Hugh Carthy następcą Chrisa Froome'a?

21-letni Brytyjczyk odkryciem obecnego sezonu.

Wysoki chudzielec (193 cm, 64 kg) drugi sezon reprezentuje hiszpańską drużynę prokontynentalną Caja Rural - Seguros RGA. Z dobrej strony dał się już poznać w zeszłym roku, gdy zajął 9. miejsce w USA Pro Challenge (2.HC), jednak do szerszej świadomości przebił się w marcu, gdy jak równy z równym walczył z czołówką peletonu na trasie Volta a Catalunya (WT). W wyścigu był 9., a dobrą dyspozycję potwierdził w Vuelta Asturias (2.1), wygrywając tam etap i klasyfikację końcową.

Na razie tylko dobrze się wspinam, trudno mi walczyć w wyścigach etapowych, ponieważ brakuje w mojej jeździe stabilności

- mówi skromnie, w rozmowie z "El Pais".

Hugh Carthy pochodzi z Preston pod Manchesterem, a obecnie mieszka w hiszpańskiej Pampelunie.

Życie nie może zaczynać się i kończyć na kolarstwie i wyścigach. Równie ważna jest nauka języków, poznanie innych kultur. Kolarstwo jest narzędziem do podróży i rozmów z innymi kolarzami. Myślę, że mógłbym żyć w dowolnym kraju na świecie. Lubię obserwować inne kultury, brać z każdej po trochu.

- dodaje, posługując się przy tym perfekcyjnym hiszpańskim.

A dlaczego taki talent z Wysp nie trafił z grupy Rapha Condor do Team Sky, tylko do mało znaczącej drużyny hiszpańskiej?

Caja Rural to idealny zespół na obecny etap mojej kariery

- twierdzi.

Zespół z ambicjami, ale bez wywierania presji. Team Sky powiedziałem nie, ponieważ nie chciałem trafić na naukę do wielkiej drużyny, gdzie nie miałbym odpowiedniego poważania i zauważalnego wejścia. Do Sky trzeba zapukać z takiej pozycji jak np. Mikel Landa, ze znaczącymi osiągnięciami, które pozwalają startować dla siebie, a nie dla innych. Ja tego nie posiadam, wcześniej muszę wygrać etapy w Giro czy Tourze i zapracować tym na szacunek. Tak uważam

- wyjaśnił na zakończenie.

Jeśli znalazłeś w artykule błąd lub literówkę prosimy, daj nam o tym znać zaznaczając ten tekst i używając skrótu klawiszy Ctrl+Enter.

Zgłoszenie błędu w treści

Następujący tekst zostanie wysłany do naszych redaktorów: