"Bad Blood" - recenzja

Recenzja "Bad Blood", książki w której każdy kibic kolarstwa, odnajdzie wiele własnych doświadczeń.

Jeremy Whittle rozpoczął zawodową przygodę z kolarstwem na początku lat 90. Jako redaktor brytyjskiego ProCycling Magazine zyskał niemal nieograniczony dostęp do największych bohaterów sportu. Śledził na żywo niezliczoną ilość wyścigów, rozmawiał z niemal każdym członkiem peletonu. Obserwował początki wielkich karier, widział załamania i zapaści. Z wieloma kolarzami nawiązał relacje, które bez obaw można by nazwać przyjaźnią.

Whittle był szczęśliwcem, bowiem nie każdy, kto godzinami śledzi wyścigi przed ekranem telewizora, może spotkać tych herosów i się nimi zaprzyjaźnić. Dla autora był to jednak początek końca.

Jak każdy z nas, fanów kolarstwa, pokochał sport za jego nieprzewidywalne piękno, elegancką brutalność i Gigantów Szos. Istot, którym bliżej do greckich herosów i bogów, niż do zwykłych śmiertelników. Każda rozmowa i każdy kolejny wyścig podnosiły kurtynę znad iluzji.



Whittle w końcu doszedł do momentu, w którym należało wybrać: miłość albo szczerość. Żadna z opcji nie była satysfakcjonująca, ani żadnej nie można było pogodzić z drugą. Dopingu i oszustw w kolarstwie nie można było dłużej ukrywać. I właśnie wtedy, w pół roku po wydaniu pierwszego wydania książki, wybuchła tzw. afera Festiny.

Wbrew pozorom „Bad Blood” nie jest książką o dopingu. To książka o nas, naszych emocjach, przekonaniach i wyborach. Autor nie szuka niepotrzebnych sensacji, zamiast tego stara się pokazać głębszy i szerszy obraz sytuacji, która doprowadziła kolarstwo do tego stanu. 

Czytając, trudno nie odnieść wrażenia, że kolejne rozdziały i doświadczenia autora, to również nasza osobista podróż. Od wielkiej fascynacji sportem, przez zwątpienie i zawody dane nam przez największych herosów. Nie sposób też wymknąć się pytaniu: jak bardzo my, zwykli śmiertelnicy, różnimy się do tych, którzy sięgnęli po doping.

„Bad blood” to książka ważna z wielu powodów. Pokazując od wewnątrz mechanizmy rządzące kolarstwem i prasą, zadaje o wiele głębsze pytania, o sens całego przedsięwzięcia. Warto!

Liczba stron: 240
Język: angielski
Wydawca: Yellow Jersey Press
Rok Wydania: 1998 - wydanie I, 2009 - wydanie II, uzupełnione
Format: okładka miękka, e-book