Tour de Pologne Women 2016: wypowiedzi po 1. etapie

Pierwszy etap kobiecego Tour de Pologne wokół Zakopanego wygrała Jolanda Neff. Szwajcarka o ponad półtorej minuty wyprzedziła Brazylijkę Flavię Oliveirię, która zalicza gościnne występy w ekipie BTC City Ljubljana.

Zaatakowałam, miałam 40 sekund przewagi i nie byłam pewna, czy mam dalej jechać sama. Nie wiedziałam, czy to wystarczy. Nie wiedziałam, czy mam próbować powiększać różnicę czasową. Wtedy trener powiedział mi, że mam kręcić swoje

– relacjonowała Neff.

Sympatyczna Helwetka długo opatrywana była na mecie przez lekarza wyścigu po kraksie. Neff leżała na drugim okrążeniu.

Dzisiejszy etap był ciężki, deszcz też nas nie rozpieszczał. Sama zaliczyłam upadek, straciłam jakieś 20 sekund, ale nadal byłam na prowadzeniu i w finale udało mi się powiększyć przewagę. Dzisiaj muszę dobrze odpocząć przed dwoma jutrzejszymi etapami

– dodała.

Ewelina Szybiak pokazała się znowu z bardzo mocnej strony i choć nie do końca znała trasę, finiszowała na piątym miejscu.

Nie jestem żadną sprinterką, lecz spróbowałem powalczyć o trzecią lokatę na mecie. Na drugiej rundzie jechałam szybciej, niż na pierwszej, ponieważ nie obawiałam się zjazdów i zakrętów, których wcześniej po prostu nie znałam. Pojawił się za to drugi problem: zaczęło mocniej padać i było mglisto, co spowodowało, że widoczność była słaba, ale dziewczyny bardzo uważały

– tłumaczyła.

Szybiak na starcie przywitała się gorąco ze swoimi starymi koleżankami z grupy Vaiano-Fondriest, które przyjechały na Tour de Pologne. Pogadała, pogadała, a następnie punktowała na premiach górskich.

W środę trzeba będzie zabrać się w jakiś odjazd, który prawdopodobnie uformuje się na Gliczarowie. Zjazd jest wąski, nawierzchnia średnia. Czuję się ok, chociaż w tym sezonie zaliczyłam już sporo wyścigów. Po mistrzostwach Polski miałam krótką przerwę, potem przystąpiłyśmy do Tour de Feminin-Krasna Lipa, gdzie wynik mnie trochę zaskoczył (7. miejsce), bo wystartowałyśmy niemalże z marszu. Nie spodziewałam się, że w Czechach jest cały czasy góra-dół, góra-dół. Pierwszy raz wystąpiłam w tym wyścigu

– dodała 26-latka, która na co dzień reprezentuje LKS Atom Boxmet Dzierżoniów.

Paula Brzeźna Bentkowska była drugą najlepszą Polką na etapie. Liderka MAT Atom Sobótka zameldowała się na ósmej lokacie w grupie m.in. z Poloną Batagelj (BTC City Ljubljana).

Etap był ciężki. Nie tyle konfiguracja trasy, ale pogoda, która dała nam się we znaki. Pierwszą rundę jechało mi się bardzo dobrze. Wszystko szło ok aż do momentu, kiedy spadł deszcz. Bardzo chciałam, ale nogi nie chciały ze mną współpracować. Kłopoty zaczęły się na drugim podjeździe pod Ząb i potem w Słodyczkach

– powiedziała starsza z sióstr.

Zobaczyłam tą szaloną Jolę, która zjeżdża jak szalona z Kościeliska po tej dziurawej nawierzchni. Ja może tracę trochę na tym, że za ostrożnie zjeżdżam, jednak po 20 latach w peletonie nie mam ochoty zbyt ryzykować i się jeszcze niepotrzebne połamać. Z tyłu współpraca niezbyt się układała, próbowałyśmy pospawać ucieczkę razem z Moniką (Brzeźną), zbliżyłyśmy się nawet na 30 sekund, lecz na tym się to skończyło

– oznajmiła.

Generalnie trasa jest taka, że od samego początku trzeba iść w trupa. Wiadomo, drużyna jest bardzo ważna, lecz kiedy peleton się rozerwie, i tak jedziesz sam. Jutrzejsza runda jest znacznie cięższa od dzisiejszej. Wydaje mi się, że wszystko rozegra się na Gliczarowie. Różnice czasowe nie są zbyt duże, więc spróbujemy powalczyć

– zapowiedziała Paula.