Tour de France 2016: Bauke Mollema: "czy dla mnie zrobiliby to samo?"

Ważne pytania padają z obozu Trek-Segafredo.

Po szalonym etapie na Mont Ventoux Bauke Mollema (Trek-Segafredo) nie był specjalnie zadowolony z decyzji sędziów, którzy przez godzinę po zakończeniu etapu próbowali uporządkować chaos z ostatniego kilometra "Giganta Prowansji".

Holender wraz z Richie Portem (BMC) i Christopherem Froomem (Team Sky) upadł w obrębie ostatniego kilometra skróconego podjazdu na Mont Ventoux, po tym jak zatrzymany przez tłumy fanów motocykl uniemożliwił atak Australijczyka.

To wszystko wydarzyło się tak szybko. Był kilometr do mety, może mniej, nagle wszyscy znaleźliśmy się na ziemi. Nie mam pojęcia co się stało, podniosłem się, zabrałem rower i myślałem tylko o tym by jak najszybciej dojechać na metę

- wspominał Mollema.

Holender z kraksy wyszedł bez szwanku, ostatni kilometr pokonał jak na skrzydłach, walcząc o każdą sekundę. Za jego plecami był chaos - rower naprawiał Porte, goniła grupa Adama Yatesa, a pieszo poruszał się Christopher Froome, którego rower nie nadawał się do użycia.

Nie było czasu żeby myśleć o neutralizacjach, poszedłem w trupa, wyniki zobaczyłem na mecie. Nie widziałem co stało się z Froomem. To było wariactwo, masa ludzi, nic nie widziałem. Sam nie miałem problemów, wylądowałem na Porte, mój rower chyba na Froomie. Pozbierałem się, naciągnąłem łańcuch, jakiś kibic mnie popchnął i ruszyłem

- relacjonował 29-latek.

Lider zespołu Trek-Segafredo nie był do końca zadowolony z decyzji sędziów, którzy przyznali Australijczykowi i Brytyjczykowi jego czas, w niespotykanej sytuacji decydując się na nagięcie zasad.

Froome i Porte mieli szczęście, że ja się szybko pozbierałem i pojechałem do mety. Dostali mój czas, a przynajmniej czas z momentu upadku. Zrobiono wyjątek, ale ja zastanawiam się co zrobią sędziowie jeśli ktoś się znów wywali, co by było, gdybym ja był jedynym, który upadł? Czy dla mnie zrobiliby to samo?

Mollema nie był specjalnie zadowolony z faktu, że neutralizacja objęła też Nairo Quintanę (Movistar Team), Tejaya van Garderena (BMC) oraz Alejandro Valverde (Movistar Team), którzy otrzymali czas grupy Adama Yatesa (Orica-BikeExchange), choć Brytyjczyk ukończył etap 6 sekund przed nimi.

Później zobaczyłem, że Quintana też dostał prezent - 7 sekund - więc jeszcze więcej wyjątków. Podobno zatrzymali czas grupy Yatesa na kilometr przed metą, a on tam był, bo wszyscy musieli hamować, więc...

- mówił niezadowolony.

Mollema według prowizorycznych wyników po etapie przesuwał się na drugą pozycję w klasyfikacji generalnej, jednak weryfikacja wyników przesunęła go na 4. miejsce - 56 sekund za prowadzącym Froomem, 9 sekund za Yatesem i 2 sekundy za Quintaną.

If you have found a spelling error, please, notify us by selecting that text and pressing Ctrl+Enter.

Spelling error report

The following text will be sent to our editors: