Tour de Pologne Women 2016: wypowiedzi po 3. etapie

Pierwsza edycja langowego Tour de Pologne za nami. Całe zawody, jak i dwa etapy, wygrała trzykrotna mistrzyni świata orliczek w MTB Jolanda Neff. „Jolka” przede wszystkim fenomenalnie zjeżdżała i fenomenalnie znosiła ból, bo na pierwszym zakopiańskim etapie leżała.

Po czwartym wyniku w przedpołudniowej czasówce reprezentantka Szwajcarii na trzecim odcinku, który prowadził dwukrotnie przez Ząb, Gliczarów i Wierch Rusiński, wpierw goniła Tetianę Riabchenko (Ukraina), a potem sama zaatakowała. Na mecie w Bukowinie Tatrz. zameldowała się solo zgarniając nie tylko generalkę, ale i klasyfikację punktową oraz aktywnych.

Tour de Pologne był moim ostatnim sprawdzianem formy przed Igrzyskami Olimpijskimi w Rio. Cieszę się, że test się udał, bo trasa nie była łatwa, a wczoraj pogoda nas nie rozpieszczała. Wasz wyścig jest fajnym wyścigiem, przy trasie stało dużo kibiców. Super się na to patrzyło. Mieliśmy przez te dwa dni wszystko. Szwankującą pogodę, upadki, ataki, podjazdy, zjazdy. Wszystko

– powiedziała 23-latka.

Przed startem do ostatniego odcinka Neff miała ponad minutową przewagę Flavią Oliveirą gościnne ścigającą się w koszulce słoweńskiej ekipy BTC City Ljubljana.

Wiedziałam, że różnica nie jest zbyt wielka i że trzeba uważać. Już na pierwszej rundzie poszedł groźny odjazd, całe szczęście udało nam się dogonić ucieczkę. Następnie depnęłam i odskoczyłam. Środowy etap dobrze się dla mnie ułożył

– mówiła Neff, która jako główną nagrodę dostała hyundaia. Raczej go nie zatrzyma, bo jak dotąd nigdy wcześniej nie potrzebowała samochodu, jak sama przyznała.

Z bardzo mocnej strony pokazała się Oliveira. Znakomita góralka, ubiegłoroczna królowa gór Giro Rosa, atakowała, odjeżdżała. Wyprzedzić w klasyfikacji końcowej Neff już nie była w stanie.

Mimo tego jestem zadowolona z uzyskanego wyniku i mojego występu. Chciałam sprawdzić nogę w Tour de Pologne przed Rio, skąd w ogóle pochodzę, i jak się okazuje, moja forma jest bardzo ok. Fajne ściganie oglądaliśmy przez dwa ostatnie dni. Struktura wyścigu, jak i jego organizacja stoją na wysokim poziomie

– oznajmiła 34-latka.

Najlepszą Polką była Paulina Brzeźna-Bentkowska z MAT Atom Sobótka. Paula miała szansę na podium generalki, była bliska, ale w końcówce uciekła jej Riabchenko.

Zła wjechałam na metę, bo uciekło mi trzecie miejsce w generalce, które na Gliczarowie jeszcze było całkiem realne, gdzie Riabchenko została za mną. Traciłam do niej 20 sekund i wierzyłam, że uda mi się tę przewagę skasować. Widziałam, jak prostowała nogi, myślałam, że łapią ją skurcze. Na Wierchu Rusińskim wszystko się odwróciło, straciłam do niej nieco dystansu. Byłam już zmęczona, nie dałam rady

– tłumaczyła.

Ogólnie jestem szczęśliwa, że zorganizowano dla nas ten wyścig, że byłam blisko podium. Myślę, że pojechałam dobry wyścig jak na te warunki, które mamy. Również jako klub zaprezentowałyśmy się dobrze. Mam nadzieję, że dziewczyny wezmą ze mnie przykład i że za dwa, trzy lata to ja z samochodu będę ich dopingowała do walki jako dyrektorka sportowa

- dodała.

Za rok ma być pięć etapów. Może być znacznie ciekawiej, jeśli dodamy do programu płaskie etapy dla innych zawodniczek, przeorganizujemy nieco premie lotne – nie na końcu, tylko gdzieś na początku etapów, bo w tym roku prawie wszystkie klasyfikacje zgarnęła Neff.Lepiej też jest startować wcześniej, ponieważ do łóżek po masażach trafiamy bardzo późno, a nie mamy tylu masażystów, co zespoły męskie. Optymalna byłaby np. godz. 14

– stwierdziła Brzeźna-Bentkowska.