Mikel Landa spokojniejszy w kontekście Giro d'Italia

Mikel Landa może do udanych zaliczyć swoje, mocno opóźnione wejście w sezon. Kolarz Team Sky ukończył Settimana Internazionale Coppi e Bartali (2.1) na 11. pozycji, z niespełna minutową stratą do Siergieja Firsanowa (Gazprom).

26-latek planował rozpocząć ściganie na początku lutego w Walencji, ale przedłużające się kłopoty zdrowotne przesunęły ten termin o półtora miesiąca.

Po tak długiej przerwie we Włoszech wystartowałem pełen obaw, ale na trasie o tym się zapomina. Jestem zadowolony ze swojej jazdy. W najważniejszych momentach wyścigu, byłem tam, gdzie powinienem. Teraz o Giro d'Italia mogę myśleć z większym spokojem niż dotychczas

- mówi trzeci zawodnik zeszłorocznego włoskiego grand touru.

Landa w najbliższa sobotę wystartuje w GP Miguel Indurain, a przyszły tydzień spędzi na wzgórzach Wyścigu Dookoła Kraju Basków.

Naprawdę lubię trasę w Baskonii. W zeszłym sezonie wygrałem tam etap i od tego momentu wszystko potoczyło się dla mnie znakomicie.

Na rodzinnej ziemi baskijski kolarz rolą lidera Team Sky podzieli się z Sergio Henao.

Niestety rywale będą w lepszej ode mnie dyspozycji, co boli, ponieważ trasa jest świetna dla wspinaczy, nawet lepsza od zeszłorocznej, za sprawą górskiej czasówki. Ja postaram się ponownie wygrać etap.

Najważniejszym wiosennym celem Landy pozostaje Giro d'Italia. Wcześniej zaliczy jeszcze Giro del Trentino.

Po wszystkich problemach nie mam marginesu na eksperymenty, dlatego po Trentino więcej nie wystartuję, nawet nie planuję treningów na wysokości. Wolę grać bezpiecznie i pozostać w domu. Jeżeli od teraz moja forma będzie rosła, to na Giro przyjadę przygotowany

- zapewnia.

If you have found a spelling error, please, notify us by selecting that text and pressing Ctrl+Enter.

Spelling error report

The following text will be sent to our editors: