Pierwsi bohaterowie kolarskiej Hiszpanii

Nie wspomina się o nich tak często, jak o pierwszych francuskich zwycięzcach Tour de France, czy Włochach odnoszących sukcesy w pierwszych edycjach Giro d’Italia.

Przeważnie nie ścigali się poza granicami swojego kraju, toteż ich sława nie przedostawała się na północ od Pirenejów. Kiedy jednak pojawiali się na największej kolarskiej imprezie we Francji, potrafili nieraz pomieszać szyki głównym bohaterom przedstawienia. W peletonie zasłynęli jako świetni wspinacze, ścigali się w czasach, które pozwalają umiejscowić ich jako kolarskich przodków Contadora, Induraina, czy Delgado, ale również Ocañi, Fuente i Bahmontesa. Lata 20. i 30. XX wieku były względnie dobrym czasem dla hiszpańskiego kolarstwa, jednak dwie wojny wielu zawodnikom uniemożliwiły rozwinięcie skrzydeł.

Marino Cañardo

Pochodzący z Navarry Cañardo do dziś figuruje w statystykach jako rekordzista pod względem liczby zwycięstw w najstarszym hiszpańskim wyścigu – Volta a Catalunya. Dzięki siedmiu sukcesom w tej imprezie i przeszło setce innych zwycięstw nazywany jest pierwszym hiszpańskim mistrzem kolarskim. Wychowywał się w Barcelonie, gdzie przeniósł się będąc nastolatkiem i tym można tłumaczyć jego szczególne upodobanie do wyścigu w tym regionie. Łącznie na podium w Katalonii stawał jedenaście razy, dziewiętnaście razy natomiast świętował tryumfy etapowe. Bohaterem pierwszej edycji Vuelty w 1935 roku stał się zajmując drugie miejsce, wygrywając jeden etap, a to wszystko jadąc przez większość wyścigu w pojedynkę przeciw mocnej drużynie belgijskiej. Czterokrotnie stawał również na najwyższym stopniu podium hiszpańskiego czempionatu. Na europejskich szosach rywalizował ze zmiennym szczęściem – dwa razy jednak ukończył Tour de France w dziesiątce, ma na koncie również wygraną etapową w Grand Boucle.

Vicente Trueba

Prawdopodobnie najbardziej znany zawodnik hiszpański tego okresu, a to dzięki zaszczytnemu tytułowi pierwszego zwycięzcy klasyfikacji górskiej Tour de France. Przez dyrektora tego wyścigu, Henriego Desgrange’a nazwany „Pchłą z Torrelavega”, wyróżniał się nieprzeciętnymi umiejętnościami jazdy w górach i wielokrotnie jako pierwszy mijał szczyty legendarnych dziś francuskich przełęczy. Vicente, podobnie jak jego starsi bracia, chciał ścigać się od najmłodszych lat i dopiął swego w 1926, kiedy przeszedł na zawodowstwo. Z powodzeniem ścigał się w Hiszpanii, a na arenie międzynarodowej zadebiutował w 1930 podczas Tour de France. W pierwszych startach w tym wyścigu szło mu nie najlepiej, a to przez choroby, a to przez brak jakiejkolwiek pomocy, gdyż zdarzało się, że jechał bez wsparcia drużyny. Szczyt swoich możliwości pokazał w roku 1933, kiedy zdobył tytuł najlepszego górala wyścigu i zajął szóste miejsce w klasyfikacji generalnej. Po zakończeniu kariery i po II wojnie, ze zmiennym szczęściem działał jako przedsiębiorca.

Fermin Trueba

Był młodszym bratem Vicente i jednym z ośmiorga rodzeństwa. Podobnie jak brat cechował się mikrą posturą, przez co nazywany był El Mini. Widocznie rodzinną specjalnością była jazda w górach, bowiem Fermin od brata nie odstawał i od początku kariery specjalizował się w wyścigach upstrzonych górskimi premiami. W Hiszpanii wygrywał sporo imprez i wkrótce stał się jednym z najlepszych górali w kraju. Czterokrotnie wygrywał górskie mistrzostwa kraju, nie miał też sobie równych w owym czasie na trasach jednodniówek zakończonych podjazdem. Najlepszym jego rezultatem w Vuelcie było drugie miejsce wywalczone w 1941 roku, kiedy wyścig został reaktywowany po pięciu latach przerwy. Do miejsca na podium dorzucił oczywiście klasyfikację górską, ale nigdy później nie nawiązał do tego sukcesu. Jego kariera, podobnie jak włoskiego mistrza Bartalego, przypadła na nieciekawy okres i gdyby nie zawieruchy wojenne, odniósłby zapewne wiele więcej cennych zwycięstw.

Delio Rodriguez

Tryumfator pierwszej powojennej edycji Vuelty w 1945 roku. Jego kariera przypadła na czas II wojny światowej, ale potrafił się odnaleźć i po jej zakończeniu. Dwaj jego bracia również byli kolarzami, a jeden z nich, Emilio, stał nawet na podium hiszpańskiego narodowego wyścigu. Delio Rodriguez do dziś figuruje w statystykach jako zwycięzca największej liczby etapów Vuelty. Licznik zatrzymał na trzydziestu dziewięciu sukcesach etapowych, na których zgromadzenie potrzebował zaledwie pięciu edycji. Następny w tej klasyfikacji Petacchi ma prawie połowę mniej zwycięstw. W koszulce lidera Rodriguez przejechał 32 dni, co również jest bardzo pokaźnym dorobkiem. Wygrywając Vueltę z pół godziny lepszym czasem od drugiego zawodnika, zapewnił też sobie miejsce w statystykach jako autor największej przewagi nad drugim kolarzem w klasyfikacji generalnej. Karierę zakończył w 1948 roku, do końca odnosząc cenne tryumfy.

Julian Berrendero

Zawodnikiem, który przyjechał pół godziny za Rodriguezem był Julian Berrendero. Nie z tego jednak jest znany. Tutaj można wspomnieć, że jest pierwszym Hiszpanem, który dwa razy z rzędu wygrał Vueltę, co do dziś udało się jedynie Roberto Herasowi. Berrendero, podobnie jak Fermin Trueba, najlepsze lata kariery stracił podczas wojny. Jego historia z tamtego czasu jest tragiczna, bo też ściśle związana z sytuacją polityczną i społeczną w Hiszpanii i zostanie opisana w innym miejscu…

If you have found a spelling error, please, notify us by selecting that text and pressing Ctrl+Enter.

Spelling error report

The following text will be sent to our editors: