Tour de France 2016: wypowiedzi po 19. etapie

W końcu Francuzi mogli się cieszyć z wygranej etapowej. Romain Bardet triumfował w Saint-Gervais Mont Blanc i przesunął się w klasyfikacji generalnej na drugie miejsce.

Młodzian z Ag2r zaatakował na śliskim, mokrym zjeździe z Cote de Domancy.

Zadecydował instynkt kolarski, nie planowałem tego ataku. Świetnie pracowaliśmy jako ekipa. Mikael Cherel był niesamowity. Początkowo myślałem jedynie o generalce, kiedy jednak doścignąłem Rui Costę (Lampre-Merida), wiedziałem, że trwa walka o zwycięstwo etapowe

– relacjonował Bardet.

Dla 26-latka była to druga etapowa wiktoria w Tour de France po 2015 roku. W najważniejszym teście przed Grand Boucle – Criterium du Dauphine – po bardzo dobrej jeździe był drugi. Przez trzy ostatnie tygodnie kręcił równie mocno.

Mikael powiedział mi: "słuchaj, pędzimy w dół". Decyzja szalona, ale bardzo dobra. Mamy w teamie takie osoby jak Cherel czy Sam Dumoulin, którzy w ważnych momentach podejmują ważne decyzje. Poszło nam kapitalnie. Jestem teraz drugi w klasyfikacji generalnej szesnaście sekund przed Nairo Quintaną (Movistar). Ale wyścig się jeszcze nie skończył

– dodał Bardet.

Na krótkim, lecz soczystym piątkowym etapie, największego pecha miał Bauke Mollema. Holender z Trek-Segafredo, który co prawda uniknął upadku, ratując się zjazdem na pobocze, ale ta akcja kosztowała go mnóstwo czasu. Mollema spadł w generalce na 10. miejsce.

Zjeżdżając z Cote de Domancy straciłem kontrolę nad rowerem. Szybko znalazłem się z powrotem na drodze, lecz przede mną wydarzyły się inne upadki, było wiele zakrętów i trudnych fragmentów. Przed ostatnim podjazdem traciłem do grupki przede mną 20 sekund. Nie dałem rady do niej doskoczyć, a potem nie miałem już siły. Generalka odjechała

– tłumaczył 30-latek.

Kłopoty miał również Chris Froome. Brytyjczyk upadł, Geraint Thomas dał mu swój rower, który jednak znacznie się różnił od wersji „Białego Kenijczyka”. Froome musiał pędzić na rowerze bez owalnych zębatek, które zamontowane ma na swoim Pinarello.

Prawdopodobnie koło straciło przyczepność na jednej z białych linii. Ze mną  jest wszystko ok, nic poważnego się nie stało. Dzisiejszy etap był dokładnie takim etapem, na którym się cieszyłem, że miałem sporą przewagę w generalce

– oznajmił kapitan Sky pedałujący nadal w maillot jaune.

W swoim stylu Thomas całą sytuację skomentował następująco:

Wiedzieliśmy, że Chris leży bądź siedzi na asfalcie. Szybko oddałem mu rower, ja mogłem spokojnie poczekać na zapasowy z samochodu. Przecież nie będę biegł do mety... Chris nie chciał potem ponownie zmieniać maszyny. Widocznie dobrze się mu jechało na mojej.

Na trzecią lokatę w generalce wskoczył Quintana, który skarży się na alergię.

W tym roku nic mi nie wychodzi tak, jakbym tego chciał. Ale dzisiaj przynajmniej wiem, że podium w Paryżu jest realne

– stwierdził reprezentant Kolumbii, który jeszcze wczoraj przebąkiwał coś o wycofaniu się.

Adam Yates z kolei jest czwarty z 19-sekundową stratą do Quintany.

Miałem problemy na Montée de Bisanne. Doskakiwałem do czołówki, ale nie potrafiłem złapać koła rywali i w konsekwencji straciłem trochę czasu. Zaliczyłem pierwszy naprawdę zły dzień w Tourze. Nie przyjechałem na wyścig z myślą o generalce, a teraz jestem czwarty i mam białą koszulkę dla młodzieżowca, więc nie jest źle

– ocenił Brytyjczyk z Orica-BikeExchange.

Koszulkę w grochy dla najlepszego górala zapewnił sobie Rafał Majka (Tinkoff).

Dzisiaj przez moment wierzyłem, że uda się wygrać etap, ale niestety to nie był ten dzień. Mam już jednak koszulkę górala, jeśli tylko dojadę do Paryża, co myślę jest dość dużym sukcesem. Jutro ostatni górski etap do Morzine, czuję że będzie się działo!

– napisał mistrz Polski na swoim koncie w serwisie Facebook.

Jeśli znalazłeś w artykule błąd lub literówkę prosimy, daj nam o tym znać zaznaczając ten tekst i używając skrótu klawiszy Ctrl+Enter.

Zgłoszenie błędu w treści

Następujący tekst zostanie wysłany do naszych redaktorów: