Ronde van Vlaanderen 2016: "Spartakus" vs. "Tornado Tom"

Niedziela gigantów. Fabian Cancellara kontra Tom Boonen. Szwajcar na pewno zakończy swoją karierę po sezonie 2016, Belg być może pójdzie jego śladem. Jednak na razie myślą tylko o jednym: o Ronde van Vlaanderen.

Zarówno Cancellara, jak i Boonen do tej pory trzykrotnie triumfowali na trasie „Flandryjskiej Piękności”. W 2010 roku walczyli ze sobą na mecie o palmę "De pierwszeństwa, lepszy okazał się „Spartakus”, dla którego był to pierwszy laur w "De Ronde".

Rok temu duetu zabrakło na starcie monumentu z powodu problemów zdrowotnych. Tym razem są zdrowi i gotowi, by po raz czwarty przesądzić na swoją korzyść jeden z najważniejszych wiosennych klasyków i tym samym ustanowić rekord. Jeszcze nikomu nie udało się do tej pory czterokrotnie zdobyć tytuł "króla Flandrii".

Byłby to wyczyn historyczny, chyba nikt w to nie wątpi. Ale nie zaprzątam sobie tym rekordem głowy

– mówił 35-letni Cancellara, który w swoim palmares może się pochwalić w sumie siedmioma wygranymi w kolarskich monumentach. Boonen ma ich tyle samo, w przeciwieństwie do lidera teamu Trek-Segafredo nie było mu jednak dane świętować sukcesu w Mediolan-San Remo.

Bądźmy szczerzy, w niedzielę nie będę głównym faworytem. Dam z siebie maksimum. Nie traktuję ani Ronde, ani Scheldeprijs jako treningu przed Paryż-Roubaix, ale nie ukrywam, że Piekło bardziej mi leży

– powiedział reprezentant drużyny Etixx-Quick Step, która do boju wysyła też Matteo Trentina, Zdenka Stybara, Nikiego Trepstrę, Tony’ego Martina oraz Stijna Vandenbergha.

A Cancellara będzie praktycznie zdany wyłącznie na siebie.

Tom to Tom, bardzo dobrze go znam. On będzie gotowy, będzie na miejscu, kiedy zajdzie taka potrzeba. Ronde to jego wyścig, należy na niego uważać. Osoby stojące z boku może tego nie widzą, ale ja widzę: Tom jest mocny

– ocenił "Spartakus".

If you have found a spelling error, please, notify us by selecting that text and pressing Ctrl+Enter.

Spelling error report

The following text will be sent to our editors: