Mekseb Debesay. Ktokolwiek widział, ktokolwiek wie

Można zagubić się w lesie, zagubić wśród półek sklepowych, Mekseb Debesay stracił wczoraj orientację na drogach flamandzkich Ardenów.

Erytrejczyk ku swemu nieszczęściu został wysłany na E3 Harelbeke, po którym do hotelu swojej drużyny powrócił dopiero po 21 godzinach.

To nieprawdopodobna historia

- mówi dyrektor sportowy Dimension Data Pierre Heynderickx.

Mekseb pojechał swój pierwszy wyścig we Flandrii. Został w grupie, która dwadzieścia kilometrów przed metą postanowiła bocznymi drogami dojechać do Harelbeke. Debesay bał się, że się zgubi, dlatego uznał, że lepiej będzie do końca kierować się strzałkami przy drodze. Niestety, zboczył z właściwej trasy.

Anioł stróż nie opuścił jednak 24-latka. Wszystko dobrze się skończyło.

Zdesperowany zapytał napotkanego człowieka, gdzie jest Harelbeke. Ten zabrał go do swojego domu w Lierde. Pozwolił mu wziąć prysznic, dał świeże ubrania i chciał nakarmić. W tym samym czasie zaczęliśmy bardzo się o niego martwić. Zdążyłem już zaalarmować policję, jury UCI i organizatora, ale nikt nic nie wiedział. Aż nagle zadzwonił telefon do naszego hotelu w Roeselare

Jeśli znalazłeś w artykule błąd lub literówkę prosimy, daj nam o tym znać zaznaczając ten tekst i używając skrótu klawiszy Ctrl+Enter.

Zgłoszenie błędu w treści

Następujący tekst zostanie wysłany do naszych redaktorów: