Mistrzostwa Polski 2016: Gosia Jasińska: "brąz mnie w tym roku prześladuje"

Gosia Jasińska trzy razy była już mistrzynią Polski we wspólnym. Ostatnio w 2015 roku w Sobótce, do sobotniej rywalizacji przystępowała więc jako obrończyni tytułu.

32-latka reprezentująca barwy włoskiej ekipy Ale Cipollini nie sięgnęła tym razem po złoto, ale po brąz. Jest to jej siódmy medal w karierze wywalczony na krajowym czempionacie w wyścigu ze startu wspólnego. Oprócz tych z najcenniejszego kruszcu pochwalić się może jeszcze dwoma srebrnymi i brązowymi.

W tym roku brąz mnie widocznie prześladuje

– powiedziała Jasińska, która w jeździe indywidualnej na czas również stanęła na najniższym stopniu podium.

Czy jechałam kiedykolwiek na tak ciężkiej rundzie na mistrzostwach Polski? Tak, na górskich

– śmiała się.

Ale tak na serio, to nie. Na pierwszej pętli nie czułam się zbyt dobrze. Dopiero na drugim okrążeniu poczułam, że noga jest dużo lepsza.

Jasińska kręciła w siedmioosobowej grupce pościgowej za Katarzyną Niewiadomą (Rabo-Liv) oraz Anią Plichtą (BTC City Ljubljana).

Przedwczoraj trenowałem na tej rundzie. Po pierwszym razie moje odczucia były bardzo dobre, po drugim razie już nieco mniej dobre

– oceniła Jasińska, która wygrała sprint o trzecie miejsce z Mają Włoszczowską. Razem z Niewiadomą i prawdopodobnie Plichtą wybiorą się do Brazylii na Igrzyska Olimpijskie.

W Rio Kasia jedzie na wynik końcowy, Ania będzie niespodzianką, a ja będę kolejną niespodzianką. Będę próbowała zabierać się w odjazdy, atakować, ale o tym cichosza, bo nie będzie już żadnej niespodzianki

– stwierdziła z przymrużeniem oka Gosia wspominając swój atak na ubiegłorocznych mistrzostwach świata w Richmond.

Myślę, że będzie dobrze. Nasze kluby i PZKol stwarzają nam odpowiednie warunki i pomagają w przygotowaniach do Igrzysk Olimpijskich.

Przed Rio Jasińska weźmie udział w Giro Rosa. Rok temu kręciła w koszulce najlepszej góralki:

W tym roku wolałabym różową... W Aviva Women’s Tour widziałam, że w górach jestem w stanie dotrzymać kroku najlepszym, więc pozytywnie podchodzę do włoskiej etapówki. Wszystko będzie zależeć od dnia i od tego, czy będę miała pod nogą, czy nie.