Po ME i Czechach nadrabiam blogowe zaległości

Mistrzostwa Europy w roli kapitana, Czechy i Puchar MON dla kolegów.

Sam nie wiem od czego zacząć... trochę zaniedbałam mojego bloga na Rowery.org, ale postaram się w skrócie wszystko opisać co się u mnie działo i co mam dalej w planach.

Sezon leci szybko, aż za szybko. Może dlatego, że cały czas się ścigam i nie ma czasu na rozsiadywanie się. Czerwiec i lipiec minęły bardzo szybko, kilka startów i kończy się też sierpień. Od czego zacząć, hmm, mistrzostwa Polski były już dawno dawno temu. Co tu dużo mówić, czasówka tragedia, sporo w tym winy braku możliwości trenowania jazdy na czas - brakowało jazdy za skuterem czy za samochodem, nie siedziałem także tak dużo na  a nie mówię o rowerze czasowym na którym prawie nic nie siedziałem.

Co do startu wspólnego, było już dużo lepiej, trochę może się podpaliłem na początku, co mnie kosztowało na ostatnich 2 rundach, ale co miałem zrobić to zrobiłem, tak myślę.

Po MP był czas na regenerację, na którą czekałem od lutego. Baterie szybko naładowałem i zacząłem przygotowania do Mistrzostw Europy. Po drodze zahaczyłem o Tour de Alsace, na którym czułem się świetnie i liczyłem na dość dobrą czasówkę w Estonii... a okazało się, że to najgorszy start w mojej całej karierze. Myślę, że wiem dlaczego tak było, domyślam się, że to przez 3 dni podróży i testy w COMSie. Prawie nie siedziałem na rowerze i zaraz potem czasówka na ME, cóż, nie mogłem jechać, a co dopiero zasuwać, żeby zrobić dobry wynik.

Start wspólny to już inna bajka, czułem się normalnie, spałem cały dzień i całą noc przed startem, więc trochę odżyłem. Pojechaliśmy fajny wyścig z chłopakami, ja byłem kapitanem i miałem drużyną trochę pokierować. Myślę, że mi się to udało, tak przynajmniej wywnioskowałem po miłych słowach od chłopaków i całej reprezentacji. Adrian był 10., a ja 16., a jeszcze 1,5 km do mety byłem ostatni w peletonie. Po rozprowadzaniu Adriana wystarczyło mi 30 sekund aby się zregenerować i jeszcze zafiniszować, więc myślę, że forma była super, nawet jakby gdzieś była szczelina, to dał bym radę wyciągnąć top 10.

W połowie sierpnia startowałem w Czech Cycling Tour, gdzie głównie pomagałem Michałowi Schlegelowi, który skończył cały wyścig na 6. miejscu! Ja na jednym etapie przyjechałem 10., a to już był fajny wynik jak dla mnie, po ciężkiej pracy aby Michał był z najlepszymi.

W ostatnią sobotę z kolei wygraliśmy Puchar Ministra Obrony - najszybszy był Eryk Baska, co bardzo nas cieszy, bo razem z Ivanem Cortiną zrobiliśmy dla niego kawał roboty.

Co dalej? W piątek lecę do Holandii na Ronde van Midden-Nederland (2.2). Później będę miał chwilę na spokojne treningi i East Bohemia Tour (2.2). A dalej nie wiem, wszystko zależy od tego czy jako kadra wystartujemy w mistrzostwach świata.