Kolejny bezpieczny kask oraz bardzo ciekawe okulary sportowe

No to się porobiło. Ledwie co opisywałem ponoć unikatowy kask rowerowy Lumos, który ma znacząco podnieść bezpieczeństwo kolarzy, a tu mamy następne, jeszcze inteligentniejsze cudeńko.

LIVALL, bo o nim mowa, to kolejny kask ze zintegrowanym oświetleniem w dość ciekawej kombinacji - obok lampki z tyłu głowy mamy także świetlnego irokeza (a w zasadzie 5). Dodatkowo, bonusem niejako, zestaw słuchawkowy/głośnomówiący BlueTooth oraz sensor kadencji. Wszystko spięte sympatycznie wyglądająca appką, którą można będzie sterować za pomocą dołączanego joysticka montowanego na kierownicy.

LIVALL: the First Smart and Safe Cycling Helmet

Brzmi nie aż tak strasznie, wygląda jak kask... ale jakoś potrzeby tych funkcji nie widzę. Zestaw głośnomówiący ma niewątpliwie tę zaletę, że nie ogranicza nam bodźców dźwiękowych z otoczenia - nadal będzie można słyszeć wszystkie samochody, ujadające psy i wykrzykujących buńczucznie mijanych pieszych. Sam pomysł na sterowanie komórką z kierownicy też można spojrzeć przychylnym okiem... ale po co komu komórka dostępna w ten sposób na rowerze? No OK, dzięki temu pilotowi można będzie sterować odtwarzaczem muzyki, odbierać połączenia przychodzące i... robić okazjonalne zdjęcia z trasy. I to chyba najlepsza funkcja tego urządzenia - będę mógł udokumentować tablice rejestracyjne piratów czyhających na moje życie i zdrowie...

Ale nie, jednak najciekawsze rozwiązanie tego kasku to dość innowacyjne wykorzystanie wbudowanych zestawów diod i czujników ruchu. Otóż nasz świetlny irokez może posłużyć, w razie upadku, do sygnalizacji zagrożenia, a w połączeniu z aplikacją na komórce wręcz wysłać powiadomienie do rodziny czy przyjaciół. A wszystko dzięki wbudowanym w kask sensorom monitorującym ruch głowy we wszystkich kierunkach. A skoro już one tam są, to kask ma ponoć zgadywać i sygnalizować kierunek jazdy. Ciekawy jestem, jak to się będzie sprawdzać...

Podsumowując. Kask wygląda jak kask, nie zabija ceną na wejściu - podstawowy zestaw $99 można (z bólem bo z bólem, przełknąć). W zestawie dostaniemy pilota na kierownicę i, oczywiście, kask - ale zabraknie sensora kadencji. Za kompletny zestaw przyjdzie nam zapłacić $129 lub $159 jeśli skusi nas też uchwyt do komórki. Jeśli mam być szczery - nie dla mnie.

Jeśli ktoś chciałby uzyskać więcej informacji o tym projekcie - na stronie serwisu Indiegogo można obejrzeć stronę projektu oraz uzyskać więcej informacji.

Także na tym serwisie crowdfoundingowym znalazłem inny, znacznie ciekawszy - moim zdaniem - projekt: CTRL ONE, inteligentne okulary sportowe. Moją opinię podzielają także odbiorcy, gdyż projekt ten w dość krótkim czasie przekroczył zamierzony cel zbiórki dzięki czemu wzbogaci się o parę funkcji. Ale po kolei...

CTRL ONE: The Smartest LCD Glasses for Cycling

Zacznijmy od samego pomysłu - okulary, które dzięki wbudowanej elektronice i specjalnym szkłom mogą się samodzielnie przyciemniać i rozjaśniać. OK, niby nic, ale jednak - okulary samodzielnie dostosują się do otoczenia a zmiana nie zajmie więcej niż 0,1 sekundy. Wjeżdżasz do tunelu - niemal przejrzyste szkła, wyjeżdżasz - mocne okulary przeciwsłoneczne. Jeśli zmiana nastąpi tak szybko jak obiecuje producent będzie to faktycznie niemal niezauważalne dla użytkownika. A jeśli nie podoba się komuś automatyczne sterowanie zawsze będzie mógł za pomocą przycisków ustawić szkła tak, jak komu pasuje. Co więcej - firma pomyślała też o osobach zmuszonych do noszenia okularów korekcyjnych i dołącza specjalny uchwyt do mocowania szkieł o dowolnej mocy.

Doceniam zatem ja, docenił i Andy Schleck - jego imieniem i nazwiskiem będzie sygnowana specjalna edycja okularów w trochę odmiennych od standardowych kolorach. No i dodatkowo dostaniem list z autografem zawodnika...

Bezpieczeństwo tego rozwiązania jest oczywiste i aż dziw bierze, że jest to pierwsza firma, która zabrała się za to rozwiązanie. Tym bardziej, że technologie ku temu istnieją już od paru ładnych lat.

Cena? Tanio nie jest. Niestety. Aktualnie $165 kosztuje możliwość zamówienia tego cudeńka ($170 z uchwytem do szkieł korekcyjnych). Było taniej - możliwość zamówienia za $125 rozeszła się błyskawicznie. Limitowana edycja Andy'ego Schlecka to już wydatek rzędu $175 lub więcej.

Czy warto? Bardzo, bardzo trudno ocenić. Wyglądają fajnie, funkcjonalnie oferują sporo no i są super gadżetem poprawiającym nasze bezpieczeństwo. Nie potrafię ocenić, czy polecić zakup czy nie. Ale... ja zostałem jeleniem i swoje zamówiłem. Czekam - dostawy mają rozpocząć się już w październiku!

Jeśli znalazłeś w artykule błąd lub literówkę prosimy, daj nam o tym znać zaznaczając ten tekst i używając skrótu klawiszy Ctrl+Enter.

Zgłoszenie błędu w treści

Następujący tekst zostanie wysłany do naszych redaktorów: