Baskijska afera palikowa: Sergio Pardilla nadal czeka na przeprosiny

Siedem miesięcy po skandalu w końcówce 1. etapu Vuelta al Pais Vasco Sergio Pardilla w dalszym ciągu czeka na przeprosiny ze strony organizatora.

Przypomnijmy, że zawodnik Caja Rural był jednym z poszkodowanych, którzy w finale zaliczyli kolizję ze źle oznakowanym metalowym palikiem odgradzającym śmietniki. Pardilla doznał urazu płuc, złamał m.in. żebro, palec lewej ręki.

Oprócz Pardilli leżeli również Peter Stetina z BMC Racing (złamanie kości piszczelowej, czterech żeber, uraz rzepki), Adam Yates z Orica-GreenEdge (złamany palec), Pierre Lecuisinier z FDJ.fr, Nicolas Edet z Cofidisu czy Darwin Atapuma, kolega drużynowy Stetiny.

Przez dwa miesiące byłem zdany na pomoc mojej dziewczyny, która wykonywała za mnie nawet najprostsze rzeczy. Nawet do toalety nie mogłem pójść sam. Razem z moimi adwokatami próbowaliśmy skontaktować się z organizatorem Ciclistas Euskadi, bezskutecznie. Zostaliśmy zignorowani. Nie odpowiedzieli ani na nasze telefony, ani na listy

– tłumaczył Pardilla.

Jeden z jego adwokatów, Mutua Navarra, domaga się od organizatorów, by ci poczuli się w obowiązku i wzięli na siebie odpowiedzialność.

Muszę zapłacić za ten okres, w którym Pardilla się kurował i nie mógł brać udziału w wyścigach. Jeśli nie chcą, byśmy wnieśli oficjalną skargę do sądu, to powinni się do nas zgłosić

– mówił Navarra.

Od kwietnia 32-letni Pardilla nie wystartował w żadnym wyścigu.

Jeśli znalazłeś w artykule błąd lub literówkę prosimy, daj nam o tym znać zaznaczając ten tekst i używając skrótu klawiszy Ctrl+Enter.

Zgłoszenie błędu w treści

Następujący tekst zostanie wysłany do naszych redaktorów: