Michał Kwiatkowski: "miałem dużo ciężkich chwil w tym sezonie"

"Plan minimum to wyjechać z wyścigu z pozytywnymi emocjami" - mówi zawodnik Team Sky przed Tour de Pologne.

Michał Kwiatkowski na półmetku pierwszego sezonu w brytyjskim zespole Sky wystartuje w 73. edycji Tour de Pologne. Polak, który w pierwszej części sezonu notował wzloty i upadki, na krajowe szosy wraca po okresie treningów i przed polską publicznością budował będzie formę i pewność siebie przed zbliżającymi się igrzyskami olimpijskimi.

Zawodnik Team Sky po chorobie na czerwcowym Criterium du Dauphine odpoczywał i trenował, po drodze startując tylko raz - w mistrzostwach Polski w Świdnicy. Na pytanie zgromadzonych dziennikarzy o obecną dyspozycję, nie potrafił udzielić precyzyjnej odpowiedzi.

W tym roku naprawdę ciężko pracowałem, ale w wielu startach forma nie była taka, jaka powinna być we wszystkich momentach. Teraz też jestem pewien, że zrobiłem wszystko jak powinienem, ale nie mogę zapewnić wszystkich kibiców, że będę walczył o zwycięstwo, bo to trochę niewiadoma

- powiedział rozsądnie 26-latek z Chełmży na konferencji w Warszawie.

W Tour de Pologne Kwiatkowski startował już dwukrotnie, u progu kariery zajmując drugie miejsce (2012). W tym roku deklaracji co do wyniku nie składał i z jego słów wynikało, że polski wyścig jest ważnym elementem w budowaniu nie tylko formy, ale także zostawienia za sobą trudnych momentów z pierwszej części sezonu.

Będę walczył z całych sił, nie wiem gdzie mnie to zaprowadzi. Mam nadzieję, że jak najdłużej będę mógł rywalizaować o najwyższe laury, natomiast jestem po okresie ciężkich treningów. Przez trzy tygodnie byłem w Karkonoszach i mam nadzieję, że to wystarczy by godnie reprezentować drużynę i siebie na tym wyścigu. To dla mnie bardzo ważne przez zbliżającymi się igrzyskami

- podkreślał.

Kwiatkowski nie znalazł się w składzie Sky na Tour de France, choć początkowo był brany pod uwagę i do startu we Francji przygotowywał się wraz z zespołem na Teneryfie.

Decyzja zapadła przed mistrzostwami Polski. Po wyścigu Dauphine musiałem pauzować przez 7 dni z powodu zapalenia krtani. Może byłbym w stanie pomóc Chrisowi Froome'owi pojechać po zwycięstwo w Tourze, ale chyba nie byłbym sobą

- zaznaczył.

Jeśli sportowcowi wypada 7 dni w tak kluczowym okresie przygotowań, to bałbym się, że mógłbym nie być w najlepszej formie na Tour.  Siedem dni bez treningów to duża strata, szczególnie, że budowałem formę na wysokości przez 16 dni na Teneryfie. W takiej sytuacji najlepszą opcją był start w Tour de Pologne. Dzięki temu zyskałem dodatkowy tydzień na trening

- wyjaśniał.

Kwiatkowski do Polski przyjeżdża w dobrym towarzystwie - na liście startowej znaleźli się m.in. Nicholas Roche, Peter Kennaugh, Leopold König, Michał Gołaś czy Benat Intxausti.

Plan minimum to wyjechać z wyścigu z pozytywnymi emocjami, bo wiem jak bywało trudno w tym sezonie. Raz było już dobrze, świetnie wszedłem w sezon, potem jakaś choroba, nieudany wyścig, to wszystko podcinało trochę skrzydła. Motywacja jest potrzebna, chcę wyjechać z wyścigu z pozytywnymi odczuciami – tu nie chodzi o etapowe zwycięstwa czy zwycięstwa w generalce – po prostu chcę być w dobrej formie.

fot. Paweł Gadzała/rowery.org

fot. Paweł Gadzała/rowery.org

"Kwiatek" jest jednym z czterech polskich zawodników, których Polski Związek Kolarski wytypował do kadry narodowej na sierpniowe igrzyska olimpijskie. Biało-czerwoną koszulkę przywdzieje wraz z Maciejem Bodnarem, Rafałem Majką i Michałem Gołasiem, Polskę reprezentując zarówno w wyścigu ze startu wspólnego, jak i w jeździe indywidualnej na czas.

Wystartuję jeszcze w wyścigu San Sebastian, na zgrupowanie wysokogórskie nie jadę, to jest bardzo krótki okres czasu. Spędzę go w Karkonoszach, odkryłem nowe trasy, świetnie się tam jeździ. Moja historia pokazuje, że zazwyczaj po zgrupowaniu w Karkonoszach świetnie mi idzie, więc to powinno być wystarczające. Poznałem świetne trasy po czeskiej stronie, gdzie można wjechać na Śnieżkę na wysokość 1500 metrów.

Kwiatkowski w jeździe indywidualnej na czas nie startował w tym roku zbyt często, w zasadzie występując tylko na prologach.

Nie miałem wielu okazji żeby pościgać się na rowerze czasowym. Planowałem start w mistrzostwach Polski, ale plany się zmieniły. Na Tour de Pologne będzie okazja żeby wystartować w normalnej 25-kilometrowej czasówce i fajnie, że będę miał okazje sprawdzić się w tej specjalności, bo w tym roku jeździłem zwykle na dystansie prologu

- powiedział, przywołując starty w Tirreno-Adriatico, Tour de Romandie czy Criterium du Dauphine.

Mistrz świata z 2014 roku odpowiadał też na pytania o pozycję w zespole i aklimatyzację związaną z transferem do brytyjskich struktur. Po czterech latach spędzonych w belgijskich Etixx-Quick Step Polak przeniósł się do "niebiańskich", rozpoczynając zupełnie nowy rozdział w swojej karierze.

Ekipa jest naprawdę świetnie zorganizowana, dogaduję się nie tylko z kolarzami, ale z obsługą i trenerem. Ale jak to w nowej ekipie – trzeba się trochę dotrzeć. Chciałem wejść bardzo mocno w sezon, a ambicje w roku olimpijskim są naprawdę bardzo wysokie. Może trochę za to zapłaciłem, ale nie poddaję się mimo ciężkich chwil, idę do przodu i mam nadzieję że te najlepsze dni są dopiero przede mną

- stwierdził pewnie.

fot. ANSA / PERI - ZENNARO

fot. ANSA / PERI - ZENNARO

Sezon wychowanka Pacifiku Toruń nie przebiegał płynnie - Kwiatkowskiego problemy żołądkowe wyeliminowały z lutowego Volta ao Algarve, na początku maja nie ukończył Tour de Romandie, natomiast zapalenie krtani przekreśliło rywalizację w Criterium du Dauphine.

Wiosną brał udział w klasykach, na koncie zapisując zwycięstwo w E3 Harelbeke, ale nie budując formy na cel pierwszej części sezonu - ardeńskie klasyki.

Zmieniłem trenera, więc ten okres na dotarcie się jest trochę dłuższy niż gdyby po prostu wprowadzał zmiany w okresie przygotowawczym ze starym trenerem. Na pewno zwiększyłem obciążenia treningowe, ale też moje ambicje były na tyle duże, że chciałem to robić. Jest rok olimpijski, zmiana ekipy, byłem na to gotowy. Nie wiem czy to wyszło na dobre, czy zaprocentuje to teraz czy za rok, ciężko teraz to ocenić

- zaznaczył.

Nie ma presji ze strony zespołu. Jest dużo zrozumienia w drużynie, że to były dla mnie też ciężkie chwile… dużo miałem ciężkich chwil w tym sezonie. Spędziłem dużo czasu z ekipą, oni wiedzą jak podchodzę do tego sportu, że codziennie wyciskam z siebie wszystko, że robię wszystko jak należy. Nie jestem robotem, jestem tylko człowiekiem i mam nadzieję, że ten najgorszy okres mam już za sobą

- podkreślił.