Tony Martin: "niech w kolumnie jeżdżą sami eks-kolarze"

Po śmierci Antoine Demoitie, który na trasie Gandawa-Wevelgem został przygnieciony przez motocykl z kolumny wyścigu, cały kolarski świat znowu dyskutuje o poprawie bezpieczeństwa w peletonie.

W zeszłym roku mieliśmy już serię różnego rodzaju potrąceń, które jednak całe szczęście nie były tak tragiczne w skutkach jak przypadek Demoitie'a. Międzynarodowa Unia Kolarska w tzw. międzyczasie zaczęła organizować specjalne kursy szkoleniowe dla kierujących pojazdami.

Niemiec Tony Martin wyszedł z inicjatywą, by w samochodowo-motocyklowej karawanie obecnych było więcej eks-zawodowców, którzy doskonale czują odległość i potrafią się zachować w peletonie.

Wszyscy kierujący pojazdami powinni mieć specjalne prawo jazdy, bez którego nie można by być częścią kolumny. Jeśli o mnie chodzi, za kółkiem powinni siedzieć wyłącznie byli zawodnicy. Samochody, którymi kierują właśnie eks-kolarze, nie stwarzają prawie żadnego zagrożenia

– powiedział zawodnik teamu Etixx-Quick Step w rozmowie z magazynem SportBILD.

„Panzerwagen” odniósł się  też do sposobu oznaczenia niebezpiecznych miejsc na trasie jak wysepek czy ostrych zakrętów.

Można by postawić w takich miejscach dmuchane balony widoczne już z daleka. Wiele by one dały, a praktycznie nic nie kosztują

– dodał Niemiec.

If you have found a spelling error, please, notify us by selecting that text and pressing Ctrl+Enter.

Spelling error report

The following text will be sent to our editors: