Premiera protokołu pogodowego

Clasica de Almeria, która została skrócona na podstawie tzw. protokołu pogodowego do zaledwie 21 km, pokazała, że nowe przepisy się sprawdzają, ale trzeba nad nimi jeszcze popracować.

„Extreme weather protocol” wszedł w życie 1 stycznia 2016 roku po tym, jak w ubiegłym sezonie złe warunki pogodowe dały nieźle w kość zawodnikom m.in. w Tirreno-Adriatico czy Gandawa-Wevelgem.

W Andaluzji organizator wyścigu Jose Manuel Munoz zatrzymał peleton po przejechaniu zaledwie 40 km.

Mieliśmy bardzo łagodną zimę, ale dzień przed wyścigiem aura się pogorszyła, zaczęła bardzo mocno wiać. Nie można było kręcić dalej. Kolarze musieli wypiąć się z pedałów, by nie upaść

– mówił dyrektor jednodniówki gazecie Marca.

Protokół pogodowy przewiduje, że w takiej sytuacji, jak w Almerii, powinno dojść do spotkania związku kolarzy zawodowych (CPA) z organizatorem oraz komisarzami. Jednak w Clasica de Almeria nie było żadnego „człowieka” CPA, zawodników reprezentowali więc Samuel Sanchez (BMC Racing), Sylvain Chavanel (Direct Energie), Philippe Gilbert (BMC Racing) oraz Alejandro Valverde (Movistar).

Chcieliśmy bezpiecznego rozwiązania. Ale chcieliśmy też jechać dalej. Zaproponowałem, by zawody rozegrać na rundzie w środku miasta

– powiedział Gilbert. Zamiast jednak tego rozwiązania początkowo organizatorzy postanowili, że grupa będzie kręcić dalej.

Wyścig do 15 km do mety został zneutralizowany, tak przynajmniej zrozumieli kolarze. Lecz team organizatorów chciał wpierw zneutralizować jedynie pierwsze 15 km, a nie ostatnie, co doprowadziło do sporu między kolarzami a kierownictwem.

Jak widać, protokół pogodowy musi zostać doprecyzowany.

Jeśli znalazłeś w artykule błąd lub literówkę prosimy, daj nam o tym znać zaznaczając ten tekst i używając skrótu klawiszy Ctrl+Enter.

Zgłoszenie błędu w treści

Następujący tekst zostanie wysłany do naszych redaktorów: