brazylii?

Tak, dlaczego mamy się nie dogadać? Jeżeli Michał będzie w bardzo dobrej dyspozycji, to ja się podłożę. Dla mnie nie ma problemu, jedziemy żeby zdobyć medal, zrobimy wszystko aby wypaść jak najlepiej. Rozliczeni będziemy jako kadra, a nie zawodnicy

- wyjaśnił mistrz Polski, który z Kwiatkowskim zna się i ściga od lat.

Dziennikarze wiedzieć chcieli, czy Majka czuje się faworytem. Zawodnik z Zegartowic odpowiadał w swoim stylu - prosto, bez owijania w bawełnę.

Powiem szczerze, ja nie chciałbym być faworytem w Rio. Wolę być czarnym koniem, zrobić swoje. Przejechałem trasę, jest naprawdę ciężka i cieszę się z tego powodu

- uśmiechnął się.

Olimpijskie trudy

Majka, który zaledwie pięć dni temu zakończył ścigania na trasie Tour de France, do Polski przyjechał po zaliczeniu we wtorek kryterium po "Wielkiej Pętli", na którym stawił się jako właściciel polka dot jersey.

Wiadomo, że jestem zmęczony, przejechałem przecież Giro d'Italia i Tour de France. Teraz igrzyska, a to jeszcze nie koniec sezonu. W domu mnie nie ma, żona czeka i tylko walizki przepakowuje. W środę wróciłem do domu, przespałem się jeden dzień i jutro wylatuję już do Brazylii

- streszczał kolarz ekipy Tinkoff.

Napięty kalendarz pozostawia niewiele czasu na regenerację - wyścig elity ze startu wspólnego rozegrany zostanie 6 sierpnia.

Po Tourze starałem się trochę odpocząć, teraz mam jeszcze troszkę czasu. W Brazylii zrobię jeszcze trening mocny z całą kadrą, może ze dwa długie treningi, żeby nogi były jak najlepsze

- dodał, przyznając, że wolałby by igrzyska były już w najbliższą niedzielę.

Trasa wyścigu elity mężczyzn, który dla kadry Polski jest priorytetem, liczy ponad 250 kilometrów, a w jej ramach zawodnicy mierzyli się będą z dwiema trudnymi rundami na brazylijskim wybrzeżu. Każda z nich naznaczona jest podjazdem, a pokonywana dwukrotnie runda finałowa straszy 8-kilometrową wspinaczką, z której do mety pozostaje 16 kilometrów.

Tam ciężko będzie zrobić większą przewagę. Walka będzie na sekundy, na 8-kilometrowym podjeździe nie można odjechać na minuty. Na ostatniej rundzie będą sekundowe różnice, a troszkę się może zjechać na zjeździe.

fot. Paweł Gadzała/rowery.org

fot. Paweł Gadzała/rowery.org

Zarówno Majka, jak i obecny na uroczystości Maciej Bodnar podkreślali wyjątkowy charakter rozgrywki o olimpijskie krążki, wskazując na nieprzewidywalność i brak możliwości kontrolowania potwornie długiego i wymagającego wyścigu.

W kolarstwie trzeba mieć szczęście. To nie tylko nogi i głowa. To nie będzie wyścig kadr po 8-9 zawodników, będzie nas po 4-5. Może pójść ucieczka, która dojedzie do mety i my nic na to nie poradzimy, bo przy tak małej liczbie zawodników kontrolowanie nie będzie łatwe

- podkreślał Majka.

