MŚ Richmond 2015: wypowiedzi po czasówce elity

Vasil Kiryienka dopiął swego, zdobywając w wieku 34 lat tęczową koszulkę mistrza świata w indywidualnej jeździe na czas.

Białorusin, którego początki są związane z kolarstwem torowym, już w 2006 roku był 6. na mistrzostwach świata, a w 2012 roku w Valkenburgu zdobył brązowy medal.

W 2012 przekonałem się, że mogę być dobry w jeździe na czas i zacząłem się specjalizować w tej konkurencji. Zdobyłem swój pierwszy medal i od tego czasu trzymałem rower czasowy w domu, wykonując specjalistyczne treningi

- powiedział kolarz Team Sky w "Cyclingnews".

Faworytami byli Tony Martin i Tom Dumoulin, ale miałem bardzo dobry dzień. Adriano [Malori] również miał swój dzień, wykręcał podobne czasy, ale to ja dzisiaj czułem się wspaniale. W przygotowaniach pomógł mi Team Sky, w grupie przywiązują wagę do tej konkurencji. Podczas Vuelty nie musiałem pracować dla drużyny, pozwolili mi myśleć o sobie i przygotowywać się do mistrzostw świata

- dodał Kiryienka

Srebrny medal wywalczył Adriano Malori, który tym tylko potwierdził, że awansował do ścisłej czołówki czasówców.

Zacząłem naprawdę bardzo mocno i w drugiej części trasy byłem w stanie nawet troszkę przyspieszyć. Jechałem wszystko, ale nie wystarczyło to by pokonać Kiryienkę. Wznosząca się w końcówce droga odpowiadała mu chyba bardziej, bo na wcześniejszym płaskim fragmencie nadrabiałem nad nim. Nie ma sensu narzekać - jestem zadowolony z drugiego miejsca, daje ono dużo pewności siebie przed startami w przyszłym roku

- powiedział "TuttoBici" włoski czasowiec, na co dzień jeżdżący w hiszpańskiej grupie Movistar.

Srebro jest ważne, bo kończy posuchę we włoskim kolarstwie - od 21 lat nie mieliśmy zawodnika na podium mistrzostw świata w jeździe na czas

- dodał 27-latek, nawiązując od srebra Andrei Chiurato z 1994 roku - jedynego dotychczas medalu dla Włoch w tej konkurencji.

Co się stało z Tony Martinem? Trzykrotny mistrz świata w zeszłym roku oddał pole jedynie Bradleyowi Wigginsowi. W Richmond "Panzerwagen" miał odzyskać tron, a tymczasem z trudem zmieścił się w pierwszej dziesiątce.

To nie był mój dzień

- uznał w kontrze do zwycięzcy niemiecki zawodnik.

Jestem bardzo rozczarowany. Zrobiłem wszystko co możliwe i byłem o tym przekonany, że dobrze się przygotowałem do wyścigu. Trzeba będzie przeanalizować co poszło nie tak, ale teraz chcę pogratulować Kiryience. Zasłużenie zdobył złoty medal. To była dziwna czasówka. Dla mnie trochę za szybka, jakby na torze. Nie spodziewałem się takiego wyniku, ponieważ początkowo czułem się dobrze, do pierwszych ośmiu kilometrów, gdy jechaliśmy pod wiatr. Następnie sytuacja się odwróciła i z wiatrem całkowicie straciłem swój rytm.

Na trasie w Richmond nie zawiedli reprezentanci Polski. Wprawdzie 7. miejsce Zenona Jaskuły z 1995 roku nie zostało poprawione, ale 8. Maciej Bodnar i 9. Marcin Białobłocki dobrze wykonali swoją robotę

Ósme miejsce może być, ale mam świadomość, że zabrakło niecałej sekundy, aby wyprzedzić Tony'ego Martina. Nie do końca jestem zadowolony ze swojej końcówki. Kilka sekund można było urwać i piąte-szóste miejsce już by mnie satysfakcjonowało. Z drugiej strony poprawiłem swój najlepszy wynik w mistrzostwach świata

- powiedział "Bodi" dla Polskiej Agencji Prasowej.

Nie w pełni zadowolony był również jego kolega z brytyjskiej ekipy One Pro Cycling.

Nie zrobiłem swoich "numerów". Na tej trasie powinienem uzyskać 430-435 watów, a zrobiłem trochę ponad 400. Gdybym zrobił swoje "numery", powiedziałbym: okey, na więcej nie było mnie stać.

Jeśli znalazłeś w artykule błąd lub literówkę prosimy, daj nam o tym znać zaznaczając błędny fragment tekstu i używając skrótu klawiszy Ctrl+Enter.

Zgłoszenie błędu w treści

Następujący tekst zostanie wysłany do naszych redaktorów: