Katarzyna Niewiadoma: „chciałabym wygrać etap Giro”

Srebrna medalistka Igrzysk Europejskich do Giro Rosa przystępuje bez presji.

Po raz drugi w swojej krótkiej karierze Katarzyna Niewiadoma wystartuje we włoskim wyścigu Giro Rosa. 20-latka w piątkowy wieczór do kombinezonu holenderskiego zespołu Rabo Liv przypnie numery startowe i na trasie prologu rozpocznie zmagania w ramach najtrudniejszego i najbardziej prestiżowego wyścigu etapowego w kalendarzu elity kobiet.

Pochodząca z Ochotnicy Polka w tym roku błysnęła 6. miejscem w Strade Bianche, 5. w Walońskiej Strzale, a także miejscami na podium w Boels Rental Hills Classic i Durango-Durango.

26. edycja Giro Rosa startuje ze Słowenii, a w trakcie 10 dni zawodniczki zmierzą się m.in. z czterema górskimi odcinkami, wymagającą jazdą na czas i długimi transferami. Dla Niewiadomej włoski wyścig to kolejny cel sezonu, impreza w której debiutowała przed rokiem i który zakończyła na świetnym 11. miejscu.

Czuję się dobrze, nic mi nie dolega. W tym roku mam na pewno więcej startów i wyjazdów. Więcej też trenuję, jak porównuję, to mam więcej kilometrów na liczniku niż przed rokiem. Lubię trening, widzę, że jestem silniejsza. Dbam o szczegóły w przygotowaniach, wiem jak dużo to kosztuje i nie chcę tak łatwo tego stracić

– powiedziała zawodniczka z Ochotnicy w rozmowie z rowery.org podczas szosowych mistrzostw Polski w Sobótce.

Mam nadzieję ze po tych wszystkich podróżach i zmianach klimatu nie będę zmęczona i będę się dobrze regenerowała, tak jak robiłam to do tej pory. Teraz jestem trochę zmęczona, ale mam kilka dni na odpoczynek. Jeśli formę będę miała taką jak na Birze czy w Baku, to myślę, że powinnam walczyć

– dodała.

Kobiecy peleton pokona w sumie ponad 850 kilometrów, na swojej drodze napotykając alpejskie przełęcze takie jak Aprica czy Nasso di Gatto, a dwa odcinki zakończą się górskim finiszem.

Niewiadoma do Włoch jedzie po niezwykle udanym czerwcu – zwycięstwie w etapowym wyścigu Euskal Emakumeen Bira (2.1) oraz srebrze w wyścigu ze startu wspólnego na Igrzyskach Europejskich.

Bira to było nowe doświadczenie, dało mi dużo wiary w siebie. To było super – jechać w wyścigu i wiedzieć, że cała drużyna jest gotowa zrobić wszystko by ci pomóc. Czułam ogromne wsparcie ze strony każdej z dziewczyn i całej obsługi. Jest to świetne uczucie i bardzo motywuje by walczyć o koszulkę

– wyjaśniła.

Co prawda nie wygrałam jeszcze etapu i to mnie bardzo boli, no w końcu, ile razy można być drugim

– dodała ze śmiechem.

Etapowe zwycięstwo jest na celowniku na trasie nadchodzącego Giro. 26. edycja wyścigu oferuje dwie okazje do samotnego rajdu na szczyt – piąty etap wieńczy wspinaczka na Aprikę, a ostatniego dnia finisz na San Domenico di Varzo.

Mam nadzieję…, nie „mam nadzieję”, bo nadzieją nic nie zrobię, ale chciałabym bardzo wygrać etap Giro. Powiem szczerze, że nastawiam się bardziej na wygranie etapu niż na walkę w klasyfikacji generalnej. Realistycznie – czasówka może dużo zmienić w generalce, a ja jakimś super czasowcem nie jestem

– oceniła 20-latka.

Organizatorzy Giro Rosa w tym roku do programu dodali 21,7 kilometra jazdy na czas. Etap rozegrany zostanie przedostatniego dnia i łatwy nie będzie – podjazdy są trzy, a najtrudniejszy ma blisko 6-kilometrów.

Na pewno będzie ciężko. Wolę się nastawić, że dam z siebie wszystko, ale bez żadnej presji, że jadę tam po podium czy inne wysokie miejsce.

– podkreśliła Niewiadoma, która pojedzie w zespole z tak mocnymi zawodniczkami jak mistrzyni świata Pauline Ferrand-Prevot i Anna van der Breggen.

fot. wowo brylla/rowery.org

Plusy i minusy mistrzostw Polski

Niewiadoma do słoweńskiej Lublany leci prosto z krajowych mistrzostw na Dolnym Śląsku. Zawodniczka holenderskiego Rabo Liv na czasówce wywalczyła dwa medale – złoto wśród orliczek i srebro w elicie – ale medalu nie udało jej się wywalczyć na trasie wyścigu ze startu wspólnego, gdzie zajęła 4. miejsce, finisz po brąz przegrywając z Pauliną Brzeźną-Bentkowską.

O ile pozycja na mecie nie do końca odzwierciedlała przedstartowe oczekiwania, Niewiadoma wskazywała inne pozytywne strony zmagań w Sobótce, Strzelinie i Kondratowicach.

Powiem szczerze, byłam bardzo zaskoczona, bardzo mile zdziwiona, że organizatorzy zadbali o równość wynagrodzenia finansowego w wyścigach kobiet i mężczyzn. Bardzo się cieszę, że tak nas docenili

– podkreśliła.

Zwycięzcy wyścigów o mistrzostwo Polski otrzymywali finansowe gratyfikacje w wysokości 5 000 (1. miejsce), 2 500 (2. miejsce) i 1 500 złotych (3. miejsce). Pieniądze jak na wyścig kobiet spore, nawet w porównaniu z zagranicznymi imprezami, gdzie zwyciężczyni nie raz do domu zabiera mikser lub inne domowe akcesoria, a za wygraną w najcięższym wyścigu świata, Giro Rosa, kasuje 525 euro.

Kwestia wynagrodzeń w kolarstwie kobiet powraca regularnie i wiąże się z medialnością ścigania pań. Popularności gwiazd Tour de France nie da się porównać z rozpoznawalnością najlepszych zawodniczek w kobiecym peletonie. Inna skala, inne pieniądze, inny rozgłos medialny. Alberto Contadora znają wszyscy, Thomasa Voecklera przypominać nie trzeba. Marianne Vos wymieni sporo zapytanych kibiców, ale ilu wie kim jest na przykład Chantal Blaak? Tym bardziej w Polsce, gdzie wyścigów dla kobiet wielu nie ma, lista startowa mistrzostw kraju zamyka się w 46 nazwiskach (wraz z orliczkami) a zawodniczki ścigające się w czołowych ekipach można policzyć na palcach obu rąk.

Po medalu Igrzysk Europejskich i sukcesach w Hiszpanii i Holandii Niewiadoma jest znacznie szerzej rozpoznawalna w gronie kibiców kolarstwa. Może nie jak Kwiatkowski, Majka czy Niemiec, do których fani ustawią się w kolejce, ale przejście 200 metrów z linii mety do biura prasowego podczas wyścigu elity mężczyzn przerywane jest kilka razy. Tu autograf, tam zdjęcie z kibicami.

20-latka pozostaje sobą i nawet jeśli obowiązki wobec kibiców męczą, nie daje tego po sobie poznać.

Po Baku zainteresowanie jest większe. Wyścig transmitowała telewizja, ludzie chyba rozpoznają twarz. Po Birze tego nie było, wyścig nie był transmitowany, informacje pojawiły się tylko w internecie. Po Baku przyszły gratulacje od wielu ludzi, często niezwiązanych z kolarstwem. Mama mówiła, że nawet ksiądz na kazaniu o mnie wspomniał

– śmieje się pochodząca z Ochotnicy zawodniczka.

Jeżdżąca w holenderskim Rabo Liv Polka ma nadzieję, że większa obecność kolarstwa kobiet w mediach przełoży się w jakiś sposób na ściganie pań na krajowej scenie, choć zdaje sobie sprawę, że do wymiernych efektów sportowego sukcesu droga daleka.

Mam nadzieję, że przez to zwiększy się zainteresowanie kobiecym kolarstwem i że uda się przyciągnąć sponsorów w Polsce. Byłoby fajnie, bo mamy ludzi takich jak Paulę i Pawła, którzy chcą się zajmować młodymi dziewczynami i każdy widzi jakie są rezultaty

– powiedziała, wskazując na prowadzoną przez Pawła Bentkowskiego i Paulinę Brzeźną-Bentkowską grupę TKK Pacific Nestle Fitness, w której ścigała się przed przejściem do Holandii.

W sobotnim wyścigu ze startu wspólnego kobiet zawodniczki toruńskiej ekipy zdobyły dwa trzy medale – Katarzyna Wilkos wywalczyła złoto wśród orliczek i srebro w elicie, a kolejny brązowy medal do pokaźnej kolekcji dopisała Paulina Brzeźna-Bentkowska. Złoto zdobyła z kolei Agnieszka Skalniak, wygrywając wcześniej wyścig juniorek.

Paula i Paweł stworzyli bardzo mocny zespół. Sama tego doświadczyłam na wyścigu elity. Mają tyle kart, że ciężko jest z nimi wygrać

– dodała Niewiadoma.

fot. Agnieszka Małgorzata Torba / Młoda Photography

banner