Jak wjedziemy na ostatnie dwie rundy to tam będziemy walczyli dwójkami, trójkami, maksymalnie w pięciu. To jest jak jeden z cięższych etapów Tour de France. Hiszpanie i Brytyjczycy będą bardzo dobrze przygotowani. Valverde, Rodriguez, Froome, widać to było na Tourze. My też mamy bardzo dobry skład, powinno być dobrze

- analizował.

fot. Jakub Zimoch/rowery.org

fot. Jakub Zimoch/rowery.org

Tour de France

Majka po raz drugi w karierze w jednym sezonie zaliczył starty w Giro d'Italia i Tour de France, po raz drugi wygrywając koszulkę najlepszego górala podczas trzytygodniowego ścigania we Francji. Polak koszulkę w grochy zagwarantował sobie po 19. etapach, ale mimo to na ostatnim etapie jechał w gronie najlepszych zawodników wyścigu, wykonując założony przed startem plan.

Męczyłem się, ale wiedziałem, że jest jeszcze trochę pod nogą i miałem dyspozycję. Ponad tydzień byłem w ucieczkach, osiem dni od startu do mety z przodu w gazie, to jest więcej niż Tour de Pologne

- zaznaczał.

Polak do Francji ruszył po 5. miejscu w majowym Giro d'Italia, a podczas walki o maillot jaune wspomagać miał Alberto Contadora. Hiszpan zmagań nie ukończył - kraksy wykluczyły go z walki na wczesnym etapie rywalizacji, co sprawiło, że ekipa Tinkoff skupiła się na walce o koszulkę najlepszego górala i sprintera.

Myślę, że szybko się regeneruję. Na Tourze byłem troszkę mocniejszy niż na Giro, lepiej mi się jechało pod górę. Tu przegrałem, trzy razy byłem trzeci, wiadomo, każdy chce wygrać, ja też. Nie udało się, ale jestem z siebie zadowolony

- podsumował Majka.

Chciałem wygrać etap. Nie udało się, doszedł mnie [Jarlinson Pantano - przyp. red.]. Nie chciałem ryzykować na zjeździe, a potem postawiliśmy na koszulkę, a nie etapowe zwycięstwa. Etapy wygrane mam, a zdobyć drugą koszulkę to już jest wyczyn. Jestem z tego zadowolony, chyba zapisałem się w historii polskiego kolarstwa

- relacjonował.

Przyszłość

Zespół Tinkoff kończy działalność z końcem sezonu 2016 i Majka w kolejnym sezonie reprezentował będzie nową ekipę. Nazwisko Polaka pojawiało się już w kontekście powstającego zespołu z Bahrajnu czy niemieckiego projektu Bora-Hansgrohe, ale Majka nie zamierzał zdradzać szczegółów dotyczących swojej przyszłości.

Ja nie wiem. Są spekulacje, że podobno miał być Bahrajn i Bora... ja śpię spokojnie. Tym się zajmuje mój manager, a ja jeszcze nie podpisałem kontraktu. Jest parę drużyn, które są mną zainteresowane. Po igrzyskach może już będę wiedział

- powiedział otwarcie.

fot. Jakub Zimoch/rowery.org

fot. Jakub Zimoch/rowery.org

26-latek na koncie ma starty w 10 Grand Tourach, z których 9 ukończył. Trzykrotnie meldował się w czołowej dziesiątce Giro d'Italia, raz stał na podium Vuelta a Espana, a na trasie Tour de France wygrał już trzy etapy i dwie koszulki najlepszego górala. W przyszłości na trasę Grand Boucle chciałby powrócić w roli lidera.

Będę walczył żeby kiedyś startować jako zawodnik na generalkę w Tour de France. Ten wyścig lubię, jest gorąco, dużo ludzi i fajna atmosfera. Wygrana w Grand Tourze to jeden z priorytetów na najbliższy sezon

- zadeklarował.

Ktoś mi kiedyś powiedział: "a, piąty byłeś na Giro d'Italia". Wsiądź na rower, przejedź i skończ piąty to Giro. To jest naprawdę ogromny wysiłek, może nie wypadło tak jak planowałem, bo chciałem skończyć w pierwszej trójce, ale mam jeszcze czas, jeszcze 10 lat

- podsumował optymistycznie.

If you have found a spelling error, please, notify us by selecting that text and pressing Ctrl+Enter.

Spelling error report

The following text will be sent to our editors: