Oleg Tinkov o swoich zabawkach

Mieszane uczucia targają Olegiem Tinkovem na myśl o jego ostatnich tygodniach w światowym peletonie.

Rosyjski biznesem porzuca swoją zabawkę, jaką jest grupa Tinkoff, wskazując na niewydolny model finansowania kolarstwa i małe zaangażowanie UCI w pracach nad rozwiązaniem tego problemu.

W samochodzie drużyny byłem zmęczony tą sytuacją, ale oczywiście żałuję, że odchodzę. Pozostaną transmisje telewizyjne. To racjonalne wyjście. Wystarczająco  dużo wydałem na moje zabawki, nacieszyłem się nimi, a na koniec rzuciłem w kąt. Rodzice rozumieją o co chodzi

- powiedział Tinkov w "Cyclingnews".

Ten jeden, jedyny raz zabawki zostaną jeszcze odkurzone.

Tour de France to trzy tygodnie, wiele się wydarzy. Nawiasem mówiąc nie sądzę, że Chris Froome jest równie silny co przed rokiem. Zauważyłem u niego oznaki zmęczenia. Ma silną drużynę, to prawda, ale gdyby nie Landa i Poels znalazłby się w tarapatach. Myślę, że Alberto [Contador] jest lepszy niż przed rokiem. To tylko moja osobista opinia, ale należy go oceniać po Tourze, a nie na podstawie "Delfinatu". Gdyby walczył koło w koło to jest na tym samym poziomie co Froome, z tym że ten posiada wielki skład.

Tinkov przy okazji skrytykował wysokość budżetu Team Sky.

Jeżeli dysponują kwotą większą o 10 milionów, to mogą sobie pozwolić na zakup Landy, na zakup każdego zawodnika. Dla nas to nie takie proste. Wydajemy 23 miliony euro, podczas gdy Brailsford wykłada 33 miliony. 10 milionów w tej branży to ogromna różnica. Ale nie składamy broni, będziemy walczyć.

Jeśli znalazłeś w artykule błąd lub literówkę prosimy, daj nam o tym znać zaznaczając ten tekst i używając skrótu klawiszy Ctrl+Enter.

Zgłoszenie błędu w treści

Następujący tekst zostanie wysłany do naszych redaktorów: