Etixx-Quick Step po E3 Harelbeke

Kto jest winien porażki Etixx-Quick Step w E3 Harelbeke? Patrick Lefevere mówi, że inni.

Niektóre zespoły nie jechały po zwycięstwo, prawdopodobnie zależało im wyłącznie na punktach do klasyfikacji WorldTour. Jechaliśmy jako drużyna, ale na mecie pierwsze dwa miejsca zajęli najlepsi dzisiejszego dnia kolarze

– powiedział menadżer belgijskiej ekipy.

Czterech jego podopiecznych uplasowało się w top 15: na miejscach od dwunastego do piętnastego.

Byliśmy najmocniejszą drużyną. A w Gandawa-Wevelgem znowu spróbujemy wygrać. Jeśli się nie uda, spróbujemy w Ronde van Vlaanderen. Przegraliśmy bitwę, ale nie wojnę

– dodał Lefevere.

Pięciokrotny zwycięzca E3 Tom Boonen, który dopiero niedawno wrócił do ścigania po wypadku podczas Abu Dhabi Tour, nie mógł podążyć za odjeżdżającymi Michałem Kwiatkowskim (Sky) oraz Peterem Saganem (Tinkoff).

Dla mnie byli za mocni, jeszcze nieco mi brakuje. Liczyłem, że będziemy współpracować z innymi teamami, by duet dogonić, ale nie mieliśmy partnerów. Głupio się zachowali, bo ostatecznie siedzieli w tej samej łajbie co my. Musimy się zastanowić, co zrobić, by zmylić inne zespoły. Może wyślemy Tony’ego Martina do ucieczki? Wtedy będą musieli zareagować

– tłumaczył „Tom Turbo”.

Martin był jednym z wyróżniających się zawodników Etixxu. Wykonał kawał dobrej roboty, która zakończyła się dla niego, będąc pomocnikiem, 40 km przed metą.

Jako team mieliśmy nadzieję na znacznie lepszy rezultat. Ale zawsze wyścigi przypominają nieco pokera. Wszyscy się na nas patrzyli, nikt nam nie pomagał. Trzeba nauczyć się żyć w roli faworyta

– oznajmił „Panzerwagen”.

Jeśli znalazłeś w artykule błąd lub literówkę prosimy, daj nam o tym znać zaznaczając ten tekst i używając skrótu klawiszy Ctrl+Enter.

Zgłoszenie błędu w treści

Następujący tekst zostanie wysłany do naszych redaktorów: