Giro d'Italia 2016: wypowiedzi po 16. etapie

Ani Passo della Mendola, ani Fai Della Paganella nie pokonały Stevena Kruijswijka. Holender nie tylko obronił prowadzenie w klasyfikacji generalnej Giro d’Italia, ale je również powiększył.

Kurcze, znowu byłem drugi. A tak bardzo chciałem w końcu sprawić mojej drużynie prezent w postaci zwycięstwa. Aktualnie sytuacja dla maglia rosa jest idealna. Mam trzyminutową przewagę nad Estebanem Chavesem (Orica-GreenEdge) i resztą. Etap był krótki, lecz wydaje mi się, że wyciągnąłem z niego wszystko, co było możliwe. Po dniu przerwy nie spodziewałem się tylu akcji

– powiedział kapitan zespołu LottoNL-Jumbo.

W telewizji może wyglądało na to, że mam wszystko pod kontrolą, ale w pierwszej części wyścigu było sporo ataków i musiałem szybko odpowiadać na przyspieszenia Vincenzo Nibalego (Astana) i Alejandro Valverde (Movistar). Utrzymywałem dobrą pozycję, to może nie był wyścig mojego życia, ale coś mi się wydaje, że aby obronić koszulkę będę codziennie musiał jechać ponad swój limit

– dodał 29-latek.

Po zwycięstwo sięgnął dzisiaj Valverde, którego niektórzy spisali już na straty. Doświadczony Hiszpan, w swojej premierze w Giro, awansował na trzecie miejsce w generalce.

Chcieliśmy namieszać w tym wyścigu. Chcieliśmy sprawić innym problemy. Fajnie, że jestem wyżej w klasyfikacji generalnej, ale dzisiaj zależało mi na zwycięstwie. Nie dla mnie, o wiele bardziej dla mechaników, dyrektorów sportowych, rodziny. Dla tych wszystkich, którzy pomogli mi się odbudować się po feralnej sobocie

– tłumaczył „Piti”.

Valverde do Włoch przyjechał z planem zdobycia etapowego triumfu oraz walki o podium. Jego część pierwszą zrealizował. Według „Balaverde”, który na swoim koncie ma wygrane odcinki we wszystkich wielkich tourach, Giro padnie łupem Kruijswijka.

Na dziewiątej pozycji wjechał na 16. etapie Rafał Majka. Polak z ekipy Tinkoff jest szósty w generalce.

Dałem dzisiaj z siebie wszystko, chcieliśmy za wszelką cenę dojść do pierwszej grupy. Niestety zapłaciłem za to w końcówce etapu, gdzie odcięło mi trochę prąd. Mimo wszystko walczyłem

– napisał na swoim facebook’u.

Natomiast młodszy od Majki Joe Dombrowski uczy się we Włoszech tak naprawdę grandtourowego abecadła. Kolarz ekipy Cannondale zabrał się w odjazd na pierwszej górskiej premii, po czym zniknął z niej na dojeździe do kolejnej.

Zabrałem się w odjazd na podjeździe, a odczepili mnie na płaskim. Brzmi to idiotycznie, ale tak właśnie było. Wychodzi brak doświadczenia. Lepiej siedzieć na końcu grupy, nie wychodzić na zmiany, nawet jeśli Nibali i Valverde chcą się na mnie wydzierać. Tak powinienem był zrobić, niech sobie krzyczą ile chcą, wiedzą doskonale, że nie mam żadnego powodu żeby ciągnąć ich w odjeździe. W końcu oni jadą po koszulkę, ja po etap. Cóż, głupi błąd

- mówił młody Amerykanin, który zbyt odważnie szafował siłami w pierwszej części etapu.

Na trzecim miejscu zameldował się Ilnur Zakarin. To właśnie Rosjanin prześcignął w różowej klasyfikacji Majkę. Do czwartego Nibalego traci siedem sekund.

Na finałowym podjeździe kręciłem w czołówce w trupa, ponieważ wiedziałem, że jest sposobność, by zyskać sporo ważnego czasu. Zobaczę, co się wydarzy w kolejnych dniach, na kolejnych ciężkich etapach

– tłumaczył 26-letni zawodnik teamu Katusha.

Zgłoszenie błędu w treści

Następujący tekst zostanie wysłany do naszych redaktorów